sobota, 16 grudnia 2017 r.

Magazyn

Ile zarobiliśmy na F-16

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 marca 2007, 16:34

Miała być fabryka światłowodów, stadiony sportowe w każdej wiosce i produkcja biopaliw na cały świat.

Lubelszczyzna miała rozkwitnąć na offsetowych milionach dolarów, które w zamian za zakup samolotów F-16 obiecał nam amerykański rząd. Samoloty - po głośnych awariach - w końcu do Polski doleciały. A co wyszło z offsetu? Wygląda na to, że wielkie nic.

Lubelscy przedsiębiorcy nie zamierzali przejść obojętnie obok milionów dolarów, które Amerykanie mieli zainwestować w naszą gospodarkę. A jeszcze do składania projektów offsetowych zachęcali wszyscy naokoło; począwszy od ministra gospodarki, a skończywszy na lokalnych urzędnikach. Wystarczyło tylko mieć pomysł na biznes, umiejętnie go zaprezentować i znaleźć zachodniego partnera.

Chrapka na dolary

Do boju ruszyło kilkadziesiąt firm z naszego regionu. Do nich dołączyły lubelskie uczelnie, które zobaczyły szansę na rynkowe wykorzystanie nowoczesnych technologii. UMCS przygotował trzy projekty, z których jeden - na budowę fabryki włókien światłowodowych IV generacji - miał być lubelskim czarnym koniem.
- Liczymy, że coś dobrego i pożytecznego wyniknie z tego dla regionu - mówił Andrzej Bobyk z UMCS.
Sipma przygotowała aż dziesięć projektów: od zaawansowanych technologicznie rozwiązań po projekty związane z nowoczesną produkcją. Dwa projekty przygotowała Akademia Rolnicza. Mniejsze firmy zawiązywały konsorcja i także składały wnioski. Na budowę zakładu utylizacji, produkcję biopaliw, budowę obiektów sportowych...
Do Komitetu Badań Naukowych wpłynęło kilkadziesiąt ofert z naszego regionu. Ostatecznie na liście 44 tzw. zobowiązań offsetowych przyjętych do realizacji przez Amerykanów znalazło się siedem projektów z województwa lubelskiego. Cztery spośród nich to projekty dla przemysłu zbrojeniowego przygotowane przez PZL Świdnik. Kolejne trzy objęły strefę cywilną i należały do Sipmy, Caterpillar Poland z Janowa Lubelskiego oraz Fabryki Maszyn z Janowa Lubelskiego.

Dobre początki

Nie wszyscy, którzy załapali się na listę, przystąpili do offsetu. Fabryka Maszyn z Janowa Lubelskiego, która miała sprzedawać komponenty maszyn do robót ziemnych, ostatecznie nie podpisała umowy z zachodnim partnerem. Oferty offsetowe PZL Świdnik także nie weszły do realizacji. - I to nie z naszej winy - podkreśla Jan Mazur, rzecznik PZL. - Warunki proponowane nam przez naszych partnerów były nie przyjęcia i znacznie różniły się od tych, które uzgadnialiśmy wcześniej. Były dla nas zwyczajnie nieopłacalne.
Do realizacji offsetu przystąpiły tylko dwie firmy z Lubelszczyzny: Sipma i Caterpillar Poland. Jedynie im udało się znaleźć zagranicznego partnera i zawrzeć z nim kontrakt.
- 20 lutego 2004 roku podpisaliśmy umowę z naszym angielskim partnerem, firmą Royston, wskazaną przez Lockhead Martin. Zaraz potem rozpoczęliśmy produkcję części podzespołów do maszyn budowlanych - opowiada Jerzy Czop, dyrektor marketingu w Sipmie.
Do końca 2013 Sipma miała dostać z Roystona 10 mln USD za wyprodukowane i sprzedane podzespoły. W pierwszym roku współpracy do spółki wpłynęło... ponad 300 tys. dolarów. Na 2005 rok szefowie spółki Sipmy planowali obrót na poziomie 1 mln USD. Ale w połowie roku, gdy obrót przekroczył 400 tys. zł współpraca nagle została przerwana.
- Dowiedzieliśmy się, że Royston przeszedł restrukturyzację - wyjaśnia Czop. - Nowi szefowie podjęli decyzję o zaniechaniu produkcji urządzeń w ramach offsetu.

