piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Koszmar palacza

Dodano: 19 lutego 2010, 14:44

Idę do baru, wiem, że mogę sobie tam zapalić, spokojnie wypić piwo, porozmawiać ze znajomymi – opowiada Arek. – Teraz chcą mi tego zabronić. Joanna, która nie pali, wybiera lokale, w których jest zakaz palenia. – Jest ich mnóstwo, jak nie chcę, to się nie truję.

Rząd zastanawia się nad wprowadzeniem całkowitego zakazu palenia w lokalach gastronomicznych, na przystankach autobusowych i w miejscach "bardzo” publicznych. Dymka puścimy tylko w domu lub na ulicy. Pod warunkiem, że nie będziemy dmuchać nikomu w twarz.

Palacze się organizują

– Projekt jest kontrowersyjny – przyznaje Joanna Mucha, posłanka PO i członek Komisji Zdrowia. – Ale nie chcemy uderzać w palaczy. Chodzi o ochronę niepalących przed biernym paleniem.

Największe emocje planowane zmiany budzą wśród restauratorów i ich klientów. – Palacze będą niezadowoleni, a osoby niepalące odetchną z ulgą – mówi Wojciech Meryk ze Sport Pub w Lublinie, gdzie teraz nie ma zakazu palenia i nawet nie ma sal dla niepalących.

– Jak to odbije się na zyskach właścicieli lokali, trudno powiedzieć. Ale ja – mimo wszystko – jestem za wprowadzeniem zakazu – dodaje.

– Tak restrykcyjny zakaz będzie ograniczeniem wolności palaczy. Brak sal dla palących np. w pubach i pociągach uważam za dyskryminację. Jeśli państwo tak bardzo dba o zdrowie obywateli, proponuję, aby wprowadziło podobny zakaz picia alkoholu – mówi Michał, student polonistyki KUL, który pali od 7 lat. I dodaje że jeśli nie będzie mógł zapalić w barze, przy piwie, będzie namawiał znajomych na spotkania w domu.

Jak w szkole: palimy w toalecie

– Już widzę, jak policjanci jadą na sygnale, by ukarać palącego w niedozwolonym miejscu – ironizuje pan Piotr, który uważa, że powstają martwe przepisy i podaje przykład – Zakaz obejmuje szpitale. Zakaz palenia jest w szpitalu przy Kraśnickiej w Lublinie, a na klatce schodowej szaro od dymu.

Szpital kliniczny nr 4 w Lublinie to samo. – Odwiedzając chorego ojca, wychodziłem zapalić na dwór. Później pacjenci z oddziału podpowiedzieli mi, że przecież jest palarnia na 5 piętrze. Okazało się, że "palarnią” jest korytarz tuż przy wejściu do kliniki chirurgii transplantacyjnej. Palą tam nie tylko pacjenci – pielęgniarki i lekarzy też tam można spotkać – opowiada Marek.

– W budynku KUL się nie pali, a do toalety na drugim czy trzecim piętrze nie da się wejść, bo tyle dymu. I, oczywiście, wszędzie są naklejki "zakaz palenia”. To samo jest w toaletach w hipermarketach – dodaje Krystyna Wolińska z Lublina, która uważa, że tak będzie wszędzie, gdzie pojawią się zakazy.

– Za moich czasów tak się paliło w ogólniaku. Albo na placyku za kościołem albo w WC – wspomina absolwentka III LO.

Słono zapłacimy za palenie

Papierosy już zdrożały. Znowu. Paczka kosztuje już średnio o 80 groszy więcej. Dodatkowo, za palenie w miejscu zakazanym ustawodawca chce nas karać 500-zł mandatem. Czy jest się czego bać?

W tej chwili strażnik miejski lub policjant może ukarać każdego palącego w miejscu niedozwolonym mandatem od 50 do 100 zł. – Każdy przyłapany na gorącym uczynku dostaje mandat – mówi Arkadiusz Arciszewski z lubelskiej policji.

Tymczasem nad propozycjami komisji zdrowia pracuje Sejm. Od razu pojawiły się zgrzyty. Okazuje się, że posłowie już nie chcą tak restrykcyjnych zakazów. Ustawa (zmieniona lub nie) wejdzie w życie najprawdopodobniej jeszcze przed wakacjami.

Tymczasem autorzy ustawy uważają, że zakazy przynoszą skutek. Podają na przykład inne kraje europejskie, gdzie takie zakazy już wprowadzono. W rok po wprowadzeniu zakazu palenie rzuciło pół miliona Włochów i 10 proc. Irlandczyków. Parlamentarzyści liczą, że podobnie będzie i u nas. Teraz w Polsce jest 10–11 mln palaczy.

Życie bez dymu

Choć zakaz jeszcze nie obowiązuje, już teraz są lokale, gdzie w ogóle się nie pali lub są wydzielone sale dla niepalących. – U nas jest sala dla niepalących. Klienci chwalą ten pomysł – mówi Jacek Abramowski, właściciel restauracji Sielsko-Anielsko w Lublinie, która, podobnie jak 60 innych lokali, bierze udział w kampanii "Lokal bez papierosa”.

– Akcja powstała z myślą o ochronie biernych palaczy – mówi organizator kampanii Magda Petryniak. I dodaje: Zakaz palenia w miejscach publicznych wprowadziło już
12 państw Unii Europejskiej.

Złe wdechy

Jak podkreślają twórcy ustawy, jest ona głównie powodem, by dbać o tych, co nie palą. Bierne palenie tytoniu, ETS (ang. environmental tobacco smoke) zwane inaczej dymem tytoniowym środowiskowym występuje, gdy dym z wyrobu tytoniowego używanego przez jedną osobę oraz dym przez nią wydychany zostaje wdychany przez innych. Ocenia się, że z powodu biernego palenia rocznie umiera w Polsce 1000 osób, natomiast w Stanach Zjednoczonych 53000.

Bierne palenie tytoniu powoduje te same problemy, jak palenie bezpośrednie, włączając raka płuc, choroby układu krążenia oraz schorzenia płuc. Dla osób niepalących mieszkających z partnerami, którzy palą w domu, ryzyko zachorowania na raka wzrasta o 20–30 proc., natomiast dla osób narażonych na dym tytoniowy w miejscu pracy wzrost ryzyka wynosi 16–19 proc.

Jak jest w innych krajach

Michał, który od kilku lat mieszka w Northampton, w Wielkiej Brytanii mówi, że podobnie jak większość mieszkańców Wysp nie jest zadowolony z wprowadzonego tam całkowitego zakazu palenia.

– Żeby zapalić, trzeba wyjść na dwór. Tylko latem, kiedy czynne są ogródki, można palić przy stoliku, pijąc piwo czy kawę – mówi. – Z drugiej strony rozumiem osoby niepalące. Po co ich na siłę uszczęśliwiać dymem tytoniowym.

– W pubach i dyskotekach się nie pali, ale jak ktoś nie może się powstrzymać, to może wyjść przed lokal – potwierdza Agnieszka, która mieszka i pracuje w Dublinie w Irlandii. – Przed niektórymi lokalami stoją ogrzewacze. Nie trzeba się nawet ubierać w płaszcz czy kurtkę zimą. Wychodzącym na dymka nie jest wtedy zimno.
Czytaj więcej o:
Gość
Charliefrown
zul nie palacy
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (21 lutego 2010 o 21:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Charliefrown napisał:
o to właśnie mi chodzi, ale palacze nie dostrzegają problemu. Palacze zupełnie zapominają, że zostawiają po sobie ten przykry ślad zapachowy praktycznie na wszystkich przedmiotach pozostających w "strefie rażenia". Jeśli ktoś pali śmieci, czy nawet rozpala grilla w pobliżu mojego domu, a ja nie życzę sobie takich zapachów, mogę w postępowaniu cywilnym żądać zaniechania tzw. immisji pośrednich. W lokalach niestety nie ma póki co analogicznego instrumentu prawnego, który chroniłby mnie przed niechcianym zapachem. Jedyny kompromis to e-papierosy.

