poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Magazyn

Koszykarki "Pszczółki" święta spędzają w USA

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 grudnia 2014, 11:15

Wychowywały się w Stanach Zjednoczonych, ale poznały w Lublinie. We wrześniu przyleciały do Warszawy z trzech różnych części USA. Od razu się zakolegowały, ale ich przyjaźń została wystawiona na ciężką próbę. Dara Taylor w listopadzie złamała kość śródstopia i wróciła do kraju. Miesiąc później jej śladem podążyła Chelsea Poppens, której odnowiła się kontuzja kolana. Do końca rundy w Pszczółce AZS UMCS została tylko Hanna Luburgh, ale i ona w końcu wraca do USA. Święta wszystkie trzy spędzą w domu

- Chelsea i Dara musiały wrócić do domu pechowo, z powodu kontuzji. Ale kontuzje są częścią gry i trzeba to zaakceptować. Tęsknię za nimi, ale nie czuję się samotna, bo jest z nami inna Amerykanka, Angel Robinson. Zresztą z polskimi dziewczynami też z każdym dniem mocniej się przyjaźnimy. Lubimy razem spędzać czas i kiedy jest okazja, wychodzimy wspólnie na miasto - mówi Hanna Luburgh.

Zdążyć na samolot

Hanna w sobotę rozegrała swoje ostatnie w tym roku spotkanie w barwach Pszczółki AZS UMCS. Na wyjeździe, z Energą Toruń. Po powrocie do Lublina zajrzała tylko na chwilę do mieszkania, zabrała zawczasu spakowane walizki i popędziła do Warszawy, żeby zdążyć na samolot do Stanów.

- Święta już niedługo i nie mogę się doczekać, jak wrócę do domu i spotkam się z bliskimi. Moja siostra niedawno urodziła mojego pierwszego siostrzeńca. Jestem podekscytowana, że niedługo ich w końcu zobaczę. Tak mocno mi to siedziało w głowie, że ciężko było skupić się na meczu z Energą, ale zdając sobie sprawę z wagi tego spotkania, jakoś się to udało - śmieje się Hanna.

Procedura

Boże Narodzenie spędzi w domu z najbliższymi, podobnie jak jej koleżanki, z którymi stworzyła amerykańską kolonię w Lublinie.
- Święta w Stanach są bardzo podobne do polskich. To szansa, żeby spędzić trochę czasu z najbliższymi, pojeść sobie trochę wspaniałych rzeczy, no i oczywiście dostać prezenty. Moim wymarzonym byłby samochód, ale nie jestem pewna czy Mikołaj mi go przyniesie - śmieje się Dara Taylor.

Skrajnie inne marzenia ma Chelsea Poppens. - Nie wyobrażam sobie nic wspanialszego niż usłyszenie dobrych wiadomości od lekarza na temat mojego kolana, że rehabilitacja nie będzie długa. Powrót do zdrowia jest dla mnie w tej chwili najważniejszy. Bo tak naprawdę to na co dzień się o zdrowiu nie myśli, dopiero jak zaczynają się problemy. Jeśli okaże się, że jest już dużo lepiej i niedługo będę mogła wrócić do koszykówki, będzie cudownie.

W domu Hanny w Wigilię prezenty są tylko dla dzieci i młodzieży. Dorośli, którzy skończyli już osiemnaście lat, wcielają się w rolę Mikołaja. - U nas cała procedura wygląda bardzo ciekawie. Dostaje się karteczki z numerami, przyporządkowane do prezentów, a później losuje się je z wielkiego stosu. To świetna zabawa! Żałuję, że nie jestem już dzieckiem i mocno tęsknię za byciem obdarowywaną, ale dawanie prezentów też może sprawiać frajdę - zapewnia Luburgh.

NBA w Wigilię

Ona i obie jej koleżanki zgodnie twierdzą, że święta w Stanach nie różnią się znacznie od polskich. Podobnie, jak w naszym kraju większość ludzi ubiera choinkę.

