sobota, 16 grudnia 2017 r.

Magazyn

Krowy, roboty i czochradła. Poznaj Rolnika Roku 2013

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 września 2013, 14:17

Adrian Kałkus z podlubelskiego Olszowca
Adrian Kałkus z podlubelskiego Olszowca

Krowy mleczne w gospodarstwie Adriana Kałkusa z podlubelskiego Olszowca doją automaty. A gdy zwierzęta chcą się nieco zrelaksować, to masaż grzbietu wykonują specjalne czochradła. Urządzenia reagują na ruch.

Olszowiec to niewielka miejscowości, ok. 30 km od Lublina. Można do niej dojechać m.in. od strony Bychawy. Przejeżdżając przez Olszowiec, gospodarstwa rodziny Kałkusów nie sposób nie zauważyć.

Rzuca się w oczy już z drogi. Wyposażone jest w nowoczesne urządzenia i nowe budynki gospodarcze.

Już na drodze wita nas 9-letni brat pana Adriana – Mateusz i kolega chłopca. Po chwili pojawia się nasz bohater i jego rodzice.

– Do konkursu syna zgłosiła Spółdzielnia Mleczarska Krasnystaw. Przyznam, że na początku mieliśmy pewne obawy, czy to dobry pomysł – stwierdza Stanisław Kałkus, ojciec 23-letniego Adriana, który zajął pierwsze miejsce w naszym plebiscycie "Rolnik Roku 2013”.

– Zastanawialiśmy się, czy to ma sens, bo syn jest raczej mało rozpoznawany. Ludzie bardziej kojarzą z gospodarki jego tatę – przyznaje Halina Kałkus, mama Adriana. – Ale w końcu uznaliśmy, że warto próbować i się udało. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że nasz syn wygrał.

Nowoczesna obora

W organizowanym po raz pierwszy przez naszą redakcję konkursie szukaliśmy rolników przedsiębiorczych, zaradnych, którzy nie boją się inwestować. Korzystają z funduszy unijnych. Zmieniają oblicze lubelskiej wsi. Takim rolnikiem jest właśnie Adrian Kałkus.

Młody rolnik specjalizuje się w produkcji mleka. Mężczyzna hoduje ok. 70 jałówek ras – czarno-białej i czerwono-białej. W ubiegłym roku rolnik sprzedał ok. 450 tys. litrów mleka. – Najbardziej wydajne są jałówki nr 13 i 51 – wskazuje bez wahania pan Adrian.

Mężczyzna cały czas inwestuje w swoje gospodarstwo i je unowocześnia, korzystając z unijnego wsparcia. W ub. roku wybudował oborę na ok. 140 sztuk bydła. Budynek jest wyposażony m.in. w dwa roboty udojowe. – Syn był jednym z pierwszych rolników w naszym województwie, który kupił takie urządzenia – chwali się ojciec rolnika.

Dojenie odbywa się dwa razy dziennie, m.in. o godz. 18. – Krowy już się do tych pór przyzwyczaiły. Same podchodzą pod urządzenie – tłumaczy matka Adriana.

– Jałówki mają tam lepszy pokarm. Takie "cukierki”, więc chętnie idą – precyzuje pan Adrian.

Roboty i krowy

Nowoczesnych urządzeń w gospodarstwie pana Adriana jest dużo więcej – np. czochradła. Urządzenie wyręcza w pracy hodowcę zwierząt, bo nie musi on już czyścić krów zgrzebłami i szczotkami. Do tego masażu krowy także potrafią ustawić się w kolejce.

– Są to specjalne szczotki, które się obracają. Urządzenie reaguje na ruch – opowiada młody rolnik. – Szczotki masują je po grzebiecie. Dzięki temu dba się o czystość zwierząt. Mogą się też zrelaksować.

Zwierzęta do nowoczesnych urządzeń w oborze są już przyzwyczajone. Kompletnie nie reagują jak tuż obok nich przejeżdża kolejny z zakupionych robotów – do czyszczenia rusztu.

– Ma on zaprogramowane dwie trasy – tłumaczy pan Adrian. – Pracuje co cztery godziny. Sam się uruchamia.

Jest także robot do podgarniania paszy. – Zachęca krowy do podejścia i jedzenia – dodaje młody rolnik.

Specjaliści przyznają, że rolnicy coraz częściej inwestują w podobne urządzenia, bo to ułatwia im pracę.

– Najczęściej są kupowane automaty udojowe – mówi Jerzy Wadowski z Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli. – W naszym regionie nie jest ich jednak zbyt dużo. Może dziesięciu. Powód? Urządzenia są bardzo drogie. Ceny rozpoczynają się od kwoty pół miliona zł.

Jeden z 20

Adrian Kałkus był jednym z 20 kandydatów – gospodarzy lub małżeństw, które zajmują się rolnictwem – zgłoszonych do naszego plebiscytu. Rolników mogli zgłaszać zarówno nasi czytelnicy jak też samorządowcy, instytucje rolnicze, internauci oraz sami zainteresowani. Nagroda główna to 10 tys. zł.

O zwycięstwie w plebiscycie "Rolnik roku 2013” decydowała liczba głosów oddanych na poszczególnych kandydatów w SMS-owym głosowaniu. SMS-y można było wysyłać do 31 sierpnia. W sumie oddano 14 850 głosów. Najwięcej z nich – 4691 otrzymał właśnie rolnik z Olszowca.

– Jaki jest Adrian? Jest cichym, spokojny, rozsądny i pracowity. Podejmuje trudy zarówno w nauczaniu jak też pracy – chwali go Gustaw Szorek, sołtys Olszowca. – Cieszy się bardzo dobrą opinią na wsi. Oby tak dalej. To dobrze, że młodzi ludzie nie uciekają ze wsi i tutaj zostają.

Na drugim miejscu w naszym konkursie znalazł się Mirosław Janowski (3844 głosy) z miejscowości Ludwinów w powiecie łęczyńskim. Także zajmuje się hodowlą krów, a od 4 lat prowadzi również gospodarstwo ekologiczne.

Z produkcji ekologicznych warzyw znani są i to nie tylko w województwie lubelskim Urszula i Piotr Osik z Woli Skromowskiej w powiecie lubartowskim. Ich warzywa spełniają wymogi żywności i odżywek dla dzieci i niemowląt. Małżeństwo zajęło w naszym konkursie trzecie miejsce. Zdobyli 2389 głosów. Decyzją redakcyjnej kapituły małżeństwo spod Lubartowa otrzymało nagrodę dodatkową w wysokości 1 tys. zł.

Unia pomaga wsi

Rolników w Lubelskiem inwestujących w swoje gospodarstwa jest coraz więcej.

– W ramach inwestycyjnego PROW-u (Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na latach 2007-2013) pomoc uzyskało ok. 14 tys. rolników – wylicza Andrzej Mróz, zastępca dyrektora lubelskiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. – Kwota pomocy, jaką uzyskali to półtora miliarda złotych.

Rolnicy najchętniej korzystali z takich działań jak chociażby "Modernizacja gospodarstw rolnych”. – Zawarliśmy ponad 7 tys. umów. Wydaliśmy 920 milionów złotych – wylicza Andrzej Mróz.

Z pomocy Unii mogli skorzystać też młodzi rolnicy. – 75-80 procent ponoszonych wydatków dotyczyło zakupu sprzętu rolniczego. Korzystający ze wsparcia inwestowali również w wyposażenie obór, stawiali też silosy – wymienia zastępca dyrektora lubelskiego oddziału ARiMR. Dzięki m.in. takim inwestycjom lubelska wieś się zmienia. – Spore osiągnięcia mamy, jeśli chodzi o przetwórstwo i sadownictwo. Dużo poszliśmy w tym zakresie do przodu.

I tak na przykład jedna trzecia produkcji krajowej, jeśli chodzi o rośliny strączkowe, pochodzi z naszego województwa. – Również 84 proc. produkcji krajowej malin jest z naszego regionu – dodaje Mróz. – Co drugi owoc z drzewa pochodzi z Lubelszczyzny.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
janusz
Michał
Gość
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

janusz
janusz (25 września 2013 o 21:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Gratulacje!  Jesteś fantastyczny! Należy Ci się ogólne uznanie. Pracuj tak dalej! Postaraj się również o "czochradło" dla siebie, może być narazie używane. Na nowe i młode pozwolisz sobie jak opanujesz "czochranie". 
Serdeczne pozdrowienia.

Rozwiń
Michał
Michał (8 września 2013 o 13:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wielkie gratulacje, że został na wsi i ją modernizuje.!!

Rozwiń
Gość
Gość (8 września 2013 o 11:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

o i takich ludzi należy wspierać a nie tych co sadzą orzech włoski tylko żeby wziąć większe dopłaty z UE.

Rozwiń
Gość
Gość (8 września 2013 o 11:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

o i takich ludzi należy wspierać a nie tych co sadzą orzech włoski tylko żeby wziąć większe dopłaty z UE.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!