A ja sobie nie życzę abys wydalał gazy i życze sobie abyś zmieniał skarpetki przed wejściem do lokalu. I co ty na to?
Rozwiń
Charliefrown
Charliefrown (21 lutego 2010 o 17:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zul nie palacy napisał:
Ludzie co wy za farmazony piszecie,porownujecie picie alkoholu czy kawy z paleniem papierowsow,chyba niektorym dym juz wyrzadzil nieodwracalne szkody w mozgu.Kto bedzie smierdzial piwem po wizycie w barze,no chyba tylko ktos kto je na siebie wyleje a jaki jest efekt 5 minutowego pobytu w takim zadymionym lokalu to chyba kazdy wie,ciuchy marsz do prania.Nie dosc ze sami siebie truja,podobnie jak przeadzajacy z alkoholem to jeszcze niezadowoleni ze im sie zabrania truc innych.Palacze na Syberie!!


o to właśnie mi chodzi, ale palacze nie dostrzegają problemu. Palacze zupełnie zapominają, że zostawiają po sobie ten przykry ślad zapachowy praktycznie na wszystkich przedmiotach pozostających w "strefie rażenia". Jeśli ktoś pali śmieci, czy nawet rozpala grilla w pobliżu mojego domu, a ja nie życzę sobie takich zapachów, mogę w postępowaniu cywilnym żądać zaniechania tzw. immisji pośrednich. W lokalach niestety nie ma póki co analogicznego instrumentu prawnego, który chroniłby mnie przed niechcianym zapachem. Jedyny kompromis to e-papierosy.
Rozwiń
zul nie palacy
zul nie palacy (21 lutego 2010 o 13:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ludzie co wy za farmazony piszecie,porownujecie picie alkoholu czy kawy z paleniem papierowsow,chyba niektorym dym juz wyrzadzil nieodwracalne szkody w mozgu.Kto bedzie smierdzial piwem po wizycie w barze,no chyba tylko ktos kto je na siebie wyleje a jaki jest efekt 5 minutowego pobytu w takim zadymionym lokalu to chyba kazdy wie,ciuchy marsz do prania.Nie dosc ze sami siebie truja,podobnie jak przeadzajacy z alkoholem to jeszcze niezadowoleni ze im sie zabrania truc innych.Palacze na Syberie!!
Rozwiń
kinol
kinol (21 lutego 2010 o 10:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie ma się co burzyć, bo to nic nikomu nie da. Jeśli chcą wprowadzać takie, czy inne zakazy, to i tak je wprowadzą, a zdanie obywateli nikogo nie obchodzi, bo nie my rządzimy w tym kraju, Drogi Narodzie:)

Ale... W takiej sytuacji trzeba się postawić na miejscu zarówno palacza, jak i niepalącego. Ktoś, kto pali, jest zwyczajnie niezadowolony z zakazu, a osoba niepaląca cieszy się, że nie będzie musiała już wdychać dymu papierosowego. I co...? Ktoś już tu pisał o martwych przepisach i ma rację, bo i w tym przypadku zapewne tak będzie. Nie wierzę, że nie zobaczę już palaczy na przystankach czy knajpach, tak samo, jak dymu po palącym w innych miejscach publicznych.

A poza tym zakaz sam w sobie jest głupi, bo nieprzemyślany. Zamiast osiągnąć jakiś kompromis, "promotorzy zdrowia" woleli zadrzeć od razu z 1/3 społeczeństwa i powiedzieć im stanowcze NIE. "NIE zapalicie, NIE podtrujecie, NIE... ". I nic to nikomu nie da, bo palacze byli, są i zawsze będą Tyle, że teraz albo będą zmuszeni kryć się z tym w miejscach publicznych, niczym w państwie autokratycznym, albo... nic się nie zmieni, bo będą palić, gdzie im się żywnie podoba:)
Zaś osoby niepalące i tak pewnie będą niezadowolone, bo ów zakaz na nic się zda i wchodząc np. do knajpy i tak będą musieli "pokonać" przy wejściu zasłonę dymną pozostawioną przez ukrytych palaczy...

