sobota, 10 grudnia 2016 r.

Magazyn

Dziewczyny na pokaz

Dodano: 6 grudnia 2002, 10:43


Ważą się raz w tygodniu, chodzą na siłownię, wklepują w siebie ujędrniające preparaty - wszystko po to, by być modelką. Modeling jest dla nich hobby, sposobem na poznawanie świata i ludzi oraz zarabianie pieniędzy.

Środowisko, w którym pracują, pełne jest plotek i zawiści. Każdy dodatkowy centymetr w biodrach głośno jest komentowany przez „życzliwe” koleżanki z agencji. Przed pokazami dziewczyny potrafią pokłócić się o ciuchy, w których mają wyjść na scenę czy wyrywać sobie z rąk części garderoby.
Na pokazie widzimy je piękne i uśmiechnięte. Ale na te 30 sekund, przez które możemy je podziwiać, często czekają cały dzień. O tym, jak wygląda życie modelki, opowiadają nam Ewelina Gałat, Kasia Jedlina i Kasia Pasierb.
Zdradliwe podesty
Pokazy nie męczą. Najgorsze są próby – czasami trwają od rana do wieczora. Od ósmej ćwiczymy choreografię, stoimy w kolejce do wizażysty i fryzjera, mierzymy stroje, wszystko na szpilkach.
Bywa, że w garderobie jest tak ciasno, że nie ma nawet gdzie usiąść. Przebieranie też jest uciążliwe. Po pierwsze – błyskawiczne tempo i świadomość, że nie można pobrudzić ciucha kosmetykami, ani go rozerwać. Za wypożyczane do pokazów rzeczy odpowiedzialna jest agencja, w praktyce modelki. I wreszcie wybieg. Światło, muzyka, znamy układ choreograficzny i ... W podeście jest mała dziurka. Którejś z nas grzęźnie obcas. W takiej sytuacji najlepiej udawać, że nic się nie stało. Albo wszystko obrócić w żart. Podobnie z opadającą pończochą, czy... piersią, która potrafi wyskoczyć z biustonosza przed salą pełną publiczności.
Ach ta publiczność! Jeśli ludzie przychodzą na pokaz zobaczyć kolekcję, to wszystko w porządku. Gorzej, kiedy na pokazie znajdują się przypadkowo. Na przykład, kiedy pracujemy w markecie. Często męska część publiczności zachowuje się skandalicznie. Gwizdy, chamskie określenia, czy niedwuznaczne propozycje nie ułatwiają nam pracy. Kolejne nieporozumienie to bankiety. Bywa, że trafiamy tam po pokazach. Choć nie mamy już na to siły, wypada się jednak pokazać. Nie wiedzieć czemu faceci traktują nas jak panienki do towarzystwa. Wszystko to zakorzenione w polskiej świadomości stereotypy. Modelka nie stoi całymi dniami przed lustrem i nie jest łatwa. Modeling to praca, dzięki której stać nas na kupno ubrania, butów, kosmetyków – rzeczy potrzebnych każdej młodej dziewczynie. Tyle, że my nie wyciągamy pieniędzy od rodziców.
Najtrudniej zgubić brzuch
Czekoladki, pizza? Oczywiście, ale nie codziennie i raczej pod kontrolą. Czasem szef agencji żartuje, że agencję modelek zamieni na klub puszystych. Choć nie mamy problemów z zachowaniem sylwetki teraz, wiemy, że nic nie jest dane raz na zawsze. Wszystkim wydajemy się raczej za chude, ale niektórzy projektanci wolą jeszcze szczuplejsze dziewczyny. Kiedy do Lublina przyjeżdża projektantka Ewa Minge, już na miesiąc przed pokazem zaciskamy pasa i ćwiczymy. Wiadomo, że do prezentacji wielu warstw dzianin i futer najlepiej nadają się typowe „wieszaki” – długie i smukłe.
Kasia przytyła w czasie wakacji. Chociaż teraz wygląda bardzo kobieco i ponętnie, musi zgubić około 5 kilogramów. Na pytanie: „Po co?”, odpowiada: „Żeby pracować. Nie odchudzałabym się gdybym nie była modelką”.
I tak dzień zaczyna od bardzo mocnej kawy, aspiryny i godzinnej jazdy na rowerze stacjonarnym w siłowni. Uroczą nadwagę zrzuca pod okiem trenera, który ustalił dla niej skład diety i zestaw ćwiczeń.
Ramka:
Dieta Kasi
RASTER
gotowany ryż bez soli, gotowana pierś kurczaka (również bez soli), gotowane warzywa – brokuły, kalafior, papryka, marchew, białka jajek, chudy jogurt, kefir, twarożek, zielona herbata, coca-cola light. Zero cukru i tłuszczu.
KONIEC
Dziewczyny ważą się co tydzień, centymetr krawiecki jest ich najbliższym powiernikiem. Nasze rozmówczynie i tak zachowują zdrowy rozsądek. Ale mają koleżanki, których jedynym pożywieniem w ciągu całego dnia jest serek wiejski. Wszystkie wiemy, że na dłuższą metę tak nie można. To, co przybywa w obwodzie, można zrzucić tylko ciężką pracą nad własnym ciałem. Najtrudniej schodzi brzuszek, potem pupa i uda.
Co dalej?
Uroda nie trwa wiecznie, a modelka po 25. roku życia jest – co tu dużo mówić – za stara. Zawsze znajdą się młodsze siedemnastki, na które hormony jeszcze nie działają. Dlatego studiujemy, snujemy plany na przyszłość. I wcale nie mamy poprzewracane w głowach. Twardo stoimy na ziemi. Nasi rodzice są z nas dumni. Razem z naszymi chłopakami przychodzą na pokazy, kibicują w konkursach piękności.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO