sobota, 23 września 2017 r.

Magazyn

Golcowie na balkonie

Dodano: 25 lipca 2002, 18:59

Najpierw było tradycyjnie: Łukasz Golec wraz z Onufrym Koszarnym zagrali jak się patrzy hejnał miejski. Ale publiczność chciała więcej, więc z trąbki popłynęły dźwięki „Ścierniska”.

Czwartek, godzina 11.15. Przechodzimy przez plac Łokietka. Tu już zbierają się miłośnicy najsłynniejszych polskich muzykujących braci, bo równo w południe Łukasz zagra z balkonu Ratusza hejnał Lublina. Wchodzimy do budynku i po wielkich schodach pniemy się na drugie piętro. W tym samym momencie – jak się potem dowiedzieliśmy – na tył Ratusza podjeżdża czarna limuzyna z braćmi. Łukasz i Paweł jeździli nią przed południem i zwiedzali Lublin.
Za chwilę w „sali smętnej”, jak dziennikarze nazywają pomieszczenie, w którym odbywają się konferencje prasowe, rozpocznie się spotkanie z Pawłem i Łukaszem Golcami.
– Jest nam niezwykle miło, że Łukasz i Paweł zechcieli przyjąć nasze zaproszenie – zaczyna na powitanie prezydent Andrzej Pruszkowski. Prezydent, jak zwykle w garniturze i w krawacie, bracia po swojemu: w letnich koszulkach bez rękawów. Przez kilkanaście minut Golcowie są pod ostrzałem pytań dziennikarzy i obiektywów fotograficznych. Za pięć dwunasta prezydent uprzejmym, ale stanowczym tonem przerywa dalsze rozmowy: – Zapraszam wszystkich do wysłuchania hejnału w wykonaniu Łukasza Golca. – Myślę, że to będzie niezapomniane przeżycie.
Z balkonu Ratusza widać w dole, na deptaku, tłumek lublinian, którzy przyszli zobaczyć i usłyszeć to niezwykłe wydarzenie. Kiedy lubelski hejnalista Onufry Koszarny wprowadza Łukasza Golca na podest, z dołu dobiegają brawa i okrzyki: – Łukasz, Łukasz, Łukasz! Wreszcie po Śródmieściu rozlegają się dźwięki hejnału: raz, drugi, trzeci i czwarty – w cztery świata strony – z akompaniamentem natężających się oklasków.
– Zagraj jeszcze coś – prosi prezydent Pruszkowski. Prezydentowi się nie odmawia, więc Łukasz zaczyna na bis dwie melodie: „Lornetkę” i „Ściernisko”.
Pytam Łukasza na stronie: – To twój pierwszy hejnał? – Nie przypominam sobie, żebym wcześniej grał coś takiego – słyszę.
Lubelski hejnał jest grany od 1685 roku z przerwami spowodowanymi zaborami, wojną i komuną. – Do remontu rozbrzmiewał z tamtego balkonu – opowiadam okazjonalnemu hejnaliście historię naszej sztandarowej melodii, wskazując na położoną po sąsiedzku Bramę Krakowską. – Jest wyjątkowo piękny – ocenia Łukasz. – Zagrałem go na nowej trąbce, zakupionej kilkanaście dni temu podczas wakacji w Stanach Zjednoczonych, a konkretnie w San Francisco, niesamowitym, być może nawet najpiękniejszym mieście w USA.
A jak wam się gra w Lublinie? – Jesteśmy tu już trzeci albo czwarty raz. I zawsze jest tak samo dobrze. Po raz pierwszy graliśmy u was na Mikołajkach Folkowych, był środek nocy, zaczynaliśmy około drugiej po północy i mimo późnej pory udało się poderwać ludzi do tańca. Najwyraźniej podobaliśmy się. Wczoraj (Golcowie grali koncert w środę wieczorem – red.) też było super – Paweł nie ukrywa satysfakcji. – Zawsze gramy utwory w trochę innej kolejności i tak było w Lublinie. W ten sposób podtrzymujemy w sobie poczucie świeżości.
• Po koncercie ustawiła się do was potężna kolejka fanów. Jak wam się nie nudzi to podpisywanie płyt, kaset, plakatów, kartek, karteczek, zeszytów?
– Jesteśmy dla ludzi. Chcemy dać im dobrą zabawę i jeśli tego od nas chcą, także autografy.
A trudno nie lubić Golców, skoro podczas koncertu w hali MOSiR zaśpiewali lublinianom: „Do Lublina wróć,/ wróć do Lublina/ Nie ma piękniejszej krainy/ od lubelskiej dziedziny”.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!