wtorek, 24 października 2017 r.

Magazyn

Jeździ stojąc na głowie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 czerwca 2003, 11:58

Dziewiętnastoletni Krzysztof Taczalski spod Kraśnika zamierza ustanowić światowy rekord w skoku moto
Dziewiętnastoletni Krzysztof Taczalski spod Kraśnika zamierza ustanowić światowy rekord w skoku moto

Jadąc motocyklem 120 km na godzinę staje na głowie. Potrafi też jeździć siedząc tyłem do kierunku jazdy. Teraz chce ustanowić światowy rekord w skoku wzwyż. Oczywiście - na motocyklu.

150 metrów - taką wysokość musi mieć specjalna skocznia na lotnisku w Białej Podlaskiej. Tyle, ile komin elektrociepłowni na Wrotkowie. Piętnaście metrów szeroka. Dziewiętnastoletni Krzysztof Taczalski z Zakrzówka chce wjechać na nią motocyklem z prędkością 360 km/h. Przy sprzyjającym wietrze wzniesie się na wysokość około 500 metrów.
- Spadnę na spadochronie - opowiada młody motocyklista.
- Wszystko już obliczyłem. Uda się!
Żeby do tego doszło - musi znaleźć sponsorów. Poczynił już pierwsze kroki.
- Potrzeba około 200-300 tys. złotych - mówi Krzysiek. - Gwarantuję, że na taki numer przyjdzie 100 tys. osób. Nikt jeszcze nie zrobił czegoś takiego! Zaproszę gości z całego świata.
Na ten pomysł wpadł oglądając popisy jednego z austriackich kaskaderów. Jeszcze nikt na świecie nie wzbił się tak wysoko w powietrze jak zamierza to zrobić motocyklista z Zakrzówka.
• Nie boisz się podjąć takiej próby?
- Nie, bo znam swoje możliwości - zapewnia Krzysiek. - Gwarantuję, że się uda.
Wspólnie z kolegą
założyli lubelski klub sportów ekstremalnych.
Motocykle są tylko jedną z ich pasji. Równie pewnie czuje się w powietrzu i na wodzie. Lata na szybowcach i motolotniach. Zimą nurkuje. Bez liny asekuracyjnej.
- Z liną to żadna sztuka - śmieje się Krzysiek. - Adrenalina skacze, kiedy nie wiesz, gdzie jest przerębel. Żeby nie błądzić, wbija się od spodu linkę w lód i, zataczając kręgi, dociera się do wyjścia. W ten sposób nie trzeba kluczyć pod wodą. Super zabawa.
Jest już krok od podpisania umowy z agencją zajmująca się promowaniem kaskaderów. Chce być specjalistą od scen motocyklowych. Z motorem potrafi zrobić wszystko. Jazda na tylnym kole, przednim - to dla niego chleb powszedni.
Zaczął w wieku 8 lat.
Wsiadł na motorynkę kolegi. Od razu się przewrócił. To go nie zniechęciło. Teraz jeździ kawasaki. Do 200 km/h rozpędza się w 8 sekund. - W przeciwieństwie do wielu młodych kierowców, nie szaleję po ulicach - mówi. - To głupota. Swoich umiejętności można próbować na torze. Sam boję się szpanować podczas normalnego ruchu. Nie w Polsce i nie na tych drogach.
W ubiegłym roku samochód dostawczy zajechał mu drogę na trasie z Lublina do Kraśnika.
- Gdybym jechał za szybko, to pewnie dzisiaj byśmy nie rozmawiali - opowiada. - Skończyło się na paru siniakach.
Z kaskaderskimi popisami zetknął się w USA.
- Poznałem gościa, który wyjeżdżał z garażu swoim motocyklem na jednym kole - wspomina. - Ja mu pokazałem, że można też wyjeżdżać siedząc tyłem w kierunku jazdy. I tak codziennie doskonaliliśmy swoje umiejętności. Do dzisiaj mamy ze sobą kontakt.
W jednym z popisowych numerów
Krzysiek schodzi z motocykla przy prędkości ok. 200 km/h i... przesiada się na drugi, jadący obok, prowadzony przez kolegę. "Pozbawiony” kierowcy pojazd pędzi nadal, utrzymując prędkość. Po kilkuset metrach Krzysiek ponownie wsiada na swój motocykl, kontynuując jazdę.
Na ostatnim pokazie w Białej Podlaskiej stanął na głowie przy prędkości ponad 120 km/h. Przy takiej samej prędkości potrafi stać na motocyklu machając rękami do widzów.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!