sobota, 25 listopada 2017 r.

Magazyn

Rozmowa z Markiem Grajkiem, autorem książki "Enigma. Bliżej prawdy”

• Dlaczego zainteresował się pan historią złamania szyfrów Enigmy?

- Studiowałem w Poznaniu, w tych samych murach, w których swoją młodość akademicką spędzili trzej polscy matematycy, którzy złamali szyfr Enigmy. Przechodziłem obok miejsc, związanych z sekretami Enigmy. W połowie lat 70. wybuchła historia niezwykłej maszyny. Okazało się, że byli w nią zamieszani Polacy, zwerbowani do wywiadu w czasie studiów. Wsiąkłem.

•Kto wynalazł Enigmę?

- Artur Scherbius w 1918 r. Z czasem konstrukcja maszyny stawała się coraz bardziej skomplikowana i trudniejsza do złamania. Scherbius nie był jednym wynalazcą maszyny szyfrującej. W kilku miejscach na świecie wynaleziono niezależnie maszyny szyfrujące.

• Czy niemiecka Enigma powstała na bazie elektrycznej maszyny
do pisania?


- Pierwotnie tak, z tym że prototyp był tak skomplikowany i tak zawodny, że kiedy Scherbius zaproponował swój wynalazek armii, uznano, że Enigma jest trudna do transportu i na pewno będzie się psuła. Zaproponowali, by zamiast maszyny do pisania były żaróweczki wyświetlające litery, które są wynikiem szyfrowania. Tak narodziła się Enigma, która stała się bohaterem setek publikacji.

• Jak działała?

- Tekst pisano na klawiaturze. Po naciśnięciu każdego klawisza na płycie czołowej maszyny zapalała się żarówka odpowiadająca przyciśniętej literze. Drugi żołnierz siedzący obok, zapisywał literę, pod którą zapaliła się żarówka. Naciskał a - zapalało się x. Naciskał z - zapalało się r. Jeżeli żołnierz naciskałby po sobie klawisz a, to kolejno zapalałyby się różne litery. Nigdy nie a. Kombinacja mogła się powtórzyć po 17756 znakach. Ponieważ długość szyfrogramu Enigmy była ograniczona do 180 znaków - taka historia nie mogła się zdarzyć.

• Co działo się z szyfrogramem?

- Był przesyłany alfabetem Morse'a. Po drugiej stronie była identyczna maszyna. Tam deszyfrant wystukiwał na klawiaturze Enigmy szyfrogram. Żarówki, które zapalały się na płycie ujawniały prawdziwy tekst depeszy.

• Z ilu części składała się pierwsza Enigma?

- Przypuszczam, że z kilku setek. To była dość prosta w konstrukcji maszyna i na tym polegał jej geniusz. Mobilna armia niemiecka potrzebowała wytrzymałego i pewnego urządzenia.

• Czy wiemy, ile tysięcy kombinacji dawała Enigma?

- To niewyobrażalna liczba. Konstruktor Enigmy wiedział, że tak będzie. Niemieccy kryptolodzy przygotowali ocenę mocy Enigmy. Wyliczyli ilość możliwych kombinacji i stwierdzili, że złamanie Enigmy jest niewykonalne. Brytyjczycy zrobili to samo i stwierdzili: wobec takiej kombinacji liczb jesteśmy bezradni.

• Czy słynne maszyny zachowały się do dziś?

- Tak. Około 20 tysięcy egzemplarzy w całości. Jeszcze więcej we fragmentach. Ja mam kilka części Enigmy.

• Za ile kolekcjoner może kupić taką maszynę?

- Za 15 tysięcy euro. Gdybym ją miał, byłbym szczęśliwy. Ale nie mam takich pieniędzy.

• Co skłoniło polskiego oficera wywiadu, żeby porwać się na złamanie Enigmy?

- Maksymilian Ciężki nie wiedział, na co się porywa. Miał marzenia. (23 listopada jego prochy sprowadzone z Anglii zostaną pochowane w rodzinnych Szamotułach). Jego pierwsza próba złamania Enigmy była dosyć kuriozalna. Wziął próbkę szyfrów Enigmy i zaniósł do inżyniera Ossowieckiego, słynnego specjalisty od zjawisk paranormalnych. Nie pomógł. Ciężki postanowił do spraw podejść systematycznie. W 1929 roku zorganizował poznańskim matematykom kurs kryptologii. Wybrał 24 osoby. Po 6 miesiącach kursu wybrał ósemkę najlepszych. Pracowali przez następne trzy lata, wykruszając się powoli. Z dniem 1 września 1932 r. Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski zostali zatrudnieni w Warszawie jako kryptolodzy Biura Szyfrów Sztabu Głównego Wojska Polskiego. Postawiono przed nimi wyzwanie złamania szyfrów Enigmy.

• Czy od takiej ilości kombinacji można zwariować?

- Wariuje się. Kilku znanych kryptologów po rozwiązaniu zagadki swojego życia musiało spędzić kilka następnych miesięcy w klinikach psychiatrycznych. Tak było z Williamem Friedmanem, który złamał japoński szyfr, dzięki któremu wiedzieli, że Japończycy uderzą na Midway. Friedman spędził pół roku w szpitalu psychiatrycznym.

• Dlaczego?

- Podczas pracy kryptologa dochodzi do koncentracji umysłu nieznanej innym dziedzinom. Następuje przegrzanie umysłu.

• Wracamy do trzech polskich kryptologów. Co dostali na początek?

- Dużo zaszyfrowanych wiadomości oraz enigmatyczne informacje, że klucz do szyfrów zawiera trzy liczby z zakresu 1-26. Nasi kryptolodzy wiedzą jeszcze jedną rzecz: że niemiecka Enigma używana przez wojsko jest konstrukcyjnie podobna do Enigmy, powszechnie dostępnej w handlu. Firma produkowała maszyny zarówno do obrotu cywilnego, jak i dla wojska. Polacy kupili cywilną Enigmę. Na podstawie tego, co Rejewski wiedział o maszynie cywilnej, napisał matematyczny model maszyny, której szyfr miał złamać. Zapisał konstrukcję Enigmy w postaci równań. I te równania rozwiązał, co pozwoliło mu odtworzyć konstrukcję wojskowej Enigmy. Oryginału nigdy na oczy nie widział.

• Co dalej?

- Polska firma radiotechniczna AVA wybudowała kopię Enigmy.

• Rejewski miał za sobą połowę sukcesu?

- Okazało się, że to dopiero początek ciężkiej pracy. Maszyna to jedno, szyfr to drugie, a często zmieniany klucz do szyfrów to najważniejsza sprawa. Rejewski musiał wypracować metodę łamania niemieckiego klucza szyfrującego. Niemcy zmieniali go codziennie. Major Ciężki zagrał va banque. Miał klucze od niemieckiego zdrajcy, który sprzedawał je Francuzom. Polska była połączona sojuszem z Francją, Francuzi przekazywali te klucze Polakom w przekonaniu, że są bezużyteczne. Ale Ciężki nie dał tych kluczy Rejewskiemu. Zamknął je u siebie w sejfie.

???

- Uznał, że gdy wybuchnie wojna, to agent albo dostanie w łeb, albo nie będzie mógł przekazywać tych kluczy przez front. I w najważniejszym momencie kluczy nie będzie. Wierzył, że jego chłopcy pogłówkują i coś wymyślą.

• Wymyślili?

- Odtworzyli klucz do łamania szyfrów. I to bardzo szybko. Polacy pierwszy raz złamali szyfr w 1933 roku. Niemcy do końca II wojny wielokrotnie zmieniali konstrukcję Enigmy i klucze, a Polacy musieli co roku wymyślać nową metodę łamania klucza.