To już koniec

Zamiast obiecanych 10 mln USD do Sipmy wpłynął ok. 1 mln USD.
- Dobre i to. Byliśmy jedyną spółką z branży rolniczej, która przystąpiła do realizacji offsetu. Przez dwa lata zainwestowaliśmy w nowoczesne technologie, wiele nauczyliśmy się od Roystona - podsumowuje Czop. - Offset przyniósł nam naprawdę wiele korzyści pozafinansowych. Wielka szkoda, że nie mogliśmy go dokończyć.
Szansy nawet na rozpoczęcie nie miały za to Lubelskie Fabryki Wag, które już w drugiej turze złożyły swoje projekty. Jeden z nich dotyczył produkcji nowego typu wag. Drugi: produkcji przetworników tensometrycznych.
- Byliśmy na liście rezerwowej, ale nie znaleźliśmy zagranicznego partnera - tłumaczy Marek Wagner, prezes Lubelskiej Fabryki Wag. - Nie ukrywam, że nikt nam też w tym nie pomógł. Szkoda. Jeszcze cztery lata temu wiele się mówiło o offsecie. Apetyty były ogromne. Potem wszystko ucichło. Ciekawe, ile z tych obiecanych milionów trafiło na Lubelszczyznę. I ile firm na tym zarabia.

Im się udało
- Na Lubelszczyźnie realizowane jest obecnie tylko jedno zobowiązanie offsetowe - rozwiewa złudzenia Aleksandra Dyka, naczelnik Wydziału Analiz i Monitorowania Projektów Offsetowych w Ministerstwie Gospodarki. - Jego łączna wartość to 200 mln USD, okres realizacji do 2013 roku.
Tak udało się firmie Caterpillar Poland z Janowa Lubelskiego, należącej do grupy największych światowych producentów sprzętu budowlanego.
- W ramach projektu offsetowego eksportujemy części do maszyn budowlanych - wyjaśnia Tomasz Karczmarski, dyrektor logistyki spółki. - A partnera znaleźliśmy w obrębie grupy Caterpillar.
Karczmarski podkreśla, że komponenty firma kupuje przede wszystkim u polskich dostawców. Dzięki kontraktowi z offsetowymi partnerami w spółce o prawie połowę wzrosło zatrudnienie (dziś pracuje tu ponad 300 osób) i znacznie zwiększyły się obroty. - Jesteśmy zadowoleni z offsetu - mówi krótko Karczmarski.

Amerykański interes

- Na koniec 2006 roku podsumowaliśmy pierwsze trzy lata realizacji zobowiązań offsetowych - mówi Aleksandra Dyka. - I trzeba przyznać, że jest dobrze, lepiej niż mogliśmy się spodziewać.
Dyka wylicza: Do końca 2006 roku Amerykanie zainwestowali w Polsce w ramach offsetu 3,9 mld zł, z czego 2,8 mld w sferze cywilnej.
- A że na Lubelszczyźnie tylko jedna firma realizuje offset? Są regiony, gdzie jest jeszcze gorzej. Na przykład na Podlasiu nie jest realizowany ani jeden projekt. Oczywiście, wszyscy byśmy sobie życzyli, żeby pieniądze z offsetu trafiły do regionów najbiedniejszych, o największym bezrobociu, ale rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana. Zobowiązanie offsetowe musi być biznesem dla obu stron, zarówno polskiej, jak i amerykańskiej. I to jest w tym wszystkim najważniejsze.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!