poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Huelle: Moherowych beretów w Lublinie się nie boję

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 kwietnia 2011, 08:14

Paweł Huelle napisał "Zamknęły się oczy ziemi" specjalnie dla Teatru Osterwy (Waldemar Sulisz)
Paweł Huelle napisał \"Zamknęły się oczy ziemi\" specjalnie dla Teatru Osterwy (Waldemar Sulisz)

To jest skandal, że sześćdziesiąt parę kobiet zostaje ekskomunikowanych, dostają najcięższą karę w Kościele, a ten łajdak zostaje wikarym i ma to wszystko (przepraszam) w dupie. I się śmieje. Marzę o tym, żeby w sobotę stanęło pod Teatrem Osterwy 100 moherowych beretów.

Paweł Huelle o prapremierze swojej sztuki "Zamknęły się oczy ziemi” w Teatrze Osterwy

Moment premiery jest dla mnie momentem szczególnego szczęścia. Takiego, które się rzadko trafia w życiu. Dlatego, że po raz trzeci zostałem zaproszony do współpracy w Teatrze Osterwy. A podkreślę, że w sensie artystycznym, nie politycznym, jestem wygnańcem. Jestem emigrantem. To znaczy, że nie mam prawa wstępu do gdańskiego teatru Wybrzeże. Chyba, że sobie kupię bilet, założę maskę, nierozpoznany wejdę na widownię. Nie mam prawa tam wstępu. Zostałem stamtąd wyegzorcyzmowany na wiele lat.

Więc to, że znalazłem małą ojczyznę, która nie dość, że mnie przytuliła z ogromną czułością to dała mi ta ojczyzna "emigracyjna” możliwość realizacji fantastycznych idei artystycznych i teatralnych.
Za to jestem niesłychanie wdzięczny dyrekcji Teatru Osterwy i mówię to ze wzruszeniem. Dziękuję Krzysztofowi Babickiemu, który też jest emigrantem z Gdańska i który drugiego takiego emigranta przytulił i przygarnął.

To jest niebywałe, że znalazłem takie miejsce na świecie, gdzie mogę napisać sztukę i gdzie jest tak wspaniały zespół, który moją najnowszą sztukę zagra. Z taką czułością, fachowością, z taką delikatnością, z takim znawstwem.

Po tej sztuce dostałem deszcz propozycji i zaproszeń do napisania kolejnej sztuki z różnych teatrów. Może tak działa promocyjna siła Teatru Osterwy z Lublina.

Zacytuję fragment z Konrada Wallenroda: " Szczęścia nie znalazł, bo go nie było w ojczyźnie”. Więc to szczęście ja znalazłem w Lublinie.

O Lublinie

Lublin zawsze był dla mnie miastem prawdziwszym niż Gdańsk. Gdańsk był w stu procentach zburzony, spalony i odbudowany od piwnic. I jak idę lubelskim Starym Miastem i widzę tablicę, że przy tym domu Jan Kochanowski doznał wylewu, to ja wiem, że ten kamień jest epicką prawdą. To miejsce jest dla mnie szalenie ważne, mogę go dotknąć w sensie fizycznym.

W Gdańsku to wszystko jest fikcja i lipa, dekoracja do filmu wybudowana po 1947 roku. I w związku z tym ja mam zawsze takie poczucie, że w Lublinie dotykam historii Polski. Tak jak w Krakowie i we Lwowie. W Lublinie mam poczucie, że obcuję z historią Polski.

O betankach

Przeczuwam, że wiem, co wydarzyło się w klasztorze betanek w Kazimierzu Dolnym. I nie jest to coś nowego w historii Kościoła w Polsce. Polecam opowiadanie Boccaccia "Wilk w owczarni” z Dekamerona. Przysłał mi je sędziwy prof. Jerzy Pomianowski, kiedy dowiedział się, że piszę sztukę o betankach. Boccaccio opowiada wypisz wymaluj historię księdza Komaryczki. Z pewnymi, drobnymi zmianami. To jest ta historia.

Zastanawiam się, co jest w takim mężczyźnie, którego gdybyście zobaczyli na oczy, jest ani urodziwym, ani inteligentnym, jest przeciętnym dziadem polskim. Młodym, 35-letnim dziadem, który nic w sobie nie ma a uwodzi dwadzieścia kobiet. To jest pytanie do psychologów społecznych. Ja próbowałem w sztuce na to odpowiedzieć.

Jest taka scena kiedy ksiądz Zapaliczko (bo tak nazywa się w mojej sztuce) uczy modlitwy Matkę Generalną. W tym momencie ona przechodzi na jego stronę. W tym momencie jest jak z plasteliny. Już jest jego. Już ją ma. I on o tym wie.

Ale zwróćcie Państwo uwagę, co on w tej scenie stosuje. Co on jej mówi w tym momencie. Tam pada pięć, sześć bardzo prostych zdań. To nie są jakieś super czary mary. Ten bardzo przeciętny mężczyzna, nijaki, właściwie wymoczek mówi bardzo proste rzeczy. Ale takie, które kobieta chce usłyszeć w tym monecie. I na tym to polega.

O Kalibabce

Nie wiem czy Państwo pamiętają aferę z czasu późnego Gierka, kiedy mężczyzna okradał i oszukiwał kobiety. Nazywał się Kalibabka. Powstał o nim film dokumentalny. Kalibabka w więzieniu opowiadał do kamery o tym co się stało, opowiadały też poszkodowane.

I okazało się, że nie było w tej historii jakiejś głębinowej tajemnicy. To był prosty, prymitywny chłopak, który mówił proste rzeczy, które one chciały usłyszeć: "Jesteś piękna”, "Takiej kobiety jak ty jeszcze nie spotkałem nigdy w życiu”, "Jak ty się modlisz to z Tobą się modlę i mogę modlić do końca życia”. To są proste grypsy.

