środa, 7 grudnia 2016 r.

Magazyn

Ja, twój upiór, pokazuję ci zęby

Dodano: 6 grudnia 2001, 17:50

Żyjemy w czasach niezwykłej agresji

Dokładnie rok temu, podczas andrzejkowej dyskoteki w popularnym lubelskim lokalu, maturzysta Sebastian K. nie spodobał się jednemu z bywalców. Otrzymał od niego propozycję „rozmowy na dworze”. A gdy nie skorzystał, doszło do szarpaniny. W jej trakcie napastnik uderzył Sebastiana szklanką w policzek. Lekarska obdukcja wykazała uszkodzenie gałki lewego oka i złamanie nosa. Chłopak ma oszpeconą twarz, do dziś cierpi na zaburzenia ostrości wzroku, ma też kłopoty z oceną odległości, co dla niego jest szczególnie niebezpieczne, gdy przechodzi przez jezdnię. Od właścicieli pechowego dlań lokalu na drodze sądowej domaga się 50 tys. zł zadośćuczynienia. Jego argument brzmi: pozwani, organizując imprezę rozrywkową, mieli obowiązek zapewnienia jej uczestnikom bezpieczeństwa i ochrony.
Na wyrok w tej sprawie, toczącej się przed Sądem Rejonowym w Lublinie, czeka prawnicza (i nie tylko) Polska. Gdyby to był bowiem wyrok skazujący, stałby się precedensem. Mogliby się na niego powoływać różni poturbowani uczestnicy imprez. Dla organizatorów byłby sygnałem, że to już nie przelewki i w sposób dowodzący najwyższej staranności należy zadbać o bezpieczeństwo i ochronę.
Najbliższy karnawał odbędzie się jeszcze „po staremu”. Młyny sprawiedliwości mielą bowiem powoli. W ostatni poniedziałek odbyło się kolejne posiedzenie sądu w sprawie maturzysty i zakapiora (określenie moje Z.M.). Od zeznających świadków dowiedzieć się można było m.in., że: organizatorzy sprzedawali bilety (co oznaczało zawarcie umowy na dostarczenie towaru), nad porządkiem czuwali „mężczyźni wyróżniający się atletyczną budową”, były też kamery służące do monitorowania lokalu. Ale oto pierwszy z atletów wyznał, że pełnił służbę nie jako ochroniarz, tylko jako porządkowy. A to oznaczało kierowanie ruchem przybywających, wyrzucenie petów, a w sytuacjach drastycznych – wezwanie taksówki dla „zmęczonego”. Kamery tego wieczoru były nieczynne. Z zeznań więc tylko wiadomo, że zakapior szklanką zranił Sebastiana „aż ten cały zalał się krwią”. Tylko znajomi – mówiono sądowi – pomogli mu obmyć się z krwi, oni też wezwali taksówkę. Ochroniarze (porządkowi?) w czasie tego zajścia wykazywali daleko idącą wstrzemięźliwość, właściciele się nie pokazali.
Typowe zdarzenie? Chyba tak. Sąd wcześniej czy później wyda wyrok. Będzie od niego odwołanie. Ale kiedyś uprawomocni się i może nawet będzie precedensowy. Co jednak zdarzy się do tego czasu? Czy jakiś inny zakapior – a może nawet ten sam – nie weźmie szklanki z piwem w garść, a potem ...
Nie! Nie będę krakać! Ale czy same odczyniania i zaklęcia coś poradzą? Żyjemy w czasach niezwykłej agresji. Jesteśmy nią przesiąknięci. Zacznijmy więc od siebie. Ja, twój upiór powszedni, pokazuję ci zęby. Dziś w uśmiechu. Teraz twoja kolej.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO