czwartek, 21 września 2017 r.

Magazyn

Eva Rysová: Na końcu łańcucha jest widz

Dodano: 16 marca 2012, 14:18

Spektakl został zaprojektowany jako koncert muzyczny (Maciej Kaczanowski)
Spektakl został zaprojektowany jako koncert muzyczny (Maciej Kaczanowski)

Rozmowa z Evą Rysová, Czeszką, która wyreżyserowała spektakl "Na końcu łańcucha" w Teatrze Osterwy.


Najpierw William Szekspir napisał "Tytusa Andronikusa”, jedną z najkrwawszych sztuk w dziejach teatru. Potem Mateusz Pakuła, autor głośnego "Białego dmuchawca”, przygotował dla Teatru Osterwy sztukę
"Na końcu łańcucha”, wpisując w nią rockowy koncert. Teraz Eva Rysová zbudowała na scenie wybieg, dodała pokaz mody. I jakby tego było mało, chce obudzić na spektaklu wampiry

• "Tytus Andronikus” to jedna z najkrwawszych sztuk angielskiego dramaturga, któremu zarzucono kicz.

– Czy Charlie Chaplin jest kiczowaty? Uważam, że nie. Czy filmy Tarantino są kiczowate? Jeżeli tak, to celowo. Podobnie "Tytus Andronikus”. Raczej jest groteską, a nie brutalną sztuką. Szekspir napisał "Tytusa” wobec tych wszystkich obrzydliwych i niesłychanie popularnych w tamtych czasach wydarzeń na arenach, walk niedźwiedzi, tortur na ludziach i zwierzętach. Mateusz Pakuła wziął od Szekspira najistotniejsze postacie i powykręcał je na swoją modłę, a właściwie pozwolił im mówić o swoim bólu ze sceny, wprost do widza. Nie uwspółcześniał ich. Zawiesił je raczej w pewnego rodzaju bezczasowym sosie. Ich wnętrze wypełnił jednak bardzo współczesną wrażliwością, która rozlewa się na scenę, na widownię i dalej.

• Czy w spektaklu będzie brutalna scena gwałtu z Szekspira?

– A czy muszę to teraz zdradzać? W pewnym sensie będzie, ale czy brutalna? To zależy od wrażliwości widza. Ta sztuka kręci się wokół okrucieństwa, gwałtu na człowieku – psychicznym i fizycznym. Nie podamy wszystkiego na talerzu, widz będzie musiał sobie poszczególne sytuacje posklejać.

• Na scenie będzie wybieg i pokaz mody?

– Tak. Spektakl został zaprojektowany jako koncert muzyczny. Poza materią dźwiękową, podbijającą emocje, chcieliśmy wyeksponować także cielesność postaci, cielesność aktora. W ten sposób do konwencji koncertu rockowego doszła konwencja pokazu mody. W szekspirowskim teatrze najważniejsze były kostiumy, kostiumy na pustej scenie. W "Na końcu łańcucha” aktor zakłada kostium, ma go zaprezentować, tymczasem ten kostium niepostrzeżenie go wypełnia, nadaje mu charakter, determinuje jego osobowość, zjada.

• Na scenie obok aktorów zobaczymy trio Brojo w składzie bas, perkusja i gitara elektryczna. Dlaczego ten krakowski zespół weźmie udział w lubelskim spektaklu?

– To są ludzie, z którymi pracowaliśmy już z Mateuszem w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, gdzie zrealizowaliśmy czytanie performatywne jego sztuki "Marcin wieczny Artur”. Trio składa się z basistki Zuzanny Skolias, która jest także autorem muzyki do spektaklu, perkusisty Antonisa Skoliasa i gitarzysty Dominika Dużego.

• Będą cały czas na scenie?

– Tak, właściwie non stop trwa koncert, który ma dokładnie zaprojektowaną dramaturgię.

• Singiel promocyjny spektaklu nazywa się "Czarna dziura”. Dlaczego?

– Wykorzystaliśmy fragment monologu Lawinii (córki Tytusa Andronikusa), która mówi o sobie, że jest czarną dziurą.

• Przejdźmy do jednego z najbardziej intrygujących wątków w reżyserowanym przez panią spektaklu. Chce pani w Teatrze Osterwy obudzić wampiry?

– Tak. Robię współczesną sztukę na scenie zaprojektowanej z myślą o zupełnie innym rodzaju teatru. Nie udaję, że nie ma wokół sceny złoconych balkonów i całej tej klasycznej architektury, że nie ma tych ograniczeń. W tekście Mateusza pojawiają się wampiry, zaczęłam zastanawiać się, co się dzieje w tym konkretnym teatrze, kiedy pustoszeje w nocy, po spektaklu. Muszą żyć tu jakieś stwory. Więc dodałam wampirom wymyślonym przez Mateusza jeszcze więcej życia. Zderzam młodą rockową energię koncertu z klasycznym wnętrzem i wszystkim tym, co się z nim wiąże.

