sobota, 10 grudnia 2016 r.

Magazyn

Feminizm nas upokarza



Czuję się dyskryminowana, ale przez feministki! – usłyszeliśmy w redakcyjnej słuchawce zdenerwowany głos jednej z czytelniczek, po publikacji wywiadu z Małgorzatą Członkowską, pełnomocnikiem Wojewody Lubelskiego ds. realizacji krajowego programu na rzecz kobiet. - Nie wiem, dlaczego tak utrudniają nam życie, wywalczając jakieś sztuczne prawa czy zmiany stereotypów – dodała już trochę spokojniej.

Wywiad dotyczył rządowego projektu na rzecz kobiet. Projekt zakłada m. in. refundowanie najnowszych środków antykoncepcyjnych, zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, walkę ze stereotypami rodziny, które znajdują się w podręcznikach czy ochronę przed molestowaniem seksualnym w pracy. Przez polityków opozycji określany jest jako uległość rządu wobec środowisk feministycznych. Postanowiliśmy podjąć zasygnalizowany przez czytelniczkę temat. O feminizmie, dyskryminacji i stereotypach zechciały z nami porozmawiać dwie kobiety, które z wykształcenia są psychologami – Helena Pietraszkiewicz lubelska radna oraz Aleksandra Gała, terapeuta, pracownik naukowy KUL w Katedrze Psychologii Wychowawczej i Rodziny.
Miałyśmy dobrze
– Feminizm za gruncie polskim to zdecydowanie twór sztuczny, przeszczepiony z Zachodu. Po raz pierwszy zetknęłam się z tym ruchem, gdy, jeszcze w dość wczesnym kapitalizmie pojechałam z delegacją „Solidarności” do Belgii – opowiada H. Pietraszkiewicz.
My, Polki, zawsze miałyśmy dobrze. Byłyśmy szanowane. Królowe o wysokim statusie. Oddawano cześć macierzyństwu. Owszem, na Zachodzie istnieje problem kwot – tam kobiety są rzeczywiście odsuwane od stanowisk kierowniczych. Jednak sprawa kwot, podnoszona na forum polskim, mnie upokarza. Chcę gdzieś zaistnieć, bo jestem rzeczywiście dobra, a nie dlatego, że w ramach kwot ktoś mi takie miejsce przydzielił –mówi A. Gała. Owszem, jestem w stanie zrozumieć, skąd się biorą niektóre formy feminizmu. Kobiety dość niedawno uzyskały prawa wyborcze. To historycznie uwarunkowane poczucie niższości. Feministki chcą być takie, jakimi są mężczyźni. A mnie, jako kobietę, to upokarza. Ja lubię być i pełnić należną mi funkcję we wszystkich płaszczyznach społecznych. Zastanawia mnie, skąd mają tyle czasu na walkę. Czy warto marnować na nią energię? Sądzę, że lepiej spożytkować ją pozytywnie i w sposób kreatywny wkraczać w zastaną rzeczywistość.
Kobieta – nadpłeć?
Możemy w Polsce zajmować kierownicze stanowiska, czego najlepszym przykładem są moje rozmówczynie, ale faktem jest, że istnieją też rzeczywiste problemy dotykające Polkę, chociażby przemoc w rodzinie. Taki program zatem chyba nie zaszkodzi?
– No właśnie! Zamiast mówić o kobietach, powinniśmy mówić o rodzinie. Tymczasem rządowy program jest wymierzony przeciwko rodzinie i przeciw samej kobiecie! W podtekście kryje się promocja związków homoseksualnych i aborcji – uważa H. Pietraszkiewicz. – Wystarczy nam opieka w postaci praw człowieka. Po co z nas robić nad-płeć? Rząd powinien się skupić na kreowaniu polityki prorodzinnej, której nam potrzeba najbardziej. Po co tworzyć stanowiska kolejnych pełnomocników, którzy nie wiadomo czym bliżej się będą zajmować. Potrzebujemy bardzo konkretnych form pomocy rodzinie – mówi radna.
