wtorek, 24 października 2017 r.

Magazyn

Jak złapać burzę za rogi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 sierpnia 2008, 13:43

Najfajniej podobno jest w samym środku. Dookoła pioruny i grzmoty. Wszędzie ciemno. Nie wiadomo, co za chwilę się stanie.

Adrenalina. I zdjęcia, których potem wszyscy zazdroszczą. Zdjęcia burzy od środka

- Co mnie w tym kręci? To trudne pytanie. Chyba wszystko. Burze to coś innego. Coś mrożącego krew w żyłach, a jednocześnie niezwykle ciekawego - mówi Łukasz Koczkodaj ze Świdnika, założyciel Grupy Meteo. Tak nazywają siebie pasjonaci meteorologii i wszystkiego, co z nią związane. A zwłaszcza burz, piorunów, grzmotów, tornad i trąb powietrznych.

Łowcy się rozkręcają

Pomysł na stworzenie grupy łowców burz zrodził się kilka lat temu. Oczywiście na bazie amerykańskich łowców tornad i trąb powietrznych. W Polsce tornad nie ma. Ale burze są. I to coraz częściej, coraz większe i coraz ciekawsze.

Najpierw powstali Polscy Łowcy Burz, pierwsza polska grupa zajmująca się anomaliami pogodowymi. - Potem wyniknęły małe spory i się rozstaliśmy - wspomina Koczkodaj. - Razem z grupą kilku przyjaciół zrobiliśmy własną ekipę:
Grupę Meteo - Łowców Burz. Dziś grupa liczy sobie już ok. 40 osób z całej Polski.

- Głównie uczniów i studentów, dla których meteorologia to wielka przygoda i pasja - dodaje Koczkodaj. - Cały czas się rozkręcamy. Właśnie załatwiamy wszelkie formalności potrzebne do tego, żebyśmy mogli oficjalnie zarejestrować się jako stowarzyszenie. To nam pomoże w dalszej działalności.

System wczesnego ostrzegania

Plany są ambitne. - W Polsce coraz częściej słyszy się o silnych burzach, a nawet tornadach czy jak to częściej bywa trąbach powietrznych czy piaskowych diabłach - czytamy na stronie internetowej organizacji. - Jednak nie ma w naszym kraju systemu ostrzegania przed takimi zagrożeniami. Miejmy nadzieję, że nasze działania pomogą taki system stworzyć.

- Chcemy uruchomić wielki portal pogodowy, na którym będziemy umieszczali wszelkiego rodzaju informacje na temat anomalii, zapowiadanych zjawisk, spodziewanych klęsk, ale też tego, co już się wydarzyło - wylicza Koczkodaj.

Do tego wszystkiego potrzeba dokładnych badań, pomiarów i dokumentacji. Stąd chęć współpracy z Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej, a także z naukowcami akademickimi, również z lubelskiego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.

Wyznaczyć burzę co do metra

- Marzy nam się własny sprzęt z prawdziwego zdarzenia: urządzenia pomiarowe, komputery czy sprzęt do rejestracji anomalii - mówi szef łowców. - Taki, jak często można oglądać na filmach o amerykańskich łowcach tornad. Oni mogą wyznaczyć burzę co do metra i minuty, a potem znaleźć się w jej środku.

Po co? Żeby zrobić świetny film, genialne zdjęcia. - Ale przede wszystkim, żeby wykonać dobre pomiary - wyjaśnia Koczkodaj. - Dzięki nim będziemy więcej wiedzieli o zjawiskach atmosferycznych. Choćby o burzach czy trąbach powietrznych: gdzie i jak powstają, kiedy się ich spodziewać.

Naprawdę fajna burza

To z kolei umożliwi szybkie informowanie ludzi o nadchodzącym zagrożeniu. Bo taki ma być główny cel i zadanie polskich łowców burz.

Na razie, z powodu ograniczonych możliwości sprzętowych, pasjonaci meteorologii ograniczają się do filmowania i fotografowania burz i innych anomalii. W poniedziałek kilku łowców dokumentowało burzę, która przeszła przez Lubelszczyznę i wyrządziła tak duże szkody (60 tys. mieszkańców bez prądu, 30 zerwanych dachów, setki przewróconych drzew).

- Z kolei ja robiłem zdjęcia ciekawej burzy, która w zeszłym tygodniu była w Kazimierzówce. Była naprawdę fajna - mówi Koczkodaj. - I już nie mogę się doczekać następnej.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!