czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

"Fryzjerzy” z Lublina

Dodano: 29 stycznia 2009, 14:39

33 zarzuty dla byłego prezesa, 20 dla byłego trenera, 6 dla byłego dyrektora sportowego - wszyscy się przyznali. Dziś już wiemy, że kupienie albo sprzedanie meczu nie było dla nich żadnym problemem.

Kłopot w tym, że kibice Motoru Lublin na wszystkie te mecze chodzili i byli pewni, że oglądają uczciwą piłkę.

Śledztwo w sprawie korupcji w polskim futbolu toczy się od 2004 r. Do tej pory zarzuty usłyszało ponad 180 osób: sędziów, obserwatorów, piłkarzy, trenerów i działaczy sportowych.

Najwięcej - ponad 50 zarzutów - śledczy postawili Ryszardowi F. ps. "Fryzjer”. Miał on założyć i kierować zorganizowaną grupą przestępczą, która zajmowała się ustawianiem meczów piłkarskich w I, II i III lidze, a sam F. miał nakłaniać, pośredniczyć i wręczać łapówki m.in. sędziom piłkarskim czy obserwatorom PZPN.
Kibicom z Lubelszczyzny to wszystko jeszcze do niedawna mogło się wydawać sporą abstrakcją. Aż do ubiegłego tygodnia, gdy śledczy na dobre wzięli na widelec Motor Lublin.

Najpierw Roman D.

Zaczęło się w październiku ub. roku, gdy na zlecenie wrocławskiej prokuratury CBA zatrzymało Romana D., byłego trenera i dyrektora sportowego Motoru. Śledczy postawili mu 6 zarzutów, m.in. wzięcia łapówki za korzystny wynik lubelskiego klubu w meczu z Koroną Kielce.

Roman D. przyznał się do wszystkiego. Otrzymał karę 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, 5 tys. zł grzywny oraz dwuletni zakaz zajmowania stanowisk w profesjonalnym sporcie.

- Gdy sprawa wyszła na jaw, największy żal miałem właśnie do piłkarzy. My z trudem zdobywamy każdą złotówkę na klub, a oni sprzedają mecz - mówił wtedy na naszych łamach Waldemar P., były prezes Motoru, także w sezonie 2003/2004. - Spotkałem się z zawodnikami. Wszyscy zarzekali się, że nie mają z tym nic wspólnego. Teraz okazało się, że mieli rację i są czyści.

Potem Waldemar P. …

Czysty nie okazał się za to mówiący te słowa Waldemar P. Były prezes Motoru został zatrzymany tydzień temu. W prokuraturze usłyszał aż 33 zarzuty. - Dotyczą wręczania i proponowała korzyści majątkowych w zamian za korzystny wynik meczów, na łączną kwotę 100 tys. zł. Chodzi o sezony 2003/2004 i 2004/2005 - wyjaśnia Edward Zalewski z Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, która prowadzi śledztwo w sprawie korupcji w piłce.

W całej aferze piłkarskiej więcej zarzutów (ponad 50) prokuratura postawiła tylko słynnemu "Fryzjerowi”. - Waldemar P. przyznał się do wszystkiego - informuje Zalewski. Po wpłaceniu 15 tys. zł poręczenia wyszedł na wolność i wrócił do Lublina.

Dotarliśmy do niego. - Udzieliłem w prokuraturze bardzo szerokich wyjaśnień i nic więcej nie mogę powiedzieć - mówi Waldemar P.

• Ale przyznał się pan do wszystkiego…

- Wie pan, "przyznał” to bardzo szerokie pojęcie - ucina.

…i Jerzy K.

Przyznał się także Jerzy K., były trener Motoru. Został zatrzymany dzień po Waldemarze P. - Usłyszał 20 zarzutów. Miał wręczyć lub proponować łapówki na łączną kwotę 66 tys. zł - tłumaczy Zalewski. Dotyczy to sezonu 2004/2005, gdy trenował Motor.

Prokurator zastosował wobec niego dwa środki zapobiegawcze: poręczenie majątkowe w wysokości 5 tys. zł i zakaz wykonywania zawodu trenera.
Wszystkie postawione dotąd zarzuty dotyczą sezonów 2003/2004 i 2004/2005. Waldemar P. był wtedy prezesem Motoru, a trenerami kolejno: Roman D., Grzegorz Komor, znowu Roman D. i Jerzy K.

- Ja zajmowałem się tylko sprawami sportowymi - przekonuje Komor.

• Śpi pan teraz spokojnie?

- Jak najbardziej - ucina trener.

Jestem w szoku

Szefem Rady Patronackiej Motoru, która zajmowała się m.in. pozyskiwaniem sponsorów był wtedy Grzegorz Kurczuk z SLD. Rozmawialiśmy z nim tuż po zatrzymaniu Waldemara P. - Jestem w szoku i nie bardzo w to wszystko wierzę - mówił Kurczuk.

- Tam nie było ani warunków finansowych, ani przyzwolenia na takie rzeczy - podkreśla Kurczuk. - Zwłaszcza z racji na moje poglądy w sprawie korupcji i stanowisko, które wtedy zajmowałem (minister sprawiedliwości w latach 2002-2004 - przyp. red.). Byłbym ostatnim idiotą, gdybym sobie na to pozwolił.
Kilka dni temu, już po zatrzymaniach Waldemara P. i Jerzego K., w siedzibie Motoru pojawili się funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Zabezpieczyli dokumenty i faktury Motoru Lublin.

Nieoficjalnie wiadomo, że w sprawie korupcji w Motorze szykują się kolejne zatrzymania.