O łajdaku i Kościele

To co stało się klasztorze betanek w Kazimierzu Dolnym, to jest właściwie banalna historia rodem z Boccaccia. Natomiast niebanalna jest sytuacja społeczna.

To jest skandal, że sześćdziesiąt parę kobiet zostaje ekskomunikowanych, dostają najcięższą karę w Kościele, a ten łajdak zostaje wikarym i ma to wszystko (przepraszam) w dupie. I się śmieje. I jest nagrodzony.

On jest symbolem zła, zła bezczelnego, chamskiego, pewnego siebie, rozpychającego się zła. Męskiego zła. Nie jest ukarany.

I tu jest pytanie do nas wszystkich, do Kościoła: Jak to tak może być, że taki łobuz nie jest ukarany, jest nagrodzony. Bo on de facto jest nagrodzony.

O arcybiskupie i moherowych beretach

W ostatniej scenie zobaczcie jego rozmowę z księdzem biskupem. Nie pytajcie mnie, czy to abp Józef Życiński. Posłuchajcie co mu mówi ksiądz biskup. Zwróćcie na to uwagę.

To jest mój przypis do obecnej sytuacji Kościoła w Polsce, na którym mi zależy. W tym sensie mi zależy, że jestem członkiem tej wspólnoty i zależy mi, żeby ona nie była łajdacka, żeby była jakąś jasnością. Jakąś światłością. Żeby miała więcej światłości niż cienia.

Czy nie boję się protestów? Marzę o tym, żeby w sobotę stanęło pod Teatrem Osterwy sto moherowych beretów z transparentami niedopuszczającymi publiczności do teatru. Jeżeli cokolwiek się stanie, to uprzedzam, że nie wynająłem tych pań.

Po "Sarmacji” Jerzy Robert Nowak, ich ideolog, napisał całkiem sporą interpretację. I tam mnie straszliwie dostało. A wiecie dlaczego? Ja jestem w tych mediach zawsze traktowany jako Żyd. Mam żydowskie korzenie, ale nie jestem Żydem. Pochodzę z rodziny wielonarodowościowej, gdzie był właściwie sześć narodowości. Tak samo jak nie odcinam się od korzeni żydowskich, nie odcinam się od korzeni austriackich, ukraińskich i polskich.

Po procesie z księdzem prałatem Jankowskim (niech mu ziemia lekką będzie) zostałem dyżurnym Żydem w ich radiostacji. Okazało się, że "Sarmacja” została napisana z żydowskiego punktu widzenia, to znaczy, że żaden Polak by tak "Sarmacji” nie napisał. A Żydek tak. Cała moja rodzina brała w ruchu oporu w czasie drugiej wojny światowej i zapłaciła za to bardzo wysoką cenę. A rodzina księdza prałata Jankowskiego należała do pierwszej grupy narodowościowej z volkslisty. A mimo tego powiedział, że jestem człowiekiem, którego bycie jest niegodne Polaka.
I to była dobra reklama.

Więc moherowych beretów w Lublinie się nie boję.

(Zapis wypowiedzi Pawła Huelle podczas konferencji prasowej w Teatrze Osterwy)

Teatr im. Juliusza Osterwy: Paweł Huelle, Zamknęły się oczy ziemi

Reżyseria: Krzysztof Babicki, scenografia: Marek Braun, kostiumy: Barbara Wołosiuk, muzyka: Marek Kuczyński, choreografia: Zbigniew Szymczyk, światła: Maria Machowska, przygotowanie wokalne: Danuta Sendecka. Prapremiera 9 kwietnia 2011
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
crx
as
czepialski
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

crx
crx (11 kwietnia 2011 o 13:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szanowny Pan artysta pozwoli na pewną polemikę!Otóż artyzm jest sposobem wypowiedzi artysty i powinien być skierowany do wąskiej grupy odbiorców.Ta sztuka troszeczkę ociera się o komercję i na dobrą sprawę jest skierowana do prostego ludu Bożego,któremu wystarczy "teatr kościoła".Ale czasy są takie ,jakie są ,więc pewnie i ja jestem w błędzie.........?!
Rozwiń
as
as (11 kwietnia 2011 o 09:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ale się podniecli starozakonni, mogą znowu katolom dołożyć
Rozwiń
czepialski
czepialski (10 kwietnia 2011 o 14:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czyżby "pan artysta" został przez "moherowe berety" po prostu olany? No jak to - takie wiekopomne dzieło a tu nawet jednego malutkiego transparenciku nie było... I jak tu teraz stworzyć wstrząsającą historię o prześladowaniu "pana artysty"?
Rozwiń
xyz
xyz (10 kwietnia 2011 o 10:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Żałosne! Pan Huelle twierdzi, że pisał scenariusz opierając się na aktach z przesłuchań, a nie wie, że byłe betanki NIE ZOSTAŁY ekskomunikowane!!! Został nałożony interdykt na dom w Kazimierzu, który oznajmiał, że nie można w nim przechowywać Najśw. Sakramentu i sprawować mszy. A to nie oznacza ekskomuniki! One mogły przystępować do komunii w każdym kościele. Dwie z nich już nie żyją. Obie miały pogrzeb katolicki. Czy możliwe to jest wobec osób obłożonych ekskomuniką? Oj, panie Huelle! Trzeba zebrać więcej wiadomości, zanim w eter puści się nieprawdziwą informację!
Rozwiń
Roland
Roland (10 kwietnia 2011 o 10:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mądry człowiek.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!