środa, 28 czerwca 2017 r.

Magazyn

Jajka zmieniły nasze życie

Dodano: 28 marca 2002, 16:17

Wystarczyło wypełnić kupon konkursowy i wysłać pod adres firmy. Główna nagroda – praca w hurtowni jaj. Szczęście uśmiechnęło się do pięciu osób. Cztery podjęły pracę

– Na początku myślałem, że to jakieś jaja – śmieje się Tadeusz Pawłocik, jeden z laureatów. – Nie sądziłem jednak, że będę przy nich pracować.
Pan Tadeusz w firmie Dakar, która oferuje etat w konkursie, pracuje od połowy stycznia. Jest magazynierem.
– Kupon wysłała żona – mówi. – Najpierw, oczywiście, kupiła wytłaczankę jajek.
Po kilku tygodniach otrzymał list. Firma informowała, że

wygrał etat w hurtowni

Myślał, że to żart. Potem był telefon. Zaprosili go do firmy. Następnego dnia już pracował.
– Nie przesadzę, jeśli powiem, że jajka miały wpływ na moje życie. Dzięki temu mam pracę.
Do tej pory T. Pawłocik był bezrobotny. Z zawodu jest stolarzem. Mieszka w okolicach Nałęczowa. Zanim podjął pracę, brał różne fuchy. Zdarzało się, że za darmo, bo nieuczciwy pracodawca nie zapłacił. Umowy nie podpisywał, to i poskarżyć się nigdzie nie mógł.
Dojazdy na giełdę w Elizówce, gdzie jest siedziba firmy, nie przerażają go. Najważniejsze, że mam pracę – podkreśla. Ale interesów na jajkach nie chciałby robić. Uważa, że tylko działalność na dużą skalę ma sens. Trzymanie kilku kurek jest nieopłacalne.
Każdy z pracowników potrafi

odróżnić dobre jajko od nieświeżego.

– Po kilku tygodniach stałem się już „jajcarskim” specem – chwali się pan Tadeusz. – Wystarczy rzut oka na jajko, żeby stwierdzić, że kura, która je zniosła, nie ma powodu do dumy. Od kiedy siedzę w tym interesie, to inaczej patrzę na jajko. Ale nadal jest to jeden z moich przysmaków. Oczywiście, jadam tylko jajka ze swojej firmy.
• Dużo jajek pan zbił?
– Trochę tego było, ale szef o wszystkim wie – zastrzega.
Pomysłodawcą konkursu jest Janusz Paluch, właściciel firmy.
– Jaka nagroda może najbardziej ucieszyć bezrobotnego? – pyta. – Na pewno nie telewizor, ani pralka, tylko właśnie praca. Taka była idea konkursu i z pewnością się sprawdziła. Ilość wysyłanych kuponów świadczy, że był to strzał w dziesiątkę.
Dakar ogłasza wyniki konkursy czternastego każdego miesiąca. Tego dnia jedna osoba ma szansę dostać pracę. Dotychczas było pięciu laureatów. W tym jedna kobieta, która obecnie jest specjalistką ds. marketingu.

Jedna osoba nie skorzystała z nagrody.

– Byłem zaskoczony – mówi prezes. – Zasady konkursu były takie, że jeśli ktoś nie jest zainteresowany podjęciem pracy, to może wskazać trzy osoby nią zainteresowane. Wystarczyło pójść do „pośredniaka”. Chętnych nie brakowałoby.
• Da się wyżyć jajek?
– Coraz trudniej – twierdzi właściciel. – Nie mam jednak aspiracji, żeby budować „jajcarską” potęgę. To co mam wystarczy, żeby dać pracę 24 osobom. Firma nadal się rozwija. To jest najważniejsze.
Marcin Wojtaś ma 26 lat. Mieszka w Lublinie. To najmłodszy stażem pracownik Dakaru. Umowę podpisał w ubiegłym tygodniu.
– Jestem sprzedawcą – mówi.
– Los się do mnie uśmiechnął.
Wie pan, jak to jest z pracą na Lubelszczyźnie. Znalezienie czegokolwiek graniczy z cudem. A tak i robota jest, i na życie wystarcza.
Z zawodu jest blacharzem samochodowym. Gdyby nie nagroda w konkursie, prawdopodobnie nadal poszukiwałby pracy. Kiedyś pracował w montowni ciągników. Objęła go redukcja i poszedł na zasiłek. W tym roku straciłby prawo do niego.
– Nigdy w życiu nie sądziłem, że znajdę pracę wypełniając kupon na opakowaniu jaj – mówi. – Trafiło mi się, jak ślepej kurze... jajko.


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!