poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Erotyczne kelnerki, trolejbusy i nasz papież

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 marca 2012, 13:32

 (Jacek Świerczynski)
(Jacek Świerczynski)

Był wieczór, zdecydowałem się wyjść coś zjeść. Poszedłem na Stare Miasto, znalazłem się w restauracji "Magia”. Byłem jedynym gościem. Czułem się niezręcznie, bo gdybym nic nie zamawiał, to może załoga wcześniej poszłaby do domu. Zamówiłem stek. Potem poszedłem na spacer. Miasto było bardzo puste. Pomyślałem, że znalazłem się na jakiejś pustyni.

Rozmowa z Arnonem Grunbergiem, holenderskim pisarzem z Nowego Jorku, który przyjechał do Lublina w ramach projektu citybooks

• Za co wyleciał pan z liceum?

– Chciałem być aktorem, doszedłem do wniosku, że nie potrzeba mi żadnego świadectwa z liceum. Po prostu zostawiłem szkołę. Byłem trudnym nastolatkiem.

• To znaczy?

– Wiedziałem wszystko lepiej od swoich nauczycieli.

• Skąd pomysł na aktorstwo?

– Oglądałem dużo filmów z Chaplinem, na które zabierał mnie ojciec. Zafascynowało mnie aktorstwo w niemym kinie. Próbowałem zdawać do szkoły aktorskiej, ale poniosłem porażkę.

• I został pan urzędnikiem?

– Pracowałem w wydawnictwie "Yellow Pages”, żeby potem samemu zostać wydawcą. Wciąż szukałem czegoś nowego. W końcu zabrałem się za pisanie scenariuszy.

• I książek. O czym są "Niebieskie poniedziałki”? I dlaczego poniedziałki są niebieskie?

– Niebieski poniedziałek to taki dzień, kiedy coś zaczynasz robić i tego nie kończysz. W niebieski poniedziałek masz prawo do nieskończonej roboty i słomianego zapału.

• Oby nie za często?

– Im rzadziej, tym lepiej. Jeśli masz za dużo niebieskich poniedziałków, zdecydowanie przegrywasz życie.

• "Niebieskie poniedziałki” odniosły sukces. Dlaczego zdecydował się pan napisać kolejną powieść pod pseudonimem?

– Stało się to przy czwartej książce. Miałem już wyrobioną markę jako Arnon Grunberg, chciałem sprawdzić, jak się sprzeda książka pod pseudonimem.

• Jaki wynik testu?

– Świetnie się sprzedała, po raz drugi wygrałem nagrodę za debiut. Musiałem się przyznać do swojego nazwiska.

• Temat książki?

– Student, który studiuje filozofię i wierzy, że ma najmniejszego penisa na świecie.

• W Polsce głośno o pana sztuce "Nasz papież”?

– W 2007 roku przyjechałem do Krystyny Meissner, dyrektor wrocławskiego Teatru Współczesnego. Dostałem propozycję napisania sztuki. Spędziłem miesiąc we Wrocławiu. Rozmawiałem z wieloma osobami, wielu opowiadało o Karolu Wojtyle, mimo że o papieża nie pytałem. Napisałem. Pomimo że sztuka została zamówiona, teatr jej nie wystawił. Nie spodobała się. Napisałem sztukę o tym, jak Polacy postrzegają papieża i wiarę. Kiedy byłem we Wrocławiu, od jego śmierci minęły dwa lata. Opowiadali, jak papież zachorował, jak cierpiał, jak umierał. Nie chciałem pisać sztuki o papieżu, chciałem napisać sztukę o Polsce.

• Czy Krystyna Meissner uzasadniła decyzję o odrzuceniu sztuki?

– Tak, dostałem oficjalny list. Napisała, że początek sztuki jest bardzo dobry, ale końcówka zawiera stereotypy, w których nabijam się z wiary Polaków.

• Jaki był finał sztuki "Nasz papież”?

– Sztuka kończy się w więzieniu. Sceną z szalonym więźniem, który uważa się za nowego papieża.

• Na swoim blogu napisał pan o rozmowach w sprawie wystawienia kontrowersyjnej sztuki. Kto podjął się wyzwania?

– Jestem po wstępnych rozmowach z Witoldem Mazurkiewiczem z "Kompanii Teatr”. Trwają negocjacje. Czekam na ostateczną odpowiedź. Sztuka jest gotowa. Jak dojdzie do premiery, będzie to październik.

