sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Jak obliczyć całą Lubelszczyznę

Dodano: 18 stycznia 2007, 16:31

Lubelscy naukowcy, jako pierwsi w Europie, zbadali nasz potencjał

Większość czasu spędzamy przed telewizorem, nie chodzimy do teatru, a - co gorsze - nie potrafimy zadbać o własną edukację i karierę. Choć z drugiej zapytani o największe problemy, mamy trudność z ich wymienieniem. To wszystko wynika z badań "kapitału intelektualnego" mieszkańców Lubelszczyzny.

To unikatowy projekt w skali europejskiej. Podobną analizę przeprowadzono jak dotąd jedynie w kilku krajach na świecie, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Izraelu, Szczecji i Holandii..
W naszym regionie zajęli się tym naukowcy z lubelskiego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, przy współpracy z poznańską Akademią Ekonomiczną, warszawską Szkołą Główną Handlową i badaczami ze Szwecji. Ich projekt kosztował ponad 650 tys. zł i został sfinansowany z funduszy unijnych.

Więcej rolników

- Korzystając z doświadczeń amerykańskich, dołączyliśmy do ich metod nowe elementy - wyjaśnia dr Andrzej Wodecki, szef Uniwersyteckiego Centrum Zdalnego Nauczania i Kursów Otwartych UMCS, który koordynował projekt. - Przede wszystkim bardzo szczegółowe ankiety przeprowadzone wśród ponad 1,1 tys. osób, a także kilkuset firm, różnych instytucji, gmin i uczelni wyższych.
Naukowcy wytypowali 200 czynników, które w różny sposób świadczą o "kapitale intelektualnym" społeczeństwa. Od ilości basenów czy bibliotek przypadających na jedną osobę, przez liczbę godzin spędzanych przez mieszkańców przed telewizorem, aż po ich stosunek do nauki i posiadane umiejętności. Tak powstał bardzo szczegółowy obraz lubelaków, pokazujący ich możliwości, trudności i szanse.
Jaki to obraz? Z ponad 1,1 tys. przepytanych mieszkańców regionu największa grupa (24 proc.) ma wykształcenie zasadnicze zawodowe, wyższe: 16 proc. Największa grupa ankietowanych pracuje w rolnictwie: 38,4 proc. (znacznie powyżej średniej krajowej: 16,5 proc.). Z badań wynika, że statystyczny mieszkaniec naszego regionu zmienia zawód częściej niż co 8 lat (najczęściej deklarowany wyuczony zawód to mechanik). Jednocześnie zdecydowana większość z nas twierdzi, że nie chce zmieniać pracy.

Po co się uczyć

Żadnego języka obcego nie zna 44,5 proc. lubelaków. Jeśli SMS z telefonu komórkowego potrafi wysłać ponad 80 proc. ankietowanych, to już tylko połowa mieszkańców Lubelszczyzny umie napisać na komputerze pismo; tyle samo radzi sobie z Internetem.

Telemaniacy

Co gorsze, sporo ankietowanych deklaruje, że nie chce się szkolić i poprawiać swoich kwalifikacji - wyklucza to aż 36 proc. pytanych. Dlaczego? Głównie dlatego, że "w tym wieku szkolenia nie są mi już niepotrzebne", albo dlatego, że "mam już pracę". Okazuje się, że to ważniejsze powody niż np. brak pieniędzy. Dodatkowo, spośród tych, którzy mogliby się szkolić, połowa nie wie, czego chcieliby się uczyć.
- Wynika z tego, że nie potrafimy świadomie kierować swoją ścieżką edukacyjną albo karierą zawodową - tłumaczy dr Wodecki.
A co robimy w wolnym czasie? Głównie oglądamy telewizję (dwie trzecie z nas spędza każdego dnia od jednej do czterech godzin dziennie przed telewizorem). Za to trzy czwarte ankietowanych wcale nie chodzi do teatru, ponad połowa na koncerty, a niewiele mniej do kina. Przeciętny mieszkaniec naszego regionu czyta 2 książki rocznie. Co ciekawe, jedna trzecia zapytanych nie przeczytała w zeszłym roku ani jednej.

Dajcie wędkę

Efekt? Jedna trzecia zapytanych nie potrafiła wymienić ani jednego problemu, z którym borykali się w zeszłym roku. Niestety większość nie była też w stanie wymienić ani jednego sukcesu. Ale z drugiej strony, na pytanie, "czy jesteśmy zadowoleni z życia", większość uznała, że tak!
- Te wszystkie wyniki to dopiero połowa projektu - zaznacza dr Andrzej Wodecki. - Bo przy ich odpowiedniej analizie jesteśmy w stanie ocenić potencjał mieszkańców naszego regionu. To szczególnie ważne w kontekście sytuacji finansowej i położenia Lubelszczyzny. Zwłaszcza dla decydentów, którym wskazaliśmy priorytety, na których powinni się koncentrować, żeby to przyniosło jak największe korzyści społeczno-ekonomiczne.
Badania wskazują na przykład na to, że działania w obszarze społeczeństwa informacyjnego powinny dążyć do podnoszenia umiejętności mieszkańców, a nie do budowania infrastruktury. A wszelkie szkolenia i programy pomocowe powinny prowadzić do ich usamodzielnienia. - Trzeba nauczyć ludzi się uczyć - podkreśla dr Wodecki. - Zamiast gotowej ryby, lepiej dać wędkę, żeby sami tę rybę złowili.
Wyniki badań lubelskich naukowców trafiły już do władz naszego regionu. Autorzy opracowania prezentowali je także na kilku ogólnopolskich konferencjach, a nawet na seminariach w innych krajach. Bo lubelskie badania tak spodobały się innym, ze kolejne państwa chcą przeprowadzić podobne u siebie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!