czwartek, 19 października 2017 r.

Magazyn

Każdy może być medium i każdy może być hipnotyzerem

Dodano: 14 listopada 2015, 21:10

Kadr z „Hipnotyzera”<br />
Kadr z „Hipnotyzera”

Młody mężczyzna wisi ułożony między oparciami dwóch krzeseł, jakiś metr nad sceną. Jak deska. Można na nim usiąść. Prowadzący pokaz to robi. I tłumaczy, że nie jest hipnotyzerem tylko artystą a człowiek-deska po prostu mu zaufał.

Artykuł premium
lub wykup pełny dostęp do portalu:
Prenumerata
30 dni
koszt: 10,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 30 dni
Prenumerata
90 dni
koszt: 25,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 90 dni
Prenumerata
180 dni
koszt: 40,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 180 dni
Prenumerata
360 dni
koszt: 70,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 360 dni
Czytaj więcej o: DK LSM hipnoza
Gość
przestrzegam
przestrzegam
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (21 listopada 2015 o 22:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chrońcie też swoje dzieci przed Pokemonami, bo to wynalazek diabła.
Rozwiń
przestrzegam
przestrzegam (21 listopada 2015 o 13:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jarmark cudów 3 - Tarot

Bohaterami programu są zwykli ludzie. Dzieli ich prawie wszystko, łączy jedno - przeszli przez piekło na ziemi. Na skraj życiowej przepaści trafili kierując się dobrymi intencjami. Chcieli pomagać innym i sami się doskonalić – zaangażowali się w bioenergoterapię, radiestezję, przewidywanie przyszłości, pozytywne myślenie, doskonalenie umysłu. Na początku wszystko szło świetnie: wahadełko odnajdywało chore organy, medytacje dodawały energii, spełniały się wróżby z kart… Jednak po jakimś czasie pojawiły się nocne lęki, tajemnicze stany depresyjne, myśli samobójcze, nieuzasadniona agresja i wreszcie poczucie czyjejś nieustannej i wrogiej obecności. Program opisuje nieznane dotąd, bardzo groźne i rozwijające się zjawisko społeczne. Okazuje się bowiem, że za chwytliwymi hasłami o uzdrawianiu, samorealizacji, doskonaleniu umysłu kryją się manipulacja i duchowe zniewolenie. Zdaniem niektórych specjalistów z toksycznymi duchowościami zetknęło się już 3-5 milionów Polaków. Ciekawa formuła, w ciągu 20 minut odcinka: sonda uliczna, historie ludzkie w rozmowach, wypowiedzi ekspertów – lekarzy, psychologów, naukowców, egzorcystów (m.in. ks. A. Grefkowicz, o. Aleksander Posacki SJ) itp. Tematyka: New Age i zagrożenia jakie ze sobą niesie. Każdy odcinek to odrębny temat: Bioenergoterapia, Okultyzm, Szkoła i magia, Doskonalenie Umysłu, Radiestezja, Spirytyzm, Karty Tarota. Razem z programem rusza portal www.newage.info.pl, na którym znaleźć będzie można więcej informacji na temat współczesnych zagrożeń duchowych oraz uzyskać pomoc duchową w tej dziedzinie. Na portalu działać będzie także „krucjata modlitewna” – za media, za ewangelizację w mediach, a także za osoby zagrożone przez okultyzm, sekty, toksyczne praktyki New Age. Program prowadzą: Robert Tekieli i Iwona Schymalla

http://gloria.tv/media/Q1TPh6Y15Tm

Rozwiń
przestrzegam
przestrzegam (21 listopada 2015 o 13:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wysłuchajcie konferencji ks Bogusława Jaworowskiego,również na ten temat.Jako zwiastun wysłuchajcie fragmentu od 22.30 minuty.

x. Bogusław Jaworowski, MSF - Okultyzm cz. 2

https://www.youtube.com/watch?v=llpRhtbYQIk

Rozwiń
przestrzegam
przestrzegam (21 listopada 2015 o 13:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
POD ROZWAGĘ. Byłam u wróżki

Robert Tekieli


Przypadkiem przeczytałam artykuł ks. Marcina Kozyry „Świat duchów” (Don BOSCO 7/2008), a w nim, że jednym z objawów opętania jest zniewolenie, dręczenie – stany depresyjne, lękowe, przygnębienie. Korzystałam z usług wróżki, choć traktowałam to raczej jako zabawę – czy to możliwe, że mogą być aż tak poważne konsekwencje?

