czwartek, 23 listopada 2017 r.

Magazyn

In vitro czy naprotechnologia

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 września 2009, 20:07

Co mają robić pary, w których kobieta mimo usilnych prób nie może zajść w ciążę? In vitro czy naprotechnologia? Spór nie dotyczy tylko sfery medycznej, ale – przede wszystkim – ideologicznej. A w Lublinie powstaje jedna z pierwszych w Polsce klinik naprologicznych








– Jeśli porównamy naprotechnologię i in vitro, to naprotechnologię ma przyszłość. To właśnie ta metoda dociera do przyczyn niepłodności – mówił prof. Thomas Hilgers, twórca naprotechnologii.

W ubiegły weekend w Lublinie trwała konferencja poświęcona tej metodzie, która – jak tłumaczyli jej zwolennicy – jest szansą dla bezpłodnych par.

Modele płodności

To mało znana w Polsce, ale powszechna w Irlandii i w Stanach Zjednoczonych metoda leczenia niepłodności. Jest popierana przez Kościół, ale krytykowana chociażby przez Polskie Towarzystwo Ginekologiczne.

Naprotechnologia powstała 30 lat temu. Jej nazwa to skrót od słów Natural Procreative Technology (metoda naturalnej prokreacji). Jak działa?

Diagnozowanie i leczenie niepłodności polega tu na prowadzeniu dokładnych obserwacji kobiecego organizmu i tworzeniu na tej podstawie indywidualnych wytycznych dla każdej pary. Całość opiera się na tzw. modelach płodności Creightona.

Jak to działa

– Jeśli sama obserwacja i wstępna diagnostyka to za mało, to po 3–5 miesiącach rozpoczyna się procedury związane z zabiegami chirurgicznymi takimi jak hsg, hysteroskopia czy laparoskopia, które jednocześnie są elementem leczenia – tłumaczy dr Maciej Barczentewicz, który zakłada w Lublinie jedną z pierwszych w Polsce klinik leczenia niepłodności metodą naprotechnologii.

– Po rozpoznaniu przyczyny niepłodności podaje się leczenie farmakologiczne, hormonalne. Jeśli występują nieprawidłowości w badaniach męża, jemu również podajemy leki. Cały proces diagnostyczno-leczniczy przewidziany jest na 18–24 miesiące. To czas, w którym większość małżeństw powinno uzyskać oczekiwany rezultat.

Trzy razy lepiej

Wynalazca i prekursor metody prof. Thomas Hilgers postawił tezę, że większość przypadków niepłodności idiopatycznej (o niewyjaśnionym medycznie podłożu) to w istocie niezdiagnozowane przypadki całkowicie uleczalnej niepłodności.

– Naprotechnologia jest metodą leczenia, a nie sztucznej produkcji embrionów. Jej skuteczność jest nawet 3 razy wyższa niż w przypadku in vitro – tłumaczy Hilgers.
Poza tym, diagnozuje i leczy schorzenia, takie jak: nieprawidłowości szyjki macicy, stany zapalne, torbiele jajnikowe, zaburzenia funkcji jajników, zespół napięcia przedmiesiączkowego (PMS), depresję poporodową, skłonności do raka i poronień itp. – wyliczają zwolennicy naprotechnologii.

Na tym etapie można zadecydować o włączeniu leczenia hormonalnego lub chirurgicznego oraz ustalić optymalny dla danej pary moment współżycia. Przeciętna długość cyklu tej metody, a więc pełnej diagnostyki trwa 24 miesiące.

Nie da się pomóc wszystkim

Jak wynika z badań od 1 do 3 proc. kobiet leczonych tą metodą, nigdy nie zajdzie w ciążę. Co wtedy? – Istnieją przecież inne metody. Dziecko można np. adoptować – dodaje dr Maciej Barczentewicz.

W Lublinie powstaje jedna z pierwszych w Polsce klinika leczenia niepłodności metodą naprotechnologii. Jej założycielem jest właśnie doktor Barczentewicz. Twierdzi on, że naprotechnologia jest skuteczniejsza od in vitro i podaje przykład Irlandii, gdzie ponad połowie kobiet leczonych tą metodą udało się zajść w ciążę. Tymczasem skuteczność in vitro waha się w granicach 35–40 proc. Badania wszystkich leczonych w Lublinie kobiet przesyłane są do USA i tam analizowane przez specjalistów naprotechnologii.

In vitro kontra naprotechnologia?

Historia in vitro to 31 lat liczonych od momentu pierwszego udanego zapłodnienia pozaustrojowego. Od tamtego czasu na całym świecie powstało kilka tysięcy klinik, a w wyniku stosowania tej metody narodziło się ok. półtora miliona dzieci.