– Dostrzeganie problemów kobiet jest sprawą istotną. Akty przemocy względem kobiet i dzieci istnieją i to jest to zło, które nie może pozostawać bezkarnie. Sama ochrona prawna nie wystarcza. Potrzebne jest stworzenie sensownego systemu, który by dawał nie tylko wsparcie ofiarom, ale i sprawcom. Istnieje zagrożenie, że takie rozwiązanie odgórne może przesadnie wkraczać w niektóre dziedziny, które przy odpowiednim wsparciu profilaktycznym mogą być rozwiązywane przez samych zainteresowanych – rodziny – mówi dr Aleksandra Gała. – Profilaktyczny program wsparcia twórczego i pozytywnego współistnienia ludzi – to jest to, czego potrzebujemy. Natomiast przesadą jest zakładanie z góry, że każda kobieta jest dyskryminowana.
Mężczyźni do kuchni, kobiety do kopalń?
Wróćmy jednak do tematu stereotypów. Według rządowego programu jedną z przeszkód w osiągnięciu awansu zawodowego przez kobiety są podręczniki szkolne obciążone stereotypami płci, przedstawiające tradycyjny podział ról życiowych mężczyzn i kobiet.
– Każdy stereotyp jest krzywdzący, bo jest pewnego rodzaju uogólnieniem. Wielkim jednak błędem jest walka ze starymi stereotypami poprzez tworzenie nowych. To wywracanie świata do góry nogami –komentuje A. Gała dyrektywy rządu odnośnie zmian w podręcznikach.
– Program proponuje kobiecie rozwiązania sprawiające, że jej życie pozornie staje się łatwiejsze – mówi H. Pietraszkiewicz. – Tymczasem życie każdego człowieka to odpowiedzialność i trud, z którego nie jest w stanie zwolnić najdoskonalszy nawet program. Rozwiązania krótkowzroczne zwrócą się przeciw kobiecie prędzej czy później. Kobieta według tego programu to istota pozbawiona miłości, ciepła. To nowa wersja lalki Barbie. A ja taką nie chcę być!
Chybiona prowokacja
• Małgorzata Członkowska, lubelski pełnomocnik wojewody ds. realizacji krajowego programu na rzecz kobiet uważa, że nie jesteśmy głupsze od mężczyzn i powinnyśmy im o tym mówić, bo mężczyźni tego nie wiedzą. Co panie na to?
– Pewnego psychologa zapytano: Kto jest inteligentniejszy – mężczyzna czy kobieta? – opowiada anegdotę doktor Gała. – Odpowiedział: Zależy który mężczyzna i która kobieta...
I pani doktor pointuje:
– Człowiek, który jest sobą i jest mu z tym dobrze, nie ma potrzeby udowadniania tego innym. Po prostu tak jest.
– A my lubimy być kobietami ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami. I z tym, co ułatwia nam życie i z tym, co niesie problemy i wyzwania – dodaje H. Pietraszkiewicz.
Wiele hałasu o nic?
W Kodeksie Pracy ponad 10 paragrafów poświęconych jest zakazom dyskryminacji ze względu na płeć. Czy Polki wykorzystują chociażby tę możliwość ochrony, którą już posiadają?
– W aktach naszego sądu w ciągu ostatniego roku nie znalazła się żadna sprawa z tytułu dyskryminacji kobiet w pracy! – słyszymy w lubelskim Sądzie Pracy. – Owszem, zdarzyły się dwie, gdzie powódkami z tytułu dyskryminacji były kobiety. W pozwie wnosiły jednak jako dyskryminowany pracownik, a nie jako dyskryminowana kobieta. – mówi Zofia Kubalska, Sędzia Sądu Rejonowego Pracy w Lublinie.
Czytaj więcej o:
Gość
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (10 maja 2016 o 12:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
brawoooo... W koncu madry tekst pisany przez kobiete rozrozniajacy feminizm od feminazizmu
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO