środa, 23 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Jaś bez Małgosi uczy się lepiej

Dodano: 20 czerwca 2003, 13:10
Autor: Ewa Dziadosz

Koedukacyjne nauczanie to tylko nieudany epizod w historii edukacji – odkryli właśnie Amerykanie i wprowadzają do szkół publicznych segregację płciową. W Polsce na ten eksperyment trzeba będzie jeszcze poczekać. Wprawdzie psycholodzy i pedagodzy mówią o różnicach rozwojowych dziewczyn i chłopców, ale zamykanie ich w jednej klasie jest rozwiązaniem najtańszym i najwygodniejszym.




Jak donosi „Wprost”, dwa lata temu dyrektor najgorszej szkoły w najbiedniejszym okręgu Waszyngtonu zdecydował się na wprowadzenie klas męskich i żeńskich. Już po roku uczniowie zaczęli osiągać wyniki tak dobre, jak ich rówieśnicy z prywatnych szkół na zamożnych przedmieściach.
Obecnie jest blisko pięćdziesiąt szkół publicznych, w których chłopcy i dziewczęta uczą się w osobnych klasach. Prywatnych placówek tego typu jest ponad tysiąc. Podobny proces rozpoczął się także w Australii i Niemczech. Wypromowana na fali feminizmu lat 60. koedukacja powoli uznawana jest za nieudany eksperyment. Psychologowie zaś znajdują coraz to nowe dowody na wyższość segregacji płciowej w szkole.
Chociaż i bez wyrafinowanych badań wiadomo, że najbardziej elitarna placówka edukacyjna w Wielkiej Brytanii to słynny Eton College, czyli połączona z internatem
szkoła dla chłopców.
Została założona w 1440 r. przez Henryka VI dla 70 uzdolnionych chłopców, utrzymywanych z funduszy królewskich. Po kilku wiekach wciąż jest najbardziej prestiżową i największą szkołą średnią w Anglii. Obecnie uczy się w niej ponad tysiąc uczniów, z czego 70, zgodnie z tradycją, jest wyłanianych w drodze egzaminów i otrzymuje stypendia, a reszta pochodzi z najbogatszych, arystokratycznych angielskich rodzin i płaci wysokie czesne. Do szkoły przyjmowani są chłopcy w wieku ok. 13 lat, a po jej ukończeniu wstępują do szkoły wyższej. Angielskie elity, zwłaszcza polityczne i naukowe, to absolwenci Eton.
W Polsce koedukacja wciąż jest przedstawiana jako zdobycz nowoczesnego społeczeństwa. W Lublinie parę dziesiątków lat temu elitarne szkoły dla dziewcząt i chłopców zostały przekształcone w koedukacyjne licea ogólnokształcące. Jedyne podziały, zachowane w szkołach średnich, związane są nie tyle z płcią, co z dawnym systemem szkolnictwa zawodowego. Zasadą było, że mechanika i elektronika są dla chłopców, a
krawiectwo dla dziewcząt.
I mimo że zreformowane placówki wprowadziły licea ogólnokształcące i profilowane – to nadal w Zespole Szkół Odzieżowo-Włókienniczych im. Reymonta w Lublinie – chłopców można policzyć na palcach jednej ręki.
– Trudno u nas szukać potwierdzenia tezy, że segregacja płciowa podnosi efektywność nauczania, skoro przychodzą do nas dziewczyny, które nie dostały się do prestiżowych liceów – mówi dyr. Danuta Florek. – I zwykle w pierwszej klasie uczymy je, jak się uczyć, a do matury przystępuje 85 proc. uczniów. Zdają ją jednak dobrze i dostają się na studia, także na prestiżowe kierunki.
W żeńskiej szkole nie ma typowych problemów wychowawczych. Po prostu dziewczyny są grzeczniejsze... No i bardziej dbają o swój wygląd. Ale nauczyciele zauważają też, że istnieje pewna
rywalizacja o wyniki w nauce,
z chłopcami z mieszczącego się w tym samym budynku Zespołu Szkół nr 5, w którym przeważają chłopcy.
Nauczyciele przywykli jednak i do ich kontaktów na przerwach, i do tego, że uczennice ubierają się w wystrzałowe ciuchy i przychodzą na lekcje lekko umalowane.
– Widziałem na Zachodzie niekoedukacyjne elitarne szkoły, do których uczniowie chodzą w mundurkach – mówi dyrektor Florek. Osobiście uważam to za dobre rozwiązanie, ale u nas taki pomysł zostałby odrzucony, jako zamach na wolność młodzieży i nowoczesne nauczanie.
A dowodem na prawdziwość jej słów jest przypadek Prywatnego Katolickiego LO im. Ks. Gostyńskiego. Szkoła wyrosła z tradycji harcerskich, miała być placówką typowo męską, a także jedyną we wschodniej Polsce, z klasami wojskowymi. Uczniowie, na wzór Eton, ubrani zostali w mundurki, a dyr. Michał Bobrzyński osobiście doglądał nie tylko uczniowskich wyników w nauce, ale i elegancji stroju.
– Ale ekonomia zwyciężyła
– mówi nostalgicznie. – Niektórzy rodzice nie chcieli dawać tu swoich synów, gdy dowiadywali się, że szkoła jest nie tylko katolicka i prywatna, ale również męska.
A dziewczyny, które mogłyby sobie pójść do istniejącego w Lublinie do Katolickiego Żeńskiego LO im. św. Teresy, chciały się uczyć właśnie w Gostyńskim. Dyrektor bezradnie rozkłada tylko ręce, gdy przychodzą w wystrzałowych ciuchach, które, jego zdaniem, nie nadają się na lekcje.
– Chłopakom można po prostu powiedzieć, jak powinni wyglądać. Ale dziewczynom?!
Jednak i w Polsce kwestia segregacji płciowej w szkołach zaczyna być rozpatrywana nie tylko w kategoriach dyskryminacji. Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Krakowie w statystyce wyników egzaminu gimnazjalistów porównała je również ze względu na
płeć egzaminowanych.
– W części humanistycznej dziewczęta uzyskały wynik o ponad 4 punkty wyższy niż chłopcy – mówi dyr. OKE, Marek Legutko. – Wyniki dziewcząt były lepsze od wyników chłopców w czytaniu i dużo lepsze w pisaniu!
W części matematyczno-przyrodniczej – dziewczęta uzyskały taki sam rezultat jak chłopcy. Wyniki chłopców były nieco lepsze od wyników dziewcząt w wyszukiwaniu i stosowaniu informacji oraz stosowaniu zintegrowanej wiedzy i umiejętności do rozwiązywania problemów. Dziewczęta uzyskały lepsze wyniki od chłopców w stosowaniu terminów, pojęć i procedur z zakresu przedmiotów matematyczno-przyrodniczych oraz w wskazywaniu i opisywaniu faktów, związków i zależności.
Na razie jednak nic nie zapowiada, aby władze oświatowe chciały odkryć Amerykę, porzucającą szkolną koedukację. W końcu, co z tego, że dziewczyny uczą się lepiej i lepiej zdają egzaminy niż chłopcy? I tak w najlepszym przypadku zostaną tylko sekretarkami, swoich gorzej wykształconych rówieśników. Takie życie, żadna dyskryminacja.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!