W Polsce pierwsze zapłodnienie in vitro miało miejsce w 1987 roku; dokonał go profesor Marian Szamatowicz. A już w ubiegłym roku w ten sposób na świat przyszło około dwóch tysięcy dzieci.

W czym problem? W tym, że roczne statystyki urodzeń dzięki metodzie in vitro tylko w Polsce wynoszą mniej więcej tyle, ile światowe statystyki urodzeń dzięki naprotechnologii w ciągu dziesięciu lat.

Na świecie jest zaledwie około 400 lekarzy przeszkolonych w zakresie naprotechnologii. W Polsce do 2008 roku tylko jeden lekarz pracował tą metodą. Obecnie szkoli się 11 lekarzy i 20 instruktorów.

Kościół przeciw In vitro

Przy zabiegu zapłodnienia in vitro z wielu przygotowanych ludzkich embrionów niektóre są wprowadzane do macicy, a nieużyte zostają ostatecznie niszczone. Z tego powodu metodzie tej sprzeciwia się m.in. Kościół katolicki.

Jan Paweł II twierdził, że techniki sztucznej reprodukcji są "nie do przyjęcia z punktu widzenia moralnego, ponieważ oddzielają prokreację od prawdziwie ludzkiego kontekstu aktu małżeńskiego”.

Kościół stoi także na stanowisku, że zapłodnienie stanowi akt, który powinien odbywać się jedynie w ramach intymnej relacji małżeńskiej, natomiast zapłodnienie pozaustrojowe wyklucza ten wymóg.

Kościół natomiast popiera naprotechnologię, jako lepszą i co najważniejsze etyczną (bo nie giną embriony) z punktu widzenia katolika metodę zapłodnienia.

To bardziej uciążliwe

– W naprotechnologii stosuje się pełną farmakologię, zabiegi i operacje. To samo wykorzystuje nowoczesna medycyna rozrodu. Naprotechnologia nie wnosi niczego nowego i oryginalnego do diagnostyki i leczenia niepłodności, a proponowane sposoby oceny cyklu płciowego są traktowane nawet przez kobiety jako bardziej uciążliwe – twierdzi prof. Marian Szamatowicz, prekursor in vitro w Polsce.

– Podstawowa różnica pomiędzy nowoczesną medycyną rozrodu a naprotechnologią polega na tym, że ta ostatnia nie uznaje leczenia niepłodności za pomocą technik wspomaganej prokreacji. Nie dopuszcza zarówno homologicznych inseminacji, jak i pozaustrojowego zapłodnienia, czyli in vitro.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
gandalfiatko
gandalfiatko
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (13 kwietnia 2017 o 14:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
leczę się naprotechnologicznie od roku. już na pierwszej wizycie zostaliśmy z mężem gruntownie przebadani. okazało się, że mam pco, rozchwiane hormony, chorą trzustkę, endometriozę i niedrożny jajowód. w klinice in vitro powiedzieliby mi, że jedynym wyjściem jest zapłodnienie pozaustrojowe. na szczęście trafiliśmy do instytutu rodziny - tam po kolei zaradzili wszystkim moim problemom (operacyjne bądź farmakologicznie). wyniki męża - ciężka oligozoospermia - także klasyfikowałby go tylko na in vitro. lekarze napro odkryli jednak, że przyczyną tak słabego nasienia były żylaki powrózka nasiennego. po ich operacyjnym usunięciu i dodatkowej suplementacji zarówno hormonalnej (clostilbegyt/letrozol) jak i witaminowej (l-karnityna, astaksantyna, koenzym q10, witamina e) wyniki znacznie się poprawiły. polecam opinie innych par ze strony ***naproinfo.pl
Rozwiń
gandalfiatko
gandalfiatko (22 czerwca 2010 o 00:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Załóżmy, że jest jakaś para nie może mieć dziecka. Teraz muszą znaleźć przyczynę "niepłodności".Z tego co wiem, w klinikach in vitro, praktycznie nie jest ona zdiagnozowana. A nawet jeśli jest, to zwykle nie jest ona leczona.Najpierw proponuje się inseminację, której skuteczność jest mała i oczywiście nie kosztuje ok.100 zł (jak wizyta u lekarza naprotechnologa) tylko odpowiednio więcej.Po kilku nieudanych zabiegach, lekarz stwierdza aby wykonać zabieg in vitro, który jest BARDZO kosztowny. Skuteczność in vitro wynosi powyżej 60% dopiero przy 6-7 procedurach (łącznie). Jeśli zabieg in vitro się uda, powiedzmy że kobieta może urodzić dziecko. A jak chce mieć kolejne? – przechodzi wszystko od początku.W naprotechnologii jest odwrotnie – przyczyna niepłodności jest podana, wytłumaczona i wyleczona jeśli jest to możliwe.Para, może mieć już dziecko, co więcej - nie jedno, lecz kilkoro - ponieważ problem niepłodności został usunięty (o ile było to możliwe). Urodzenie dziecka w programie in vitro w przeciągu dwóch lat wynosi ok.64%, natomiast przy użyciu naprotechnologii 80%. Kolejna ciekawostka – u kobiet powyżej 45 roku życia, które przeszły co najmniej 3 podejścia in vitro w 100% wystąpił rak piersi. Zadajmy sobie pytanie: czy nie lepiej spróbować wyleczyć się z niepłodności zupełnie, tańszym kosztem, w poszanowaniu własnego ciała, i co ważne, jak pokazują badania SKUTECZNIEJ niż w przypadku in vitro? A może inaczej? Jeśli ktoś chce poddać się zabiegowi in vitro, niech najpierw spróbuje leczyć się za pomocą naprotechnologii – będzie to tańsze i daje dużą szansę na wyleczenie. Może się wtedy okazać że zabieg in vitro jest już niepotrzebny. Oszczędza się pieniądze, zdrowie i bardzo często szacunek „drugiej półowy”. Zupełnie nie rozumiem skąd ta niechęć do naprotechnologii. Ludzie, którzy mają problem z niepłodnością cieszą się, że mogą skorzystać z tańszego rozwiązania swojego problemu, często zgodnego z ich sumieniem.Nie należy atakować bzdurnymi argumentami i wielkimi uogólnieniami naprotechnologii, lecz cieszyć się, że rozwija się nauka, która pomaga cierpiącym ludziom. O to tutaj przecież chodzi, aby pomagać wszystkim, nie tylko wybranej części społeczeństwa – czyli tej, która dysponuje większymi środkami materialnymi. Jest to metoda dla każdego. Na koniec zacytuję lek.med.Tadeusza Wasilewskiego, który zajmował się zapłodnieniami in vitro, natomiast obecnie stosuje naprotechnologię:"Jeżeli chodzi o taką wstępną diagnostykę i nauczanie małżeństwa obserwacji według modelu Creightona, to jest wydatek od 1000 do 1500zł. Potem leczenie, które w zależności od przyczyny i stosowanych leków może kosztować 5 zł albo tysiąc zł miesięcznie. Dla porównania cena jednego podejścia w programie in vitro wynosi 7-15 tys.złotych".
Rozwiń
gandalfiatko
gandalfiatko (22 czerwca 2010 o 00:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
starającia się..... napisał:
kto się nie stara o dziecko i nie ma problemów jak może mówić co jest dla nas najlepsze... ja miałam przeprowaszoną diagnostykę tak jak piszecie o Napro.... i dalej nic.... nie zabraniajcie nam zostać matkami.... moim zdaniem naprotechnologia to wymysł Kościoła, który chce zabronić in vitro... ale czy ktoś z osób podejmujących takie decyzje wie jak to jest nie móc.....

Naprotechnologia nie jest wymysłem Kościoła. Prawdą jest natomiast, że Kościół popiera naprotechnologię, to jest jednak coś zupełnie innego od "wymysłu Kościoła". Proponuję Kościoła zupełnie do tego nie mieszać. Naprotechnologia jest nastawiona na pomoc parom borykającym się z problemem poczęcia dziecka. Ta metoda leczenia "niepłodności" jest właśnie nastawiona na pomoc kobiecie i mężczyźnie w zostaniu rodzicami. Już teraz żyją dzieci, które dzięki naprotechnologii urodziły kobiety po trzech nieudanych próbach in vitro. Może mylisz naprotechnologię z naturalnym planowaniem rodziny? Z tego co wiem, ośrodki w których stosuje się naprotechnologię istnieją od 5 lat w Niemczech i napewno od roku w Polsce, a więc stosunkowo krótko. Poza tym, lekarzy naprotechnologów jest niestety niewielu.
Rozwiń
gandalfiatko
gandalfiatko (22 czerwca 2010 o 00:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~ewelina~ napisał:
pierwsza sprawa nie histeroskopia tylko histeroskopia - jak chcecie pisać to piszczcie na neleży, następna sprawa to obserwacja ok, ale mozna sie obserowac i nie jajeczkowac i co wtedy..... eee szkoda czasu....
a nastepna sprawa obserwowac siebie a co z facetem przecierz to on moze byc problemem i co wtedy?

Jeśli problem występuje u mężczyzny, to nie zostaje on "na lodzie". Naprotechnologia zajmuje się także leczeniem mężczyzn. Pozdrawiam;)
Rozwiń
gandalfiatko
gandalfiatko (22 czerwca 2010 o 00:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mylisz się - media angielskie donosiły o wyrzucaniu zarodków przez kliniki in vitro, oraz o wykorzystaniu ich niezgodnie z procedurami.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!