niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Jestem sprytnym złodziejem

Dodano: 21 sierpnia 2003, 11:59





Czy da się policzyć reżyserów z pani najbliższej rodziny?
- Z trudem. Ale spróbujmy: Agnieszka Holland - moja matka, Laco Adamik - ojciec, Magdalena Łazarkiewicz - siostra matki, Piotr Łazarkiewicz - mąż Magdy. Ostatnio dołączyłam ja.
• Fajnie mieć taką rodzinę ...
- Jasne! Chyba, że są wakacje, jesteśmy razem i ktoś wpadnie na pomysł - tak było! - zrobienia rodzinnego zdjęcia. Wtedy wszyscy jednocześnie zaczynają reżyserować: tu stanie aparat, tu my... Przy czym każdy ma inną koncepcję i za nic się nie daje się przekonać. Horror!
• Mieszkała pani sobie spokojnie w Los Angeles, rysowała cieszące się powodzeniem komiksy i ... znienacka wyreżyserowała film.
- Tego nie sposób wytłumaczyć niczym innym, tylko obciążeniem dziedzicznym. Natomiast owo wygodne życie, o którym pan mówi, zapewniało mi nie tyle rysowanie komiksów, co storyboardów.
• Co to jest?
- Aby praca ekipy na planie filmowym była jak najbardziej celowa, wymyślono w Ameryce - a teraz stosuje się to już i w innych kinematografiach, także w Polsce - zabieg techniczny, polegający na rozrysowywaniu danej sceny na kolejne ujęcia. Proponuje się określone ruchy kamery, ilość ujęć, itd. Oczywiście, wcześniej trzeba wgłębić się w scenariusz, poznać koncepcję reżysera, scenografa, wiedzieć jak dany aktor zachowuje się na planie.
• Czy taka praca "usługowa”, a przy tym pozostająca w tle, może dać satysfakcję?
- Film jest dziełem zbiorowym. Reżyser, choć to o nim mówi się, że jest autorem, na dobrą sprawę jest ... takim sprytnym złodziejem, który umie wykorzystać każdy podsunięty mu dobry pomysł. Dumna jestem, że miałam swój udział w spektakularnym ujęciu rozpoczynającym znany i w Polsce film "Plac Waszyngtona”. Gdy Agnieszce Holland gratulowano tego ujęcia, ta lojalnie wskazała i na mnie.
• Jednak sama pani zdecydowała się zostać "sprytnym złodziejem” i w rezultacie powstał debiutancki "Bark!”, co zostało przetłumaczone na polski - "Szczek”. Jest to czarna komedia opowiadająca historię kobiety, która w wyniku załamania nerwowego dochodzi do wniosku, że jest psem. Rezygnuje z ludzkiej mowy na rzecz szczeknięć, zaczyna obwąchiwać ludzi i warczeć na nieznajomych. Kiedy podejmowane przez zrozpaczonego męża próby nakłonienia jej do zrezygnowania z "psich” zachowań nie dają rezultatu, zwraca się on po pomoc do weterynarza... Skąd ten temat?
- Scenariusz, na podstawie swojej sztuki - cieszącej się w Stanach dużą popularnością - napisała Heather Morgan. Zagrała też w moim filmie. Ważne to było i z tego względu, że film był niezależny, co oznacza również - niskobudżetowy.
• Podczas niedawno zakończonego Lata Filmów w Kazimierzu Dolnym, jako juror konkursu, oceniała pani niezależne produkcje polskich kolegów. Czym różnią się od amerykańskich?
- Filmy niezależne w założeniu są przeciwstawieniem zalewającej nas komercji. Robione są one za niewielkie pieniądze,zdobyte przez autora, opowiadają o tym, co w duszy autora gra. A jak wygląda to w praktyce? Amerykanie zazwyczaj silą się na pokazanie obrazoburczych - czy przynajmniej uchodzących za oryginalne - treści. Dysponują na ogół niezłym zapleczem filmowym i kasą. Polacy natomiast - mam wrażenie -kręcą najtańszą kamerą wideo, montują na komputerze pożyczonym od kolegi. Ale są weselsi,jeśli chodzi o dobór tematów. Choć z ich oryginalnością i poziomem bywa różnie. Wśród filmów, które widziałam w Kazimierzu, najlepsze były pastisze kina amerykańskiego.
• Czy polskie filmy trafiają do kin w Stanach?
- Nie. Wyjątkiem są festiwale, bądź zamknięte pokazy. Ale bez kompleksów! W podobnej sytuacji są bowiem i inne światowe kinematografie. Amerykanie chcą oglądać tylko amerykańskie filmy.
• Jak wiadomo, zdjęcia do "Janosika”, który realizuje pani z Agnieszką Holland w Słowacji, z braku dopływu obiecanej gotówki, utknęły w połowie. Miejmy nadzieję, że trafią obiecane pieniądze z USA oraz Polski i znów zaterkoce kamera. Czy ma pani jednak własne plany reżyserskie?
- Przy sercu noszę scenariusz Ewy Nagórskiej i Janusza Głowackiego "Przedział dla niepalących”. Jako, że jest to komedia o Amerykance, która przyjeżdża do Polski w poszukiwaniu swojego dziadka, podjęliśmy poszukiwanie amerykańskiego koproducenta.





Kasia Adamik - reżyserka. Jest córką Agnieszki Holland i Laco Adamika, reżysera teatralnego i telewizyjnego. Mieszka na stałe w Los Angeles. W opinii filmowej prasy amerykańskiej należy do dwudziestki najbardziej obiecujących reżyserów młodego pokolenia.
Od 1993 r. pracowała przy wielu filmach swej matki jako autorka storyboardów oraz drugi reżyser. W 2001 r zrealizowała debiutancki film fabularny "Bark!” (Szczek). Obecnie współreżyseruje z A. Holland "Prawdziwą historię Janosika i Uhorcika”.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!