wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Instytut polityki historycznej

Dodano: 28 czerwca 2007, 17:17

Rozmowa z Marianem Filarem, profesorem prawa UMK w Toruniu

• Panie profesorze, od czasu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie lustracji, Instytut Pamięci Narodowej lekceważy wszystkie zalecenia TK, tworzy jakieś "listy "500” polityków, umożliwia tzw. przecieki, a na dodatek prezes IPN Janusz Kurtyka opowiada, że instytut jest niezależny. Czy nie lepiej po prostu powiedzieć, że IPN ordynarnie łamie prawo i czas z tym skończyć?
- Mówi pan tak, jakby pan chciał zapytać dwóch górali spod Zakopanego okładających się kłonicami, czy przypadkiem nie łamią prawa. Cała ta historia z lustracją, teczkami, przeciekami, listami Wildsteina czy "pięćsetką Kurtyki” to jeden wielki prawniczy horror. Ocena tego czegoś na podstawie przyjętych i obowiązujących w państwie prawa norm nie jest już możliwa. Jakakolwiek wykładnia w tym przypadku zawodzi, bo od samego początku nie ma w niej ducha i litery prawa, a jest tylko polityczna chęć rozliczeń, odwetu, szantażu i postawienia na swoim.
• Przypomina mi to bardzo leninowską koncepcję teorii sprawiedliwości, według której prawo jest stanowione przez klasę panującą, w interesie tej klasy i w celu utrzymania jej panowania, gdyż tylko ona ma monopol na prawdę.
- Coś jest na rzeczy, skoro podejrzani(?) i oskarżeni(?) nie mogą się bronić, nie mają równych szans, a dowody w postaci szczątków dokumentów są wątpliwej wartości. O ile w ogóle są... Trybunał Konstytucyjny, którego orzeczenie brzmi: "nie można wykorzystywać w jakikolwiek sposób nielegalnie złożonych "oświadczeń lustracyjnych”, trzeba po prostu wykonać i kropka. Tymczasem prezes IPN Janusz Kurtyka wie swoje i tworzy tę dziwaczną "listę 500”, którą z powodzeniem można wykorzystywać. Ale tylko na potrzeby politycznego magla.
• A otwarcie zasobów IPN dla naukowców?
- Dla tzw. naukowców którzy robią tzw. przeciek i w efekcie otrzymujemy tzw. prawo. Przecież konsekwencje dla tych, którzy trafiają na te listy z magla są bardzo poważne. Mamy więc sytuację, że archiwista staje się oskarżycielem, depozytariuszem tajemnej wiedzy, a "oskarżony” nie ma żadnych praw. Ba, może nawet nie wiedzieć na czym polega jego wina, bo zachowały się tylko... okładki teczek albo fragmenty kserokopii raportu z kopii meldunku.

• IPN broni się twierdząc, że dopiero pisemne uzasadnienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego może stanowić dla niego podstawę wykonywania orzeczeń. Tuż po ogłoszeniu werdyktu Trybunału Konstytucyjnego zapytałem rzecznika IPN Andrzeja Arseniuka, kiedy i w jaki sposób instytut zacznie zwracać owe nielegalne oświadczenia, usłyszałem: "A kto panu powiedział, że mamy je zwracać?”. Często ci ludzie sprawiają wrażenie, jakby nie podlegali polskiemu prawu...
- Oczywiście, że jak chce się kogoś uderzyć, kij zawsze się znajdzie. Organ konstytucyjny, jakim jest Trybunał, podjął jasną, nie budzącą wątpliwości decyzję. A jej publikacja ma jedynie charakter deklaracyjny, bo potwierdza, że taką właśnie decyzję podjął. Tzw. wola decydenta - bo przecież to jest ostateczna decyzja nie podlegająca żadnemu zaskarżeniu - jest nie do podważenia. I nie ma co się tu czarować moralnymi czy etycznymi przesłankami o zupełnie "przypadkowych” przeciekach. Ostatnia lista 500 prezesa Kurtyki to najlepszy dowód na to, jak potrzebny był przeciek we właściwym miejscu, właściwym czasie i na właściwych ludzi.
• Tak jak "przypadkowy” był przeciek - fałszywy w całości - w sprawie konkurenta Kurtyki do fotela prezesa IPN?
- Nie oszukujmy się: tu chodzi o politykę, od początku do końca. Badania historyczne, odpowiedzialność karna czy moralna to jedynie pretekst i mydlenie oczu. Koncepcja polityczna jest taka, by za wszelką cenę utrzymać władzę i póki rządzi ta oryginalna konstelacja polityczna, to będzie trwało. Bo nie wierzę, że tym szalonym, bijącym się góralom połamią się kłonice.
• Więc w państwie prawa nie ma siły na policję historyczną wystrojoną w piórka niezależnej instytucji? Trudno w to uwierzyć...
- Są jeszcze niezależne sądy i trybunały, a w ostateczności: Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.
Rozmawiał Jacek Deptuła
Gazeta Pomorska




Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!