• Polacy łamali, czytali, alianci nic o tym nie wiedzieli?

- Nic. Nadal uważali, że Enigma jest nie do złamania. Tak naprawdę obudzili się w 1938 roku. Polacy spotkali się z Anglikami w Paryżu w 1939 roku. Ale to była katastrofa. Polacy pojechali na spotkanie z instrukcjami: słuchać, patrzeć, co nasi drodzy alianci wiedzą, nie zdradzać się z naszym pomysłem. Kiedy główny kryptolog brytyjski Lilly Knox wrócił z tego spotkania, określił Polaków: głupcy i ignoranci. Nawet im się nie śniło, że Polacy złamali Enigmę. Dowiedzieli się o tym w lipcu ‘39. Polacy zaprosili do podwarszawskich Pyr Francuzów i Anglików i pokazali: Chłopaki my to łamiemy! Od siedmiu lat! Bertrand, szef kryptologów francuskich, obraził się na Polaków. To ja wam od siedmiu lat przekazuję klucze, wy to łamiecie i nic. Zero informacji? W dodatku zapraszacie do towarzystwa tych cholernych Anglików. Dlaczego za darmo mają dostawać owoc naszej współpracy?

• Co na to Anglicy?

- Knox machnął ręką i stwierdził, że Polacy musieli wojskową Enigmę ukraść albo kupić. Nie uwierzył, że Polacy ją złamali.


• Dlatego do dziś milczą o sukcesie Polaków?

- Ilekroć Brytyjczyk spotka się z brutalną prawdą, że Polacy pierwsi złamali Enigmę, reaguje tak samo, jak Knox. Albo jeszcze gorzej. Może dlatego, że przez 30 lat po wojnie złamanie Enigmy było okryte tajemnicą. Nie wiedział o tym nikt. W 1973 r. Bertrand napisał swoje wspomnienia z czasów wojny, w których zdradził: "Złamaliśmy Enigmę. Polacy mieli w tym swój udział”. Brytyjczycy strasznie się obruszyli, bo Enigma miała pozostać tajemnicą.

• Ponieważ?

- Te same metody matematyczne, które pozwalały łamać szyfr Enigmy na długie powojenne lata pozwoliły czytać szyfry sowieckie. Sowieci używali maszyn opartych na tej samej zasadzie działania, co Enigma. Gdyby wyszło na jaw, co zrobili Polacy - Rosjanie zrezygnowaliby ze swoich maszyn. Brytyjczycy odpowiedzieli Bertrandowi. I przyznali, że Polacy przyczynili się do złamania Enigmy. Ale to jeszcze nie wszystko. To były rok 1974. Dziś wiemy o Enigmie dużo. Klika tygodni temu biorę do ręki najnowszą książkę prof. Normana Davisa. Świetnego, znanego w świecie historyka brytyjskiego. Uchodzącego za sympatyka Polaków. Otwieram i…

• Co?

- Pisze, że kiedy Polacy dowiedzieli się, że armia niemiecka szyfruje swoje widomości z użyciem maszyny Enigma, wysłali swoich pracowników do fabryki Enigmy. I wykradli dokładne plany Enigmy. W tym momencie opadły mi ręce. Gdybym miał biust, też by mi opadł… Jeśli sympatyk Polaków i dobry historyk powiela takie bzdury? To znaczy, że te bzdury są zakodowane w psychice Brytyjczyków.

• Czemu Francuzi ani Brytyjczycy nie są w stanie oddać honoru Polakom?

- Ich kryptolodzy przyznają dziś honor Polakom. I tylko oni.

• Czy w swojej książce odkrył pan wszystkie tajemnice złamania Enigmy?