Edyta

Uporządkujmy pojęcia. Efektem korzystania z usług wróżki może być zniewolenie duchowe. Zniewolenia duchowe, mówiąc skrótowo, to opętania i zdemonizowania. Opętanie jest najwyższą formą zniewolenia. Występuje bardzo rzadko. By zostać opętanym, trzeba w sposób świadomy zwrócić się do złego ducha. Zniewolenia duchowe nie będące opętaniem, czyli obsesje, dręczenia, opresje, mogą być konsekwencją nieświadomego wejścia w praktyki inicjacyjne. Wróżbiarstwo jest taką praktyką. Nawet traktowane zabawowo. Zresztą pani Edyta pisze: r a c z e j zabawowo. 

Stany depresyjne, lękowe, przygnębienie, szczególnie gdy depresja nie daje się leczyć farmakologicznie, a przygnębienie jest nieadekwatne do wywołujących go sytuacji, są wskaźnikami, którymi w rozeznawaniu kierują się osoby przygotowujące do modlitwy o uwolnienie czy do egzorcyzmu. Tego typu objawy są bardzo częstą konsekwencją kontaktu z okultyzmem. Innymi charakterystycznymi objawami są: niechęć do modlitwy i praktyk religijnych, statystycznie nieprawdopodobna ilość negatywnych zdarzeń w życiu danej osoby, tak zwany pech, problemy w relacjach. Znane są świadectwa osób, których małżeństwa rozpadły się po tym, gdy w ich życiu pojawiły się wróżby, tarot, numerologia, bioenergoterapia czy ekstremalna muzyka metalowa z przesłaniem satanistycznym. 

Wróżbiarstwo jest praktyką, przed którą tradycja objawiona przestrzega od tysięcy lat. Stary Testament jest pełen zakazów wróżenia wypowiadanych słowami o wysokim ładunku emocjonalnym. Różnego rodzaju wróżbici twierdzą, że na podstawie układu planet na widnokręgu w dniu urodzin człowieka, kształtu linii papilarnych dłoni, wylosowanych przez klienta kart są w stanie przewidzieć przyszłość. Jednak świadectwa nawróconych wróżbiarzy pokazują wyraźnie, że po jakimś czasie do wróżenia nie były im potrzebne jakiekolwiek materialne „podpowiedzi” takie jak karty, kosmogramy czy linie papilarne. Przepowiednia pojawiała się w ich umyśle samoistnie. Wróżbici, którzy mają „osiągnięcia” w tym „rzemiośle”, są bowiem jedynie rodzajem medium demona, który przepowiada człowiekowi „przyszłość”. Dużo celniej niż jakikolwiek człowiek, ponieważ, mimo iż jest ona przed nim zakryta, jest o wiele inteligentniejszy od ludzi i dysponuje ogromną ilością nieznanych ludziom informacji.

W praktyce modlitwy o uwolnienie, którą można objąć osoby zdemonizowane, pierwszym etapem jest uświadomienie sobie sytuacji. Intelektualne zaakceptowanie prawdy o inicjacyjnym, otwierającym na działanie złego ducha charakterze praktyk okultystycznych, w tym wróżbiarstwa. W chwili, w której osoba jest w stanie w pełnej wolności przyjąć fakt nieświadomego otwarcia się na działanie demoniczne, zachęcana jest do spowiedzi i może prosić Kościół o modlitwę uwolnienia. W trakcie modlitwy osoba zdemonizowana wyrzeka się niechcianych relacji ze złym duchem, wszelkich praktyk i zaangażowań, a kapłan i wspólnota modli się o odcięcie więzi duchowych.

Wielką radością osób posługujących przy modlitwie o uwolnienie jest obserwowanie, jak czasami jedna modlitwa całkowicie zmienia życie człowieka. A dzieje się tak, gdy jego decyzja woli jest szczera i głęboka. Gdy wyrzeka się relacji ze złem całym swym sercem. 

Ludzie wcześniej nieświadomi, że kilkuletnie czasami stany depresyjne, które niszczyły ich życie osobiste, zawodowe i rodzinne, związane są z uczestnictwem w bagatelizowanych często seansach bioenergoterapeutycznych czy wróżbiarskich, gdy akceptują ten związek przyczynowo-skutkowy i całym sercem proszą Boga, by uwolnił ich od konsekwencji tych uwikłań, doświadczają wolności. Zdarza się, że po modlitwie w inny sposób chodzą, inaczej trzymają ramiona, a ich twarze wyrażają radość i wewnętrzny pokój. Co więcej, pozytywną zmianę dostrzega wiele osób z ich środowiska. Cóż, Jezus Chrystus nie rzucał słów na wiatr.

http://www.donbosco.pl/archiwum-2010-04-1567

Rozwiń
przestrzegam
przestrzegam (21 listopada 2015 o 13:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Moda na hipnozę

Hipnoza jest obecnie stosowana nie tylko przez różnej maści uzdrowicieli, ale i przez lekarzy, głównie psychiatrów, do leczenia lęków, nałogów oraz chorób somatycznych o podłożu psychicznym. W Stanach Zjednoczonych znane są przypadki, kiedy pracodawcy przed zatrudnieniem w firmie danej osoby prosili ją, aby poddała się seansowi hipnotycznemu. Badanie miało na celu kontrolę podświadomych motywacji i określenie przydatności na danym stanowisku pracy.

Wciąż jednak nie wiadomo, czym naprawdę jest hipnoza. Istnieją poważne rozbieżności w ocenie tego specyficznego zjawiska. Najczęściej interpretuje się hipnozę jako sztucznie wywołany, podobny do czuwania i snu przejściowy stan zmienionej świadomości.  

Ojciec współczesnej hipnozy

 
Hipnozę znano i wykorzystywano już w starożytności głównie w celu znieczulenia, ale także jako element wiedzy magicznej, która dostępna była tylko dla wtajemniczonych. Za ojca współczesnej hipnozy uważa się francuskiego lekarza Mesmera (1734-1815), masona, który zajmował się praktykami magicznymi, m.in. jasnowidzeniem i telepatią. Twierdził, że jego ręce emanują magnetyczną mocą, przez co może wpływać na myśli i postępowanie pacjentów. Dlatego przy "leczeniu" chorych posługiwał się magnesami. Moc tę Mesmer nazwał zwierzęcym magnetyzmem. Potem nazywano ją mesmeryzmem, a w końcu przyjęła nazwę hipnozy, od Hipnosa, greckiego bożka snu.
 
Mesmer praktykował magnetyzm, urządzając wielogodzinne seanse "lecznicze", które odbywały się według rytuału inspirowanego obrzędami magicznymi i pogańskimi. Efektem tych spotkań były stany transowe i napady drgawek wśród jego pacjentów, co nasuwa nam skojarzenia z objawami spirytystycznego opętania. Szarlatan ten dorobił się znacznego majątku, gdyż jego pacjenci zazwyczaj pochodzili z wyższych sfer. Jednak metoda nie znalazła uznania wśród francuskich uczonych. Specjalnie powołana do zbadania "magnetyzmu zwierzęcego" Królewska Komisja Lekarska jeszcze przed Rewolucją Francuską odrzuciła i potępiła doktrynę Mesmera oraz zakazała stosowania jej w leczeniu. Niemniej współczesna psychoterapia zrehablilitowała Mesmera i jego metody, zaliczając go do prekursorów nowoczesnej hipnozy.
 

Hipnoza i magia

 
Hipnozą od niepamiętnych czasów posługiwali się magowie, kapłani i znachorzy. Wiele świadectw historycznych potwierdza stosowanie hipnozy w świątyniach starożytnej Grecji, Persji, Egiptu i na Dalekim Wschodzie. Istnieje zasadnicze podobieństwo buddyjskiej medytacji, jogi oraz hipnozy. Efekty hipnotyczne kapłani buddyjscy stosowali już w II w. p.n.e. za pomocą np. skupiania wzroku na jednym punkcie. Magowie Perscy i Egipscy używali w takim celu talerzy o specjalnych znakach. Długotrwałe wpatrywanie się w te symbole wprowadzało w stan hipnotyczny.
 
Od końca XVIII wieku rozpoczęła się krytyka hipnozy, ujawniono niebezpieczeństwo wykorzystania seksualnego osób poddanych tej praktyce. Hipnozę krytykowali sami okultyści. Dotknięta paraliżem Mary Baker, założycielka sekty Christian Science, została "wyleczona" przez jednego z wyznawców Mesmera, a następnie sama zajęła się praktykowaniem hipnozy. Ostatecznie jednak ogłosiła, że ten rodzaj terapii nosi piętno spirytyzmu i uznała ją za praktykę diabelską. Również Helena Bławatska, teozofka, spirytystka i prekursorka New Age, uznała praktykowany już na uniwersytetach hipnotyzm za "zwyczajne czarownictwo". Jeden z bardziej znanych w XX wieku uzdrawiaczy i jasnowidzów Edgar Cayce stawiał diagnozy i uzdrawiał podczas seansu hipnotycznego. Przez wiele lat sądził, że ta moc pochodzi od Boga. W końcu domyślił się, że jest narzędziem w rękach diabła. Jednak nie był już w stanie wyplątać się z pajęczyny, w jaką uwikłał się poprzez liczne transe hipnotyczne. Brnąc dalej w coraz to bardziej dziwaczne interpretacje Biblii, które były owocem hipnotycznych transów, otrzymywał zaskakujące wizje, np. o wędrówce Jezusa na Daleki Wschód, o zajmowaniu się magią przez Pana Jezusa oraz o rzekomej prawdziwości reinkarnacji.
 

