niedziela, 22 października 2017 r.

Magazyn

Weź garść prostych piosenek. Dodaj infantylne teksty i przygłuchych wykonawców. Wszystko zmieszaj z kiczem i wrzuć na scenę. Co z tego wyjdzie? Wielkie nieporozumienie, czyli Eurowizja.

Nie wiadomo, po co jest ten festiwal. Żaden z jego zwycięzców nie zrobił kariery. Festiwal nie promuje ani nowych gwiazd, ani nowych trendów. A najgorsze w tym wszystkim jest to, ze Polacy nawet w kategorii kiczu i muzycznej chałtury przegrywają na całej linii. A nawet odpadają w przedbiegach.
Ponieważ polscy wykonawcy co rok wypadają gorzej, dlatego przed tegoroczną Eurowizją niejaki Ivan i Delfin musiał startować w półfinale. Chłopaki odpadli. I od razu dostało im się od paru gazet. Że byli amatorscy i do niczego. Że piosenka została strasznie słabo wykonana. Że chała straszna. Fakt, piosenki Ivana i Delfina do artystycznie wyrafinowanych zaliczyć się nie da. Tak jak i większości innych piosenek. Łącznie z tą, która tegoroczny festiwal wygrała.
Jaki z tego wniosek? Najprostszy: odpuścić sobie całą Eurowizję. Polska wysłała już wszystko: Ich Troje, smętnego Piaska, jazzową Jopek, soulowego Mietka Szcześniaka i kogoś tam jeszcze. Efekty zawsze były beznadziejne. Jedna tylko Górniakowa zajęła chyba 10 lat temu 2 miejsce. Ot, wyjątek potwierdzający regułę.
Najlepiej więc nie jechać. I klęski sobie oszczędzimy, i kompromitacji. I słuchania tych durnych piosenek.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!