wtorek, 24 października 2017 r.

Magazyn

Justyna spełnia marzenia

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 kwietnia 2007, 15:32

Zdrowe dzieci marzą zazwyczaj o lalkach Barbie i komputerach. Chore - o tym, żeby normalnie żyć.

Ośmioletnia Oliwia czeka na drukarkę do maszyny, dzięki której może pisać Brailem. Ola i Łukasz na profesjonalną matę do hydromasażu. Na pewno się doczekają. Tak jak dziewięcioletni Bartek doczekał się już klina stabilizacyjnego, a Agatka pompy insulinowej.
- Któregoś dnia nasz ksiądz proboszcz zażartował sobie, że moglibyśmy w Lubartowie założyć stowarzyszenie charytatywne - wspomina Justyna Wereszczyńska. - To było zaraz po tym, jak udało nam się zebrać pieniądze dla 12-letniej Agaty. Zorganizowaliśmy akcję w szkołach i kościołach, prosiliśmy o pomoc media. I zdobyliśmy więcej, niż potrzebowaliśmy na pompę insulinową.

Wielkie ciacho

Dziś Justyna kieruje stowarzyszeniem, które pomaga maluchom z całego powiatu. Działa w nim już około 50 osób. Za pieniądze darczyńców kupują sprzęt, dofinansowują turnusy. - Gdyby nie oni, trudno byłoby nam walczyć o pomoc w rehabilitacji córki - mówi Ewelina Piliszko, mama niewidomej Oliwii. - A tak, wybieramy się właśnie na turnus do Ciechocinka i Kołobrzegu.
Oliwia ma 8 lat. Trzy lata temu zachorowała na zapalenie opon mózgowych. Prawie całkiem straciła wzrok i dziś reaguje tylko na światło. Od tamtej pory nauczyła się alfabetu Braila, gdzie każda litera składa się z punktów.
- Z pisaniem mam trochę trudności, z czytaniem jest łatwiej - mówi Oliwka. - Najpierw sobie mówię punkty, a potem wiem, jaka to literka. A tu są fotokomórki - pokazuje z przejęciem na podłogę. - Zapalają się światła, kiedy idę, żebym sobie nie nabiła guza.
Proszę Oliwię, żeby pokazała mi jedno z ćwiczeń rehabilitacyjnych.
- Widzisz - mówi - rozcierasz dłonie, albo nagrzewasz na słońcu, a kiedy już są ciepłe, to przykładasz do twarzy i masujesz wokół oczu. Nie zamykasz całkiem powiek. I wyobrażasz sobie coś przyjemnego. Ja widzę wtedy wieeeeelkie ciacho w rozmiarze Clifforda (bohater programu edukacyjnego dla dzieci w wieku 3-7 lat - red.). Z rodzynkami to ciacho na przykład. Po tym ćwiczeniu wszędzie widzę wielkie ciacho - śmieje się Oliwka.

Plan pięcioletni

Dziewczynka musi czekać pięć lat, zanim dostanie bardzo drogi, specjalistyczny sprzęt komputerowy.
- Mamy już maszynę do pisania Brailem. Dostaliśmy na nią dofinansowanie z PFRON. Kosztowała 15 tysięcy złotych. My dopłaciliśmy 5 proc. tej sumy - opowiada mama Oliwki. - Tylko po co Oliwce maszyna, kiedy drukarki do niej nie ma? Ta kosztuje kolejne 10 tys. Okazało się, że po tym jak dostaliśmy już jeden sprzęt, musi być przerwa co najmniej pięciu lat.
Może dzięki stowarzyszeniu Justyny Wereszczyńskiej nie trzeba będzie czekać tak długo.

Ciekawość świata

Ola ma 4 lata. Od urodzenia cierpi na rozszczep kręgosłupa. Ma niecały metr wzrostu. Porusza się na wózku inwalidzkim. Lekarze mówią jasno: nie będzie chodzić.
- To maleństwo jest tak ciekawe świata, że choćby miało sobie rękawy całkiem upaprać, kręcąc kołami, to wszędzie dotrze - mówi Justyna. - Zawsze kiedy u niej jestem, chce porozmawiać, pyta, czy nie napiłabym się z nią herbatki.
Stowarzyszenie szukało dla niej wózka. Zgłosili się rodzice innej dziewczynki, która leży pod respiratorem i już nie może jeździć. Oddali Oleńce sprzęt. Teraz potrzebne są jeszcze maty do hydromasażu. Jedno takie urządzenie kosztuje od 1200 do 4 tys. zł.

Sebastian chce mieć kumpli

- Koledzy mnie olewają; nie chcą do mnie przychodzić. Pewnie dlatego, że nie mogę grać w piłkę nożną - zastanawia się ośmioletni Sebastian Mitura, który choruje na martwicę kości.
Ale pewnie chcieliby przyjść, gdyby miał w domu na przykład klocki lego. To już coś. Ale klocki to nie sprzęt medyczny. - Sprawą, już po raz kolejny zresztą, zajęła się Aneta Zdunek z miejscowej firmy Stella Pack - tłumaczy Justyna. - Sebastian dostał na święta wielką paczkę z klockami. Był szczęśliwy. Może chociaż przez kilka minut nie myślał o tym, że przez 16 godzin na dobę musi leżeć na wyciągu, z nogami obciążonymi dwoma dwukilowymi odważnikami.

Siłaczka

Na podobną pomoc czeka jeszcze około 40 dzieci. Ich rodzice - pełni nadziei - zgłaszają się niemal codziennie. Justyna, która na co dzień jest nauczycielką języka polskiego i mamą czwórki dzieci, każdą wolną chwilę spędza na poszukiwaniu takich potrzebujących maluchów. Dopytuje w gminach, ośrodkach pomocy społecznej. Wie, że w tym wszystkim nie jest najważniejsza sama forma wsparcia, ale serce, jakie się w nie wkłada.



  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!