Mecz za 7 tysięcy

15 maja 2004 r. Mecz Motor Lublin - Kolporter Korona Kielce zakończył się wynikiem 0:4 (0:3). Bramki: 0:1 - Bajera w 19 min, 0:2 - Bajera w 27 min, 0:3 - Zabłocki w 43 min, 0:4 - Gołąbek w 75 min. Fragmenty relacji z meczu: "Porażka 0:4 Motoru z Kolporterem Kielce właściwie nikogo nie powinna dziwić. Wszakże do Lublina przyjechał lider III ligi, najsilniejsza personalnie drużyna, prowadzona przez byłych reprezentantów Polski. A jednak kibice opuszczali stadion zdegustowani. Liczyli, że gospodarze po zwycięstwie nad Siarką w Tarnobrzegu potwierdzą dobrą dyspozycję. Tym bardziej że Siarka pokonała w środę... kielczan. Ale trzecia liga najwyraźniej rządzi się własnymi prawami i nie wszystkie wyniki można logicznie wyjaśnić”.

WYPOWIEDZI TRENERÓW PO MECZU

Dariusz W., Kolporter Korona

x Po poprzednim meczu z Siarką, kiedy moi zawodnicy zagrali bardzo słabo, jechałem do Lublina pełen obaw. Na szczęście ta wpadka podziałała na piłkarzy mobilizująco i śmiało mogę powiedzieć, że przeciwko Motorowi zagraliśmy najlepszy mecz w rundzie. Teraz z czystym sumieniem mogę pogratulować chłopakom. Chciałbym też podkreślić, że gospodarze byli wymagającym przeciwnikiem. •

Grzegorz Komor, Motor Lublin

x Moja drużyna czuje się tak, jakby przejechał po niej walec. Korona była o klasę lepsza i z tak grającym zespołem nie mieliśmy szans. Goście zaprezentowali atuty, których tylko mogę pozazdrościć. Wcześniej pewnie pokonaliśmy Siarkę, ale nie można jej porównywać z Kolporterem. Poza tym każdy mecz jest inny. •
Artur Toruń, Dziennik Wschodni, 17 maja 2004 r.

ROZMOWA

z Przemysławem Mierzwą, bramkarzem Motoru Lublin, kiedyś zawodnikiem Korony Kielce
Skasowany

• Według nieoficjalnych informacji Przemysław Mierzwa jest jedną z osób, które najbardziej przyczyniły się do rozwikłania zagadki Korony Kielce. Jak do tego doszło?

- Kiedy w mediach zaczęto mówić o Koronie w kontekście afery korupcyjnej, moja żona Edyta sama zadzwoniła do prokuratury. Dobrze wiedziała, co działo się w klubie. Wielokrotnie o tym dyskutowaliśmy. Nie chciała, abym odpowiadał za czyny, którym próbowałem się przeciwstawić i przez to miałem dodatkowe kłopoty.

• Pan nie wiedział o decyzji żony?

- Nie i byłem bardzo zaskoczony, kiedy skontaktował się ze mną prokurator. Przyjechał do Buska i wówczas wszystko opowiedziałem.

• Nie zrzucał się pan na łapówki dla sędziów?

- Jako jeden z niewielu nie chciałem oddawać swoich pieniędzy. Głośno o tym mówiłem od pierwszego spotkania z trenerem Dariuszem W.

• Kto pokrywał pańską część "zrzutki”?

- Najczęściej zakładali trenerzy i później chcieli odzyskać swoje pieniądze. W dzień wypłaty upominali się o dług.

• Zwracał pan całość?

- Nie i przez to nie miałem życia. W Koronie byłem skasowany. Nie grałem nawet w rezerwach.

• W końcu pożegnał się pan z Koroną...

- I miałem duże problemy ze znalezieniem nowego klubu. Kiedy odchodziłem, asystent trenera W. ze złośliwym uśmiechem powiedział, że w sporcie już nie mam czego szukać. Obdzwoniłem całą drugą ligę, przyjeżdżałem na testy i na tym się kończyło. Ktoś dobrze pilnował, abym nie dostał zatrudnienia.

• I pojawiła się oferta Motoru Lublin...

- To był prawdziwy dar, za który jestem wdzięczny lubelskim działaczom i trenerowi Ryszardowi Kuźmie. Dzięki Motorowi odżyłem i nigdy tego nie zapomnę.

Rozmawiał Artur Toruń
Czytaj więcej o:
lament
ggggg
man
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

lament
lament (30 stycznia 2009 o 15:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Te sumy co une wziely sa przynajmniej 100 raza winkrze nizli podaja prokuratory cwanioki pozaciraly slady i cinzko jm tyraz cus udowodnic alw na scynscie momy dobre i madre CBA.A to wszystko kusztem kibicuw i pilkoży co chciały groc utciwie.No to mi lodne trenery i wyhowawcy mludego pokenia.
Rozwiń
ggggg
ggggg (30 stycznia 2009 o 12:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Asystent trenera Korony Andrzej B. z Modliborzyc???????
Rozwiń
man
man (30 stycznia 2009 o 11:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To teraz mamy dwóch Grzegorzy K. na widelcu.Oj biedny ten Motor jak tacy ludzie nim rządzili i takie numery wyprawiali.
Rozwiń
byczek
byczek (30 stycznia 2009 o 11:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To bedzie Komor do komory.Tez pasuje do włoskiej kamory ale to takie tylko uboczne skojarzenie.
Rozwiń
kibic
kibic (30 stycznia 2009 o 11:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Teraz panie Komor walec sprewiedliwosci to po tobie sie przejedzie ty obłudniku o podwójnej moralności.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!