• W ramach projektu citybooks przyjechał pan do Lublina. Słyszał pan wcześniej o naszym mieście?

– Nic a nic. Wysiadłem z samolotu na Okęciu, wziąłem taxi na dworzec, wsiadłem w pociąg do Lublina. Robiło się coraz ciemniej.

• Pierwszy dzień w Lublinie?

– Zameldowałem się w hotelu. Był wieczór, zdecydowałem się wyjść na miasto i coś zjeść. Poszedłem na Stare Miasto, znalazłem się w restauracji "Magia”. Byłem jedynym gościem. Czułem się niezręcznie, bo gdybym nic nie zamówił, to może załoga wczesnej poszłaby do domu. Zamówiłem stek. Potem poszedłem na spacer. Miasto było bardzo puste. Pomyślałem, że znalazłem się na jakiejś pustyni. W świetle dnia było dużo lepiej. Są ludzie.

• Na blogu pisze pan o swojej słabości do kelnerek. Dlaczego są ważne?

– Jak wchodzę do restauracji w obcym mieście, jest to pierwsza osoba, z którą się kontaktuję. W kelnerkach jest coś bardzo erotycznego. Może to kombinacja mundurków i dobrego jedzenia, które ci podają? Jestem także zaintrygowany kelnerami, którzy zachowują się tak, jakby oni byli szefami, a ty byś im usługiwał.

• Czy w notesie pełnym notatek zabiera pan do siebie jakiś telefon kelnerki z Lublina?

– Chciałem zabrać, ale mam dziewczynę. I nie miałem śmiałości poprosić o telefon.

• W Lublinie zaintrygował pana Domek Kata?

– Tak, ponieważ szukałem niezwykłych miejsc. Byłem na ulicy Długosza, ale nikt nie potrafił wskazać mi tego miejsca. Szkoda. Podobał mi się hejnalista, który gra z ratusza. Byłem na zamku, gdzie spotkałem więcej strażników i obsługi niż zwiedzących. Wielkie wrażenie zrobiła na mnie kaplica z bizantyjskimi freskami. Pojeździłem trolejbusami na kółkach.

• Trolejbusem pojechał pan na Majdanek. Jaka reakcja?

– Znowu pustki. Najbardziej szokujące było to, że jedzie się ulicą, mija domy, potem bloki, nagle wszystko się urywa i jest plac, gdzie zginęło tylu Żydów. Z barakami, pamiątkami, dokumentacją. Podoba mi się, że na Majdanku nic nie zrobiono na siłę, wszystko zostało, jak było. Ku pamięci.

• Na Majdanku pojawia się wiele wycieczek z zagranicy. W tym młodych Żydów z Izraela. Zachowują się różnie. Najpierw stoją w skupieniu w baraku, potem potrafią zdemolować pokój w hotelu. Jak pan to wytłumaczy?

– To to samo, co wybryki futbolowych chuliganów.

• A jak wytłumaczy pan antysemityzm mieszkańców Lublina. Atrapa bomby przed mieszkaniem Tomasza Pietrasiewicza, dyrektora Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN, gwiazdy Dawida na szubienicy rysowane na kamienicach i płotach, antysemickie komentarze na forach internetowych lubelskiej prasy. Skąd tyle nienawiści do Żydów?

– Jestem bardzo zaskoczony. Dziwię się. Nie potrafię tego skomentować.

• Wyjeżdża pan z Lublina z…?

– Zabieram ze sobą jego kawałek w sercu. Mógłbym tu zamieszkać na dłużej.

Arnon Grunberg

Ur. 22 lutego 1971 w Amsterdamie i nazywany cudownym dzieckiem literatury niderlandzkiej. Mimo młodego wieku zyskał uznanie w Europie i za oceanem, jego książki zostały wydane w 20 krajach.

Projekt citybooks

Posiada długą tradycję europejską, prowadzony jest w różnych formach (od dawnej formy radiowej przez formę nagrań na CD aż po obecną formę multimedialną w oparciu o dużą platformę internetową) przez flamandzką organizację Vlaams-Nederlands Huis deBuren. Zakłada promocję niewielkich, ale posiadających czytelny potencjał kulturalny i społeczny miast, które dzięki powstałej na ich temat "księdze miasta” zaistnieją w świadomości europejskiej poprzez swoistość klimatu, specyfikę kultury i potencjał. Do współpracy Lublin zaprosił literatów – Andrzeja Stasiuka, Mauro Pawlowskiego, Witolda Szabłowskiego, Arnona Grunberga oraz Maud Vanhauwaert, filmowca Piotra Miłkowskiego oraz fotografa Macieja Rukasza. Ich dzieła stworzą "księgę miasta” umieszczoną na platformie internetowej citybooks.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Sebastian
gosc
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (11 marca 2012 o 19:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='gosc' timestamp='1331476328' post='608185']
Katolicka paranoja , Watykan na stolice Polski , ot co .
[/quote]
JUDE ??????
Rozwiń
Sebastian
Sebastian (11 marca 2012 o 19:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Widzę, że coraz niższy jest poziom lokalnego dziennikarstwa Lublina:
manipulująco - kłamliwy tytuł,
sugerujące pytanie - bez którego być może Holender nie pomyślałby nawet o antysemityźmie w Lublinie (który jest w coraz mniejszym stopniu dostrzegany)
i wiele więcej lecz nie mam czasu pisać.
Rozwiń
gosc
gosc (11 marca 2012 o 15:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='tubylec' timestamp='1331460420' post='608112']
Czemu tak podniecasz się tym największym obrońcą pedofilów w sutannach? Inni inaczej postrzegają tę postać, z dystansu lepiej widać niż spod sutanny. Wyjdź stamtąd, zobaczysz piękny świat. Wojtyła był agentem obcego państwa - Watykanu. Watykan NIGDY w historii nie poparł niepodległościowych dążeń Polaków. NIGDY. Bierzmy przykład z Niemców; mają swojego papieża i nie dostają z tego powodu cieczki, jak Polacy za Wojtyły. Niemcy nie wierzą w cuda, nie pilgrzymują do portretów Żydówki. Oni uczciwie pracują, rzetelnie się uczą. Dlatego są bogaci. Na Polaków patrzą jak na rozmodlonych fetyszystów poniecających się "relikwiami", "cudami" itp. Wierzących że klepaniem zdrowasiek uzdrowią ciało, zdadzą egzamin, dostaną lepszą pracę, no i że za forsę daną "na kościół" pójdą do nieba. Tak jesteśmy postrzegani w świecie, zaklęciami tego nie da się zmienić, tylko racjonalnym postępowaniem.
[/quote]
Katolicka paranoja , Watykan na stolice Polski , ot co .
Rozwiń
van Hoegel
van Hoegel (11 marca 2012 o 14:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co to za kłamliwy artykuł! To są bzdury, co tutaj pan redaktor wypisuje, a ten Holender, to chyba jakiś panicz nieprzystosowany do życia, co z nudów pisze jakieś banialuki paszkwilanckie! Rok temu były u mnie trzy osoby z Izraela, chodziliśmy po mieście i nigdzie nie było ŻADNYCH powodów do wstydu! NIGDZIE nie zauważyłem namalowanych gwiazd na szubienicy, a chodziliśmy po ulicach co uchodzą za "niebezpieczne". Nie spotkaliśmy się z ŻADNYMI niemiłymi zachowaniami ze strony ludzi. Żydzi byli zachwyceni Polską, Polakami, wspólnie piliśmy piwo i imprezowaliśmy na mieście. Bardzo zachwalali naszą komunikację miejską, że autobusy jeżdżą szybko i nie stoją długo na przystanku . A tutaj wypisuje się OBRZYDLIWE KŁAMSTWA, jaki to Lublin, pusty, biedny, zamknięty, ksenofobiczny, nudny, że tylko bogatego pana z zachodu stać na stołowanie się w mieście! Skończcie z tymi bajkami ogłupiającymi Polaków, bo można się przekręcić czytając te bzdury z du*y wyjęte! Nie pozdrawiam paszkwilanckiej redakcji!
Rozwiń
iks
iks (11 marca 2012 o 13:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
red. Sulisz za dużo tłustych rzeczy pan spozywa i miażdzyca powoduje że zadaje Pan tendencyjne pytania.Na siłe chce pan udowodnic cos.co ma swastyka do pietrasiewicza i majdanka ?zenujace pytania od sasa do lasa
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!