poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Koniec wiejskich zabaw

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 marca 2007, 16:30

Zespół gra, dziewczyny piszczą, a chłopaki w dobrych humorach, bo bufet obficie zaopatrzony. Takie obrazki to przeszłość.

W większości remiz strażackich nie organizuje się już zabaw tanecznych. Dlaczego odeszły do lamusa? Co się dzieje z zespołami, które przygrywały na wiejskich imprezach? Gdzie te zespoły, po których kupowało się wielorak do buraków?

Początek lat 90. Do Malic w gminie Werbkowice zaczęły przyjeżdżać zespoły z Tomaszowa Lubelskiego: Profil, Fifty Fifty i wreszcie Commando. - Mieli najlepszy sprzęt nagłośniający i najlepszy wokal - wspomina Marek Makolągwa, główny organizator tamtych zabaw. - Ludzie z ciekawości przyjeżdżali. Jak u nas grało Commando, to w promieniu 30 kilometrów nie było lepszej imprezy.

Sadzarka ziemniaków po Kombinacji

Grały też Kombinacja, Meffis, Trans, Contrast, Bafflo, Raport, Ex Raport...
- Pamiętam, że jeden z hrubieszowskich zespołów grał dużo rocka, a nawet metal. Ludzie tego nie kupili. Trzeba było umieć zagrać wszystko, ale bez przesady - opowiada pan Marek, który musiał wcześniej uzyskać zezwolenia z gminy i policji na zorganizowanie zabawy oraz prowadzenie bufetu.
Na tym ostatnim organizatorzy dobrze wychodzili. Z pocałowaniem ręki schodził głównie alkohol: wino i piwo.
- Rocznie było około 7-8 tys. zł zysku z zabaw - rachuje Makolągwa. - Rada Sołecka kupiła za to sprzęt rolniczy, który służył wszystkim: sadzarkę do ziemniaków, agregat uprawowy, wielorak do buraków, na bieżąco remontowało się świetlicę.
Zabawy organizowane były w każdy weekend. - Dogadaliśmy się z Malicami. U nas zabawa w sobotę, u nich w niedzielę. I na przemian - wspomina Henryk Staroń, organizator imprez w sąsiednich Wronowicach. - Pamiętam, że na jednej zabawie sprzedaliśmy 640 biletów. To był rekord!

Przeminęło z wiatrem

W wakacje remizy pękały w szwach również w dni powszednie.
Ale wszystko przeminęło z wiatrem. Świetlice pozamykano, czasem ktoś przyjdzie co najwyżej pograć w ping-ponga. Dlaczego od kilku lat nie organizuje się zabaw? - Bo to wiocha - wzrusza ramionami młody chłopak. - Jak się człowiek chce zabawić, jedzie do Łabuń albo Komarowa na dance i techno.
Marek Makolągwa ma na ten temat inne zdanie i jako winnego wskazuje niż demograficzny, który dotarł na wieś: Nie ma się komu bawić na zabawach, a na dodatek nie ma za co.

A zespoły gdzie?!

- W latach 90. nie było wolnego weekendu. Kalendarz mieliśmy zapełniony na rok do przodu - opowiada Roman Maziarczyk, klawiszowiec tomaszowskiej Kombinacji, której w tym roku stuknie 25 lat.
Kombinacja to ikona muzyki zabawowej na Zamojszczyźnie. Tam, gdzie grali, impreza musiała się udać. Co teraz robią?
- Sporo zespołów się rozpadło, my gramy dalej; głównie na weselach, studniówkach i choinkach - wylicza Maziarczyk. - Na takich imprezach trzeba zagrać wszystko: nie tylko pop czy rock, ale i disco polo. I - co nie jest bez znaczenia - nie ma mordobicia.
A na zabawach się zdarzało. Kawalerka z jednej wioski biła się z rówieśnikami z sąsiedztwa. Na pięści, butelki, sztachety, ale bez siekier czy noży. Kile bejsbolowe i kastety przyszły później. Czasem gasło światło. - Ktoś zarzucił łańcuch na druty pod napięciem i... po zabawie - wspomina Staroń.
Złote czasy zabaw doskonale pamięta Tomasz "Bruno” Brudnowski z Hrubieszowa, lider grupy Bruno, który w latach 90. grał m.in. w Mayer House. Gdy przyszły chude lata, założył agencję artystyczno-weselną. Udzielają się w niej trzy zespoły: Forte, Retro i wspomniany Bruno. - Ale robimy dużo swoich rzeczy: utwory autorskie, teledyski, mamy swoje studio nagrań - chwali się Brudnowski.
Za wesele zespoły śpiewają teraz od 1,5 do 3,5 tys. zł. - Zamówień nie brakuje - dodaje "Bruno”. - Układamy właśnie kalendarz wesel na 2008 r.
Tymczasem disco polo wraca do łask. W warszawskich klubach jest wręcz modne. Ale czy będzie tak dobrze jak kiedyś?
- Przez dziesięć ostatnich lat karnawał upływał nam na koncertach za granicą. W tym roku to się zmieniło, bo ludzie w Polsce znowu chcą słuchać i bawić się przy muzyce disco polo - cieszy się Sławomir Świerzyński, lider Bayer Full, znanego z takich hitów jak "Majteczki w kropeczki”, "Blondyneczka” czy "Bara- bara”.
Bayer Full dawał w karnawale pięć koncertów tygodniowo. Mało tego! - W poście gramy po dwa koncerty tygodniowo - opowiada Świerzyński. - Tak dobrze dawno się nie działo!
Kto się bawi przy ich rytmach? - Młodzież szaleje pod sceną, ale nie brakuje również ludzi w średnim wieku. Na koncertach jest jazda na cztery fajery - zapewnia lider Bayer Full.

Rodzaj nieskrępowanej ekspresji

W kapowniku jego żony trudno znaleźć wolne miejsce. - Pod koniec kwietnia jedziemy na koncert do Niemiec. Później wracamy i bierzemy się za nowe aranżacje największych przebojów disco polo sztandarowych zespołów, m.in. Bayer Full, Milano, Akcentu, Boysów, Koloru, Fanatica. Każdy utwór to hit, który sprzedał się w minimalnym nakładzie 1 mln sztuk. Tą płytą zamykam disco polo lat 90. i biorę się za nowe utwory. Chciałbym, żeby teraz poszło w stronę popu, folku.
Bayer Full grał w Lublinie w styczniu. - Mam wrażenie, że disco polo już wróciło do łask - mówi dr Mariusz Gwozda, socjolog z UMCS w Lublinie. - Ten rodzaj muzyki przeznaczony jest do zabawy, biesiady i nieskrępowanej ekspresji. Mimo mankamentów jest to styl lekki, miły i przyjemny. Nie zmusza do przeżywania dylematów współczesnego świata, lecz powiewa optymizmem. Sugeruje radość i konieczność cieszenia się urokami życia. Któż nie chciałby być szczęśliwym?
Ale Bayer Full, Boys czy Akcent nie przyjadą do Malic i Wronowic.
Koncertują w dużych halach.
W mieście.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!