A co się tyczy kompromisu... Na co w ogóle ten zakaz?? Czy nie lepiej żeby właściciele knajp sami decydowali o warunkach w swoich lokalach?? Może im akurat nie przeszkadzają palacze i chcą, żeby przychodził tam każdy, kto zechce. A osoby niepalące mają spory wybór w innych lokalach, gdzie nie można palić, albo miejsca dla niepalących są wydzielone, więc nie muszą bywać tam, gdzie przesiadują też palący, a potem narzekać, że wokół jest sam dym, a oni się trują nie z własnej woli.

Sama jestem osobą niepalącą, a właściwie JUŻ niepalącą, a mimo wszystko rozumiem i palaczy, i niepalących, dlatego w takich sprawach ważny jest kompromis, a nie jakieś restrykcje. A sposobów na to jest mnóstwo. Można wydzielać w lokalach miejsca dla niepalących, zamiast zabierać w nich przestrzeń palaczom. Można dać wolną rękę właścicielom lokali - niech oni sami decydują, jaka klientela ma u nich przebywać. A przede wszystkim można w końcu zacząć myśleć, a nie wprowadzać w życie byle gó..o, Droga Władzo:)
Rozwiń
Gość
Gość (21 lutego 2010 o 10:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Charliefrown napisał:
wchodząc do lokalu mam prawo oczekiwać, że nikt nie będzie przy mnie ostentacyjnie defekować, wymiotować, czy w inny przykry sposób manifestować fizjologię. Tak samo mam prawo wymagać, by nikt nie uprzykrzał mi pobytu w restauracji dymem papierosowym. O ile dym fajki lub cygara jest do zniesienia, to w przypadku papierosów tytoń spala się wraz z jakimiś okropnym lepiszczami, którymi koncerny tytoniowe klajstrują swoje produkty, żeby nie doszło do wysychania tytoniu.

Jakoś nie przemawia do mnie Twój argument "Każdy z knajpiarzy czujący taką potrzebę może wprowadzić zakaz palenia i po problemie". Ten problem musi zostać załatwiony odgornie w drodze ustawy, bo sama dowolność właścicieli/zarządców lokali niczego nie zmieni - w końcu zarabiają oni na sprzedaży fajek, oferowanych w swoich knajpach. Dostrzegasz teraz konflikt interesów? Co więcej, żeby przepisy nie były "martwe", a więc nieegzekwowalne w praktyce, to na knajpiarzy powinny być nałożone sankcje administracyjne w przypadku naruszenia zakazu palenia przez bywalców tych miejsc. Tym samym nałożonoby na nich obowiązek zachowania pewnych standardów niepalenia i szybkiego reagowania. W odmiennym rozwiązaniu (odpowiedzialność za wykroczenie ponosi sam palacz), zanim dotarłyby odpowiednie służby "śmierdziel" już dawno by się ulotnił, pozostawiając po sobie żenadę i nieprzyjemny zapach.

A kto ci nakazuje chodzic tam gdzie sie pali? Masz wolny wybor, tak wiele jest knajp dla niepalacych. Teraz zeby znalezc knajpe dla palacych niezle trzeba sie nachodzic. Zakazywac palenia mozesz u siebie w domu a nie innym. Jade pociagiem, po dlugim szukaniu znalazlem przedzial dla palacych. Mimo wielu wolnych miejsc w przedzialach dla niepalacych wpakowuje mi sie paniusia z dziecmi. Sila rzeczy ostatni przedzial dla palacych zostal zdominowany przez niepalacych. Ludzie dlaczego tak lubicie wlazic z buciorami w czyjes zycie. Czlowiek dla czlowieka wilkiem. Jeden drugiemu tylko by zakazywal, nakazywal i utrudnial zycie. Ja nie chodze tam gdzie sie nie pali, to dlaczego niepalacy wlaza tam gdzie sie pali?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!