poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Ewa

Dodano: 27 lipca 2006, 16:58

Do dramatu doszło w niedzielne popołudnie w Arciechowie, nad Zalewem Zegrzyńskim. Ewa Sałacka wraz z mężem spędzała weekend na działce swojej ukochanej mamy. Po obiedzie aktorka wypiła szklankę soku. Nie zauważyła, że do środka wpadła osa. Dalej wydarzenia potoczyły się w błyskawicznym tempie: owad, na jad którego była wyjątkowo mocno uczulona, ukąsił ją w usta. Natychmiast zaczęła się dusić i puchnąć

- Jestem lekarzem, więc natychmiast przystąpiłem do reanimacji - wyznał Witold Kirstein, mąż aktorki. - Zastosowałem metodę usta-
usta i masaż serca. Oczywiście wezwaliśmy też pogotowie. Lekarz dał zastrzyk i zrobił tracheotomię. Wydawało się, że sytuacja została opanowana i nie ma już żadnego niebezpieczeństwa.
Karetka z aktorką ruszyła do szpitala w Wołominie.
Witold Kirstein wsiadł do swojego auta i pojechał za ambulansem. W połowie drogi karetka zatrzymała się, lekarz wysiadł z niej i oznajmił: "Ona nie żyje”...
W akcie zgonu lekarz zapisał, że powodem śmierci był wstrząs anafilaktyczny, czyli reakcja alergiczna na ukąszenie osy. Ewa Sałacka osierociła 12-letnią córkę Matyldę, która w czasie tego tragicznego zdarzenia była na obozie żeglarskim na Mazurach.
Artystka całodobowa
Pod wieloma względami Ewa Sałacka była wyjątkowa. W przeciwieństwie do swoich koleżanek po fachu nie rzucała się na kolejne role i nie błagała reżyserów o pracę. Zresztą mogła sobie na to pozwolić: jej mąż jest współwłaścicielem znakomicie prosperującej prywatnej kliniki stomatologicznej w centrum Warszawy.
- On nie tylko potrafił zapewnić Ewie poczucie bezpieczeństwa i życie na luksusowym poziomie, ale przede wszystkim dał jej szczęście - wspomina jedna z przyjaciółek aktorki. - Dobrali się idealnie. Nie znam drugiej pasującej tak do siebie pary. Witas był dumny z niej jako kobiety i pozwalał być artystką przez 24 godziny na dobę. Nie to, co jej pierwszy mąż, Krzysztof Krauze, który sam jest reżyserem i koncentrował się głównie na sobie. Chociaż swego czasu łączyła ich wielka i szalona miłość. Ich uczucie nie przetrwało jednak próby czasu.
Skandalistka?
Ewa Sałacka uwielbiała życie towarzyskie. Chętnie bywała na rautach i bankietach. Zawsze towarzyszył jej mąż. Już na pierwszy rzut oka było widać, że świetnie się rozumieją i potrafią się ze sobą bawić. Wszyscy dziennikarze wspominają, że aktorka była niezwykle medialna i komunikatywna.
Dziś, gdy całe środowisko aktorskie z żalem opłakuje jej śmierć, mało kto pamięta, że Ewa Sałacka wywoływała też wiele kontrowersji. Bo nie wszystkim podobała się jej przebojowość i nowoczesność. Była pierwszą polską aktorką, która zgodziła się na roznegliżowane zdjęcia do magazynu dla panów. I to jeszcze w czasach, gdy w Polsce nie było "Playboya”. Jej skandalizujące zdjęcia ukazały się w nieistniejącym już piśmie "PAN”.
Była wyjątkowo atrakcyjną kobietą i zawsze bardzo dbała o siebie. Na jej widok mężczyznom zapierało dech w piersiach. Ta figura, ogniste rude włosy, i opalenizna na czekoladkę...
Zawsze nienaganny makijaż i najlepsze kreacje. Plotkowano o jej operacjach plastycznych. Nawet dzień po jej śmierci jeden z tabloidów opublikował materiał o tym, że Ewa Sałacka zrobiła sobie nowy biust pod znamiennym tytułem: "Ewo, jak pięknie wyglądasz”. Wtedy jeszcze rodzina utrzymywała w tajemnicy informację o jej zgonie.
Ostatnia rola
Ostatnią telewizyjną rolę zagrała w polsatowskim serialu "Pierwsza miłość”.
- Była wyjątkowo ciepła i wrażliwa - mówi Emilia Krakowska, koleżanka z serialowego planu. - Zero egoizmu, a za to wielkie poczucie humoru i temperament. To była piękna, kolorowa osoba.
- Brak mi słów - płacze Małgorzata Potocka, aktorka i najbliższa przyjaciółka Ewy. - Na razie za wcześnie, bym mogła rozmawiać o Ewie. To jakiś koszmar. A miałyśmy tyle wspólnych planów.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!