- Nie. Chciałbym wydać specjalną edycję książki "Enigma. Bliżej prawdy”.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Autor
Czytelnik
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (11 maja 2016 o 17:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Świetny wpis bardzo interesujące wiadomości!!
Rozwiń
Autor
Autor (27 listopada 2008 o 19:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szanowny Panie,

Dziękuję za uwagę. Moja pełna wypowiedź, przed obróbką tekstu przez autorów wywiadu brzmiała mniej więcej: "Prawdę o roli Polaków w złamaniu Enigmy zna garstka zawodowych historyków i kryptologów". Sądzę, że takie ujęcie odpowiada Pańskiej opinii. Proponuję zapoznanie się z brytyjskimi podręcznikami nauki historii - ujrzy Pan, co mówi się młodym Brytyjczykom o historii Enigmy. Nawiasem mówiąc, do niedawna starałem się bronić Brytyjczyków przed atakami ze strony polskich zelotów, wskazując na obiektywne źródła zakłóceń przekazu.

W Poznaniu znajdzie Pan ulice Mariana Rejewskiego, Jerzego Różyckiego i Henryka Zygalskiego - na życzenie chętnie podam wskaźnik do Zumi lub Google Maps. Przyznaję, budowa pomnika, którego wzniesienia byłem inicjatorem, trwała długo. Sądzę jednak, że gdyby zechciał Pan wpaść do Poznania, na Święty Marcin, i złożyć kwiaty lub zapalić świeczkę przed pomnikiem, nie uznałby Pan go za mało okazały. Jeśli chodzi o pamięć o innych bohaterach Enigmy, w zeszłym roku w podpoznańskich Pobiedziskach odsłonięto tablicę ku czci Antoniego Pallutha. W ostatnią niedzielę w Szamotułach uczestniczyłem z uroczystościach pochówku prochów Maksymiliana Ciężkiego, sprowadzonych (m.in. z moim udziałem) z Wielkiej Brytanii. Przy tej okazji odsłonięto w mieście pomnik ku jego czci. Wydaje się, że nie musi Pan martwić się o pamięć o bohaterach historii Enigmy w Wielkopolsce. Problem polega na tym, że charakter ich zasług źle przystaje do ogólnopolskiego stereotypu patriotyzmu, więc z tą pamięcią w innych regionach kraju bywa różnie i tutaj się zgadzamy.

Jeśli ma Pan chęć na głębszą wymianę opinii na ten temat, proszę o podanie maila, z chęcią podyskutuję.

Pozdrawiam,

M. Grajek
Rozwiń
Czytelnik
Czytelnik (27 listopada 2008 o 06:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panie Grajek! - kupilem Pana ksiazke i czytam.Nie zgadzam sie jednak z trescia wywiadu w pewnym punkcie.
Od czasu odtajnienia przez Anglikow historii zlamania Enigmy - w kazdej popularnej publikacji jaka wpadla mi
w rece - od kryminalu "Enigma" autora R.Harrisa poczynajac - ich autorzy oddali nalezny hold Polakom!
Kto tego holdu nie oddawal dlugo i uporczywie? - MY POLACY!
Pan twierdzi,ze zna Pan miasto Poznan?
Zadam tylko jedno male pytanie:
czy zna Pan w Poznaniu - ulice,plac,uliczke albo zaulek nazwany " Rejewskiego"?
pomniczek pojawil sie po bolach i trudach,bardzo skromny - w ubieglym roku.
Nikt nie jest prorokiem we wlasnym kraju...
Simon Singh(portret Rejewskiego w kazdej z jego ksiazek),Hugh Seba Montefiore napisali poczytne
ksiazki o historii zlamania Enigmy i rozpisuja sie w nich na temat dorobku Polakow.I zrobili na nich duzo pieniedzy!
Te ksiazki sa do kupienia w popularnych ksiegarniach na calym swiecie,ale nie u nas(ani w orginale,ani w tlumaczeniu).
Ci,ktorzy w Polsce zajmowali sie historia Enigmy - nie mieli talentu literackiego;natomiast literaci z talentem - probuja pisac arcydziela,
liczac na nagrode Nobla,a nie interesuje ich "literatura uzytkowa",
cestlavie...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!