wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Magazyn

Lądowanie w Afanistanie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 lutego 2007, 14:20

1,2 tysiąca polskich żołnierzy poleci w tym roku na misję pokojową do Afganistanu. Będzie nas to kosztować 320 milionów zł.

- Wziąłem ze sobą figurkę słonika na szczęście. Będzie dobrze - mówił dwa tygodnie temu na lotnisku w Szczecinie mjr Wojciech Wiśniewski z Wielonarodowego Korpusu Północny Wschód. Razem ze 160 innymi żołnierzami z dowództwa korpusu (z czego prawie połowa to Polacy) odleciał do Afganistanu. Dowództwo przygotuje grunt pod przyjazd ponad tysiąca polskich żołnierzy, którzy zjawią się w Kabulu w kwietniu. Nie będzie wśród nich wojskowych z jednostek z Lubelszczyzny; te pojadą jesienią do Iraku.
- Najgorzej było przekonać do tego moją rodzinę - podkreślał płk Andrzej Gołębiewski. - Najbardziej boję się ataków terrorystycznych. Ale to zawód żołnierza, trzeba się liczyć, że takie zadania musimy wykonywać.

Problemy już od początku

- Myślę, że czeka nas w Afganistanie silna ofensywa i trudna, ciężka i krwawa wiosna - podkreśla Richard Boucher, podsekretarz stanu USA ds. Południowej i Środkowej Azji.
Pierwsze kłopoty zaczęły się w Polsce: dowódca korpusu, musiał poddać się zabiegowi kardiochirurgicznemu. Teraz generała Zdzisława Gorala czeka dwumiesięczna rekonwalescencja. Dopiero po tym terminie, jeśli będzie w pełni sił, dojedzie do Afganistanu.
Żołnierze Korpusu zostali zakwaterowani w dwuosobowych kontenerach w silnie chronionej bazie w Kabulu. Zabrali ze sobą jedynie osobiste wyposażenie. Mają tzw. mundury pustynne, a także specjalne obuwie. Reszta sprzętu ma dojechać w ciągu dwóch miesięcy.
Tylko jaki to będzie sprzęt?
Pojawiły się informacje, że transporter opancerzony "Rosomak”, który będzie na wyposażeniu polskich żołnierzy w Afganistanie, może zostać przebity przez nabój o kalibrze 7,62 mm. Ministerstwo obrony natychmiast zaprzeczyło. - Nie jest prawdą, że przebije go kula z karabinu maszynowego - zdementował te informację były już szef MON, Radosław Sikorski. Zapewnił, że Polscy żołnierze w Afganistanie otrzymają najlepszy sprzęt. Minister dodał też, że transportery, które pojadą na wojnę będą dodatkowo dozbrojone i opancerzone. - Sprzęt tak naprawdę testuje się podczas działań - uciął.

Stabilizacja przede wszystkim

Oficerowie Korpusu mają stanowić część dowództwa ISAF (Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa). W operację ISAF zaangażowanych jest obecnie 37 państw, które wysłały do Afganistanu 40 tys. żołnierzy.
Większość członków polskiego Korpusu będzie stacjonować w bazie dowództwa misji niedaleko lotniska międzynarodowego w Kabulu. Będą służyć m.in. w sekcjach rozpoznania, operacyjnej, stosunków cywilno-wojskowych oraz logistyki. Będą też współdowodzić całą misją w międzynarodowym dowództwie kompozytowym, które liczy ok. 800 osób. M.in. ponad tysiącosobowym polskim kontyngentem wojskowym.
Trzon polskiego kontyngentu ma stanowić batalion manewrowy, którego zadaniem będzie zapewnienie stabilizacji i bezpieczeństwa w prowincji Ghazni, na odcinku drogi między Kabulem a Kandaharem oraz ochrona zespołów odbudowy i grup CIMIC.

Gdzie nas rzucą...

Mózg całej operacji będzie się mieścił w Bagram. Tam dowództwo będzie podejmować decyzje, gdzie i kogo wysłać. A nie ma żadnych wątpliwości, że polscy żołnierze będą mieli w Afganistanie co robić. Problem polega na tym, że w Afganistanie trudno wskazać jedno miejsce, gdzie trzeba walczyć. Dlatego batalion będzie podzielony tak, żeby był w gotowości do działania w różnych miejscach kraju. Polacy będą podlegać różnym dowódcom. Być może będą pomagać sławnej amerykańskiej 82. Dywizji Powietrzno-Desantowej. Służący w niej żołnierze brali udział w lądowaniu w Normandii, w wojnie w Wietnamie i w obu wojnach w Iraku.
Jedno jest pewne: Polacy nie będą prowadzić żadnych działań bojowych.

Czekając na październik

To najważniejsza wiadomość dla rodzin żołnierzy, które pozostały w Polsce. Specjalne centrum opieki nad bliskimi walczących w Afganistanie zostało uruchomione w siedzibie dowództwa Korpusu w Szczecinie. Centrum zapewnia także stałą łączność z bazą w Kabulu. Na potrzeby jednostki w jednym z budynków korpusu wydzielono specjalne pomieszczenia: pokój zabaw dla dzieci, kawiarenkę internetową, kawiarnię, pomieszczenia biurowe oraz ośrodek zdrowia. Centrum będzie otwarte dla rodzin codziennie.
Każda rodzina dostała też od jednostki przewodnik, m.in. z numerami telefonów alarmowych. Specjalnie wydelegowani oficerowie i pracownicy korpusu będą w każdej chwili do dyspozycji rodzin. W przypadku choroby centrum zapewni pomoc lekarską i opiekę nad dziećmi. Rodziny mogą też liczyć na pomoc psychologa czy kapłana.
Większość rodzin zadbała też o to, by móc łączyć się ze swoimi bliskimi z domu. Żony oficerów zainstalowały w domowych komputerach kamery i programy do bezpośrednich rozmów. Muszą wytrzymać do 13 października. Jak zapowiedział prezydent Lech Kaczyński, dokładnie wtedy polskie wojska zakończą swój udział w misji w Afganistanie. (PAP)


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!