poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Jeszcze ich dopadną

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 marca 2007, 12:33

W ściganiu zabójcy najważniejsze jest pierwsze 48 godzin od morderstwa. A jak rozwiązać taką sprawę po kilku czy nawet kilkunastu latach?

Wciąż bezkarny pozostaje zabójca handlarza walutą w Kraśniku. W Chełmie nie wiadomo kto zabił rusznikarza. Do tej pory policji nie udało się rozwiązać zagadki zabójstwa nastolatki z Lublina czy mężczyzny, który chciał kupić samochód.

Policyjne statystyki są jasne: co roku na Lubelszczyźnie popełnianych jest około 50 zabójstw. - Te nie wykryte to pojedyncze przypadki - mówi Renata Laszczka-Rusek, z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
Ale te pojedyncze przypadki nie dają policjantom spokoju.

Zabójca z rodziny

Najczęściej zabójcą jest członek rodziny ofiary, albo jej kompan od kieliszka. Narzędzie zbrodni to najczęściej kuchenny nóż. Scenariusz zwykle jest taki: pijany mąż rani nim żonę albo konkubinę. Albo taki: do scysji dochodzi pomiędzy kolegami na popijawie. Policjantom ustalenie kto zabił, zajmuje co najwyżej kilkanaście godzin. O ile w ogóle zabójca opuścił miejsce zbrodni.
- W ściganiu zabójcy najważniejsze jest pierwsze 48 godzin od morderstwa - twierdzą śledczy. Następny przełom może przyjść za kilka miesięcy, kiedy nadejdą ekspertyzy kryminalistyczne zabezpieczonych śladów. Dzięki nim pod koniec ubiegłego roku za kratki trafił zatrzymany podejrzany o jedno z najgłośniejszych zabójstw ostatnich lat na Lubelszczyźnie.
42-letnia Danuta B. i jej 26-letnia córka Ewa zginęły 31 stycznia 2006 roku. Zabójca zadał im po kilkanaście ran. Policja przesłuchiwała świadków, przeszukiwała mieszkania potencjalnych podejrzanych. Bez rezultatu. Sławomir P., krewny kobiet, od samego początku znajdował się w kręgu osób podejrzewanych. Policjanci znaleźli w szambie przy jego domu kawałki telefonów komórkowych, takich jak te, które posiadały zamordowane kobiety. Szczątki zostały wysłane do ekspertyzy do ich producenta w Anglii. Te telefony należały do Danuty B. i jej córki - odpowiedział producent.
Sławomir P. przyznał się do podwójnego zabójstwa.

Morderca nieznany

Żadne ekspertyzy nie pomogły schwytać zabójcy handlarza walutą z Kraśnika. Jerzy P. zginął od kuli pod koniec 2005 roku, przed klatką wejściową bloku, w którym mieszkał. Wrócił właśnie z kantoru do domu. Ktoś strzelił mu w plecy i zabrał pieniądze. Nie zostawił śladów, które mogłyby naprowadzić na jego trop. Nie pomogli też policyjni informatorzy.
Policjanci brali nawet pod uwagę to, że Jerzy P. padł ofiarą gangu morderców, napadających na właścicieli kantorów w Małopolsce i na Podkarpaciu. Nie było jednak bezpośrednich dowodów, żeby powiązać ich z tym zabójstwem.
Śledztwo umorzono.
Nierozwiązana zostaje zagadka śmierci Andrzeja T., znanego rusznikarza z Chełma, reprezentanta Polski w strzelectwie na olimpiadzie w Rzymie. Rok temu jego zwłoki znalazła w przydomowym ogrodzie znajoma. Zginął od kuli, która trafiła go w skroń.
Przez kilka lat trwało śledztwo dotyczące zabójstwa nastolatki w mieszkaniu przy ul. Chęcińskiego w Lublinie. Zabójca po zamordowaniu dziewczyny podpalił mieszkanie, co zatarło jego ślady.

Zostawił zdjęcie

Czy może być lepszy trop niż pozostawione na miejscu zbrodni zdjęcie? W przypadku zabójstwa Wojciecha T. okazało się, że to za mało. 19 maja 1995 roku mężczyzna przyjechał do Lublina na spotkanie z mężczyzną przedstawiającym się jako Piotr S. Umówił się z nim w mieszkaniu przy ul. Kossaka, które rzekomy Piotr S. wynajmował.
Wojciech T. przywiózł ze sobą prawie siedem tysięcy dolarów i kilkaset franków francuskich. Razem z Piotrem miał jechać do Szwajcarii po samochód. nie pojechał, a przy jego zwłokach nie znaleziono gotówki.
Jednak z wynajmowanego mieszkania Piotr S. zapomniał zabrać dowód osobisty. Szybko okazało się, że jest fałszywy. Ale zdjęcie było autentyczne. Pomimo to policji do tej pory nie udało się trafić na ślad mężczyzny, ani nawet ustalić kim był.
- Wciąż go poszukujemy - przyznaje Laszczka-Rusek. - W 1995 roku miał około 35-40 lat, 185 cm wzrostu, był szczupłej budowy ciała, ubierał się elegancko. Wiemy o jego wędkarskich zamiłowaniach.

Policjanci z Archiwum X


Do sprawy zabójstwa przy ul. Kossaka wrócili policjanci z lubelskiego Archiwum X, które zajmuje się rozwiązywaniem zagadek kryminalnych sprzed lat. Opracowali aktualny wygląd poszukiwanego. Liczą, że dzięki temu uda się wreszcie trafić na jego ślad.
Pełna nazwa nowej komórki brzmi: Nieetatowy Zespół do spraw Niewykrytych Przestępstw Kryminalnych. Zajmuje się sprawami z ostatnich 30 lat. Po tym okresie ustaje karalność za zabójstwa.
- W kilku sprawach mocno poszliśmy do przodu - deklaruje policjant z grupy dochodzeniowej. - Nasza praca to wielogodzinne wgryzanie się w akta, szukanie nowych śladów. Może śledczym, którzy prowadzili sprawę przed laty, umknął istotny szczegół?
Policjantom pomaga postęp technologiczny. Badania DNA, zapachu, obszerne bazy danych. Takich narzędzi policjanci nie mieli przed laty.
- Jeżeli przy aktach są odciski palców, wówczas wrzucamy je do AFIS-u, czyli ogólnopolskiej bazy linii papilarnych. Okazuje się np., że człowiek widniejący w naszych aktach jako niezidentyfikowany, jest dobrze znany policji w Koszalinie - wyjaśnia oficer.
Największy sukces zespołu to rozwikłanie zabójstwa w miejscowości Lipsko Polesie, pod Zamościem. Ryszard C. zaginął 23 lata temu. Jego żona, 38-letnia wówczas Elżbieta C., zgłosiła zaginięcie. Twierdziła, że mąż przed kilkoma miesiącami wyjechał do pracy na Śląsku. Od tamtej pory nie miała z nim kontaktu. Rutynowe poszukiwania nic nie dały. Ryszard C. znalazł się wśród tysięcy osób poszukiwanych.
Mijały lata, Elżbieta C. wychowywała dzieci... aż tu nagle, przed kilkoma tygodniami, policjanci przeszukali jej gospodarstwo. Zwłoki męża leżały w kurniku, przykryte odchodami i kilkudziesięciocentymetrową warstwą ziemi. Okazało się, że żona podczas snu poraziła go prądem. Potem zadała mu kilka ciosów tępym narzędziem. Ze zwłokami zakopała jego rzeczy, co miało świadczyć, że wyjechał.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!