• Prapremierę spektaklu poprzedziła duża akcja promocyjna. Mateusz Pakuła rysował komiks, którego bohaterem jest bulterier. Pojawi się na scenie?

– Chcieliśmy wymyślić maskotkę spektaklu. To oczywiście musiał być pies. Typowaliśmy kilka ras, wspólnie wybraliśmy bulteriera. Czy pojawi się na scenie? Myślę, że nie, chociaż znając Mateusza, wszystko jeszcze może się zdarzyć.

• Chce pani zmierzyć się w spektaklu z okrucieństwem świata?

– Jedynym lekarstwem na okrucieństwo jest empatia. Współczucie dla cierpiącego i współodczuwanie jego bólu. Choć nie możemy pomóc, możemy zrozumieć cierpiącego. Jedyne, co możemy zrobić, to nie odwracać oczu.

• Media bombardują okrucieństwem. Znieczulają?

– Tak. Natomiast teatr daje możliwość emocjonalnej refleksji i współbycia w cierpieniu.

• O jaki łańcuch chodzi w sztuce i co jest na końcu łańcucha?

– Na to pytanie każdy widz musi sobie odpowiedzieć sam. Łańcuch to jest przede wszystkim więź. To coś, co ma dwa końce. Na jednym końcu łańcucha może znajdować się pies, na drugim jego pan, jego bóg. W języku angielskim "pies” i "bóg” ("dog” i "god”) to lustrzane odbicie tego samego słowa.

• Psi Szekspir?

– Nie, właśnie bardzo ludzki. Psiość nie jest ludziom obca.

• To co jest na końcu łańcucha?

– Z mojego punktu widzenia – widz. To on współtworzy z nami ten spektakl.

EVA RYSOVÁ

reżyserka teatralna, absolwentka wydziału Reżyserii Dramatu Akademii Teatralnej w Brnie, współzałożycielka grupy teatralnej D'EPOG. Laureatka Grand Prix Międzynarodowego Festiwalu Szkół Teatralnych w Casablance (FITUC 2008, Maroko) za spektakl "Noc morderców”, który prezentowano także na Studenckim Festiwalu Teatralnym w Hannoverze.

Grupa teatralna D'EPOG na festiwalu w Pradze otrzymała nagrodę "Nadzieja roku 2011”. Rok akademicki 2007/08 spędziła na wydziale Reżyserii Dramatu PWST w Krakowie, była asystentką Petra Zelenki i Krzysztofa Globisza. Spektakl "Na końcu łańcucha” jest jej czwartą pracą reżyserską w Polsce.

Na końcu łańcucha

Tto projekt hardcore'owego koncertu, multikompilacja i krwiożercza zabawa z Szekspirem, Müllerem, Schwabem i Koletesem, zbiór coverów coverów coverów. Zanurzona w popkulturze, okrutnie śmieszna, politycznie niepoprawna opowieść o ludzkiej psiości. Na końcu łańcucha to sztuka o Tytusie Andronikusie.

Prapremiera 17 marca o godz. 19. Pierwsze spektakle: 18, 20, 22, 23, 24, 25 marca, godz. 19, rezerwacja biletów 81 532 44 36, 81 532 42 46, biuro@teatrosterwy.pl
Czytaj więcej o:
tadek
D.M.
fantomas
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

tadek
tadek (24 marca 2012 o 12:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dominującym środkiem wyrazu przez dwie godziny było hu...,d***...,kur...itp.Nie było ciekwawej myśli ani odniesienia do całego zła,które twórcy spektaklu pokazali.Zło widzi każdy na co dzień i bez oglądania w\w spektaklu.Zamiast myśli,przesłania,refleksji oglądałem i słuchałem przez 2godz. hu...,dup,,kur...Nie było to dla mnie bulwersujące,tylko płaskie i nudne.Szkoda tylko że miesza się do tego Szekspira,który w jednym zdaniu potrafił zawrzeć wile treści i być w tym bardziej dosadnym niż hu...,d***...,kur...Mam wrażenie jakby spektakl wyreżyserował młody wrażliwy blokers który ma spore kłopoty z wyartykułowaniem własnych myśli i emocji.Polecam twórcom dobre przestudiowanie Szekspira i uczenie się od Niego bogactwa wyrażania myśli nie zaś bezmyślne kopiowanie epizodów i postaci z jego sztuk.
Rozwiń
D.M.
D.M. (19 marca 2012 o 22:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chyba jednak nie zapomniałeś, skoro fatygujesz się komentować. Sztuka świetna, mocno "wgryza" się w pamięć, nawet jeżeli przeciwnicy starają się tego wyprzeć (jak widać). Polecam !
Rozwiń
fantomas
fantomas (19 marca 2012 o 19:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
byłem zobaczyłem zapomniałem
TRAGEDIA
Rozwiń
Marek
Marek (19 marca 2012 o 00:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Byłem, zobaczyłem. O ludziach, nowocześnie, bez skrupułów, awangardowo. W końcu!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!