Technika lecznicza czy szarlataneria?

 
W stan płytkiego transu hipnotycznego udaje się wprowadzić około 80% ludzi. Hipnoterapeuta rozpoczyna seans, prosząc pacjenta, aby liczył wstecz od jakiejś liczby ze wzrokiem utkwionym w jednym punkcie. Efektem tego jest koncentracja umysłu pacjenta, odprężenie oraz podatność na sugestie. Wtedy hipnotyzer próbuje uzyskać informacje o wewnętrznych prolemach pacjenta, często wprowadzając go w stan regresji, tj. cofnięcia się w dzieciństwo, w łono matki, a nawet w "poprzednie wcielenia". Jednak wbrew powszechnemu mniemaniu hipnoza wcale nie musi poprawiać wspomnień przeszłych wydarzeń, lecz często je osłabia lub zniekształca. Badania dowiodły, że w czasie hipnozy ludzie potrafią kłamać i fantazjować. Doświadczenia poprzednich wcieleń mogą być formą nie tylko zmyślenia, ale i opętania. Znajomość prawdziwych faktów z życia ludzi, którymi się rzekomo było w poprzednich wcielaniach, dowodzi ingerencji diabelskich w czasie hipnozy. Pacjent mimowolnie staje się medium. Konsekwencje mogą być zatem bardzo groźne.
 
O. Verlinde, znany autorytet w sprawach okultystycznych, zwraca także uwagę na niebezpieczny stan uzależnienia, jaki tworzy się między hipnotyzerem a osobą hipnotyzowaną. Powrót do stanu normalnego wcale nie musi oznaczać, że zostały zerwane wszelkie więzi łączące pacjenta z hipnotyzerem. Nakazy wydane w czasie hipnozy mogą mieć silny wpływ na późniejsze decyzje człowieka. Jak mówi o. Verlinde, możesz wykonać nawet najgłupszy czyn, który został nakazany przez hipnotyzera. Nastąpiło bowiem zniewolenie, ograniczenie wolności danej osoby.
 
Poza tym, działając w najlepszej wierze, najbardziej etyczny hipnotyzer nie wie, czego potrzebuje jego pacjent i jak daleko można ingerować w jego umysł. Niewłaściwa sugestia może spowodować niepokoje, bezsenność i wiele innych problemów. Wielu hipnoterapeutów i lekarzy wie jedynie, jak wywołać i wykorzystać hipnozę. Natomiast nie mogą przewidzieć, co może się wydarzyć w psychice i umyśle pacjenta. Także i pacjent nie wie, komu powierza swoją psychikę.
 

Occultus znaczy ukryty

 
Niebezpieczeństwo stosowania hipnozy wiąże się głównie z tym, że nie wiadomo, czym w istocie jest to zjawisko. Brak jest rzetelnych danych opisujących konsekwencje fizyczne i duchowe stosowania takich praktyk. Stanowisko Kościoła katolickiego wobec hipnozy jest otwarte, o ile w badaniu tego zjawiska uwzględnia się kryteria naukowe. Tymczasem autorytety medyczne biją na alarm donosząc, że terapia ta opiera się na czynnikach w znacznej mierze nieznanych. Doktor Isadore Rosenfeld w swej książce o alternatywnych metodach leczenia zauważa, że jak dotąd nikt nie wie, jak działa hipnoza. Pomimo że zahipnotyzowani sprawiają wrażenie uśpionych, badania mózgu przy pomocy elektroencefalografu wykazują obecność innych fal niż w czasie snu czy głębokiej medytacji. Nieprzypadkowo też Ernst Hilgard w rezultacie swoich 25-letnich badań opisanych w Psychology Today stwierdził, że ludzie szczególnie podatni na hipnozę są zaangażowani w parapsychologię. Odmienne stany świadomości mają korzenie w okultyzmie i są praktykowane od wieków przez zwolenników spirytyzmu. Stany hipnotyczne w przeszłości obdarzano mianem rzucania czarów bądź zaklinania. Trans hipnotyczny otwiera drogę na doświadczenia okultystyczne, a nawet na opętania demoniczne. Pismo Święte mówi jednoznacznie o praktykach spirytystycznych: Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni (Pwt 18,10-12).
 
Agnieszka Woś

http://egzorcyzmy.katolik.pl/moda-na-hipnoze/

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!