- Boże Narodzenie w moim domu to jedno z moich ulubionych świąt. W Wigilię idziemy do mojej ciotki. Ona robi domową lasagne, ale bez mięsa. Jest mnóstwo przystawek i deserów. Jemy bardzo dużo, spędzamy czas razem i oczywiście oglądamy mecze NBA - opowiada Hanna.
W pierwszy dzień świąt wreszcie przyjdzie pora, żeby i ona dostała prezent.

Byle śniegu nie zabrakło

- Kiedy byłam mała, budziłam się i czekałam aż Mikołaj przyniesie prezenty, ale teraz zamierzam pójść do siostry, żeby być przy tym, jak mój siostrzeniec obudzi się i zobaczy ich tak wiele pod choinką. To niesamowicie ekscytujące, żeby wreszcie samemu być Mikołajem, który przychodzi znienacka i zjada zostawione dla niego ciasta. Później, wieczorem, wymieniam się prezentami z moją rodziną. Świąteczny wieczór spędzam z moimi kuzynami i dziadkami, oczywiście jedząc wspaniałe rzeczy. Nie jestem pewna, czy to jest typowe świąteczne jedzenie, ale u mnie w rodzinie jemy zawsze mnóstwo rodzajów mięsa i dużo różnych innych dań, jak zapiekanka z warzyw i ziemniaków. Świąteczne ciasto i "egg nogg” są typowe dla większości Amerykanów podczas świąt. Nie jestem pewna, czy wiecie co to jest "egg nogg”. To rodzaj słodkiego napoju z mleka, cukru, jajek i rumu lub whisky. Mam nadzieję, że będzie mnóstwo śniegu. Zazwyczaj go nie brakuje, trzymam kciuki, żeby tym razem było tak samo - zapewnia Luburgh.

Pieką i ubierają choinkę

Wszystkie trzy Amerykanki mimo sportowych zobowiązań same także angażują się w przygotowanie świąt. Taylor tradycyjnie zamierza wspólnie z ojcem udekorować choinkę. Natomiast Poppens pomaga mamie w pieczeniu ciast.

- Bardzo to lubię. To taka nasza mała tradycja: zawsze, jeśli tylko jestem w domu, robimy to razem. Fajna sprawa, bardzo nas do siebie zbliża - zapewnia Chelsea.

Darze przypomina się, że też piecze ciasta. - Takie małe, typowo świąteczne. No i szarlotkę, u mnie w domu schodzi jeszcze ciepła - dodaje.
Po świętach w rodzinnym gronie, przyjdzie pora na Sylwestra z przyjaciółmi. Taylor i Poppens nie mają jeszcze sprecyzowanych planów. Luburgh już od dawna wie, co będzie robiła w ten wyjątkowy wieczór: - Nowy Rok będę witała z przyjaciółmi i chłopakiem na sylwestrowym przyjęciu. Mamy wspólnie mnóstwo zaległości do nadrobienia i niewiele czasu, bo na początku stycznia będę musiała wrócić do Lublina. Dziesięć dni w domu minie z pewnością bardzo szybko, ale jestem przeszczęśliwa, że po kilku miesiącach wrócę wreszcie do domu. Nigdy nie byłam bardziej podekscytowana, że zobaczę Ohio - śmieje się Hanna.

Z powrotem do Lublina

Jeszcze w pierwszym tygodniu stycznia z powrotem będzie w Lublinie. Podobnie jak Dara Taylor, która czuje się już coraz lepiej. Powoli kończy rehabilitację stopy i na początku roku powinna być gotowa do gry. Mając do dyspozycji ją i Robinson, trener Krzysztof Szewczyk będzie miał znacznie większe pole manewru na pozycjach jeden i dwa, co powinno wpłynąć pozytywnie na jakość zespołu.

Poppens w AZS UMCS w tym sezonie już nie zagra. Jej kontuzja okazała się na tyle poważna, że klub rozwiązał z nią kontrakt. Ale kolonia Amerykanek niedługo znów będzie liczyła cztery zawodniczki. Do zespołu ma dołączyć nowa podkoszowa. - Wyselekcjonowaliśmy kilka koszykarek i prowadzimy z nimi rozmowy - mówi trener Szewczyk. - Niedługo wszystko powinno być jasne i ogłosimy nazwisko naszego najnowszego wzmocnienia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!