środa, 22 listopada 2017 r.

Magazyn

Legendarna rewolucjonistka pochodzi z Lublina. Dała sygnał do ataku na Pałac Zimowy


Niemal dokładnie sto lat temu Łarisa Reisner miała wbiec na pokład krążownika „Aurora” i rozkazać marynarzom, by dali sygnał do ataku na Pałac Zimowy. Strzały z „Aurory” i Rewolucja Październikowa wywróciły w 1917 roku świat do góry nogami. Ale dla nas ważniejsza jest Łarisa. Legendarna rewolucjonistka urodziła się w... Lublinie, a jej ojciec pracował w Nowej Aleksandrii, czyli w Puławach.

Na 24 lutego Teatr Dramatyczny im. Juliusza Osterwy przygotował premierę sztuki „Optymistyczna tragedia” w reżyserii młodego, debiutującego w Lublinie Jerzego Zegalskiego. Był rok 1961, a datę premiery wybrano specjalnie tak, by wypadała w rocznicę powstania Armii Radzieckiej. Sztukę, określaną wówczas jako klasykę radzieckiej literatury dramatycznej, napisał na początku lat 30. ubiegłego wieku dramaturg rewolucji Wsiewołod Wiszniewski.

„Optymistyczną tragedię” streścić można tak: jest rok 1917, na zlecenie Komitetu Centralnego partii do oddziału morskiego zostaje skierowana specjalna pani komisarz. Ma za zadanie uczynić z marynarzy-anarchistów bojowników oddanych sprawie rewolucji.

W obsadzie lubelska publiczność oklaskiwała - a recenzenci chwalili - Stanisława Mikulskiego. W głównej roli kobiecej - pani komisarz - wystąpiła mniej chwalona Wanda Węsław.

Kilka lat później na ekrany kin wszedł dramat wojenny produkcji ZSRR pod tym samym tytułem. Film będący ekranizacją sztuki Wiszniewskiego nakręcił Samson Samsonow. Filmowa pani komisarz ma krótko obcięte włosy, nosi skórzaną kurtkę bolszewickiego politruka i czekisty oraz browninga za pasem. Kiedy marynarze, zamiast słuchać jej agitacyjnego przemówienia zaczynają się do niej dobierać i chcą ją zgwałcić, bohaterka z zimną krwią zabija jednego z nich. „Kto jeszcze chciałby spróbować komisarskiego ciała?!” - pyta.

Artykuł premium
lub wykup pełny dostęp do portalu:
Prenumerata
30 dni
koszt: 10,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 30 dni
Prenumerata
90 dni
koszt: 25,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 90 dni
Prenumerata
180 dni
koszt: 40,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 180 dni
Prenumerata
360 dni
koszt: 70,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 360 dni
jaszczurka123
jaszczurka123
jaszczurka123
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jaszczurka123
jaszczurka123 (25 października 2017 o 13:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
  Primo:       to jest historia, mało znany fakt, a może w Polsce wręcz nieznany pokazaliśmy w naszej książce. Zaś historia nie jest chwaleniem się. I jeśli już mowa o chwaleniu się, to pokazanie czegoś nowego w historii jest powodem dumy.      Secundo:       Historia Reisner, może w drobnym procencie, ale pokazuje jak światowy jest Lublin. Odsłaniając jego rolę w historii. Faktów się nie zmieni, ale warto wskazywać punkty węzłowe w procesie historyczny. Czasami przez przypadek, choć są tacy, którzy nazywają to zrządzeniem Boskim, te punkty węzłowe, lokowane np. w Lublinie;       Tertio:       Nikt personalnie nie odpowiada za te dziesiątki milionów ofiar bolszewików, no może oprócz kilku osób. Na pewno Łarysa Reisner do nich nie należy. A opowiedziana przez nas historia jest bądź co bądź ostatecznie próbą rozprawienia się z mitem i piszemy, że Reisner tak naprawdę… ale tu polecam lekturę „Naznaczonych”.       Quatro:      Nie podśmiewywałbym się z naszych bohaterów, w tym Reisner. Ich największą siłą jest obecność swego rodzaju stempla, który rewolucja odcisnęła na ich biografiach. Większość skończyła tragicznie. I warto studiować ich losy, żeby nie powtórzyć błędów. A jak się okazuje, o to coraz łatwiej.       Pozdrawiam, Andrzej Goworski, współautor książki Naznaczeni przez rewolucję bolszewików
Rozwiń
jaszczurka123
jaszczurka123 (25 października 2017 o 13:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Primo:  to jest historia, mało znany fakt, a może w Polsce wręcz nieznany pokazaliśmy w naszej książce. Zaś historia nie jest chwaleniem się. I jeśli już mowa o chwaleniu się, to pokazanie czegoś nowego w historii jest powodem dumy. Secundo:  Historia Reisner, może w drobnym procencie, ale pokazuje jak światowy jest Lublin. Odsłaniając jego rolę w historii. Faktów się nie zmieni, ale warto wskazywać punkty węzłowe w procesie historyczny. Czasami przez przypadek, choć są tacy, którzy nazywają to zrządzeniem Boskim, te punkty węzłowe, lokowane np. w Lublinie;  Tertio:  Nikt personalnie nie odpowiada za te dziesiątki milionów ofiar bolszewików, no może oprócz kilku osób. Na pewno Łarysa Reisner do nich nie należy. A opowiedziana przez nas historia jest bądź co bądź ostatecznie próbą rozprawienia się z mitem i piszemy, że Reisner tak naprawdę… ale tu polecam lekturę „Naznaczonych”.  Quatro:  Nie podśmiewywałbym się z naszych bohaterów, w tym Reisner. Ich największą siłą jest obecność swego rodzaju stempla, który rewolucja odcisnęła na ich biografiach. Większość skończyła tragicznie. I warto studiować ich losy, żeby nie powtórzyć błędów. A jak się okazuje, o to coraz łatwiej.  Pozdrawiam, Andrzej Goworski, współautor książki Naznaczeni przez rewolucję bolszewików
Rozwiń
jaszczurka123
jaszczurka123 (25 października 2017 o 13:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Primo:  to jest historia, mało znany fakt, a może w Polsce wręcz nieznany pokazaliśmy w naszej książce. Zaś historia nie jest chwaleniem się. I jeśli już mowa o chwaleniu się, to pokazanie czegoś nowego w historii jest powodem dumy. Secundo:  Historia Reisner, może w drobnym procencie, ale pokazuje jak światowy jest Lublin. Odsłaniając jego rolę w historii. Faktów się nie zmieni, ale warto wskazywać punkty węzłowe w procesie historyczny. Czasami przez przypadek, choć są tacy, którzy nazywają to zrządzeniem Boskim, te punkty węzłowe, lokowane np. w Lublinie;  Tertio:  Nikt personalnie nie odpowiada za te dziesiątki milionów ofiar bolszewików, no może oprócz kilku osób. Na pewno Łarysa Reisner do nich nie należy. A opowiedziana przez nas historia jest bądź co bądź ostatecznie próbą rozprawienia się z mitem i piszemy, że Reisner tak naprawdę… ale tu polecam lekturę „Naznaczonych”.  Quatro:  Nie podśmiewywałbym się z naszych bohaterów, w tym Reisner. Ich największą siłą jest obecność swego rodzaju stempla, który rewolucja odcisnęła na ich biografiach. Większość skończyła tragicznie. I warto studiować ich losy, żeby nie powtórzyć błędów. A jak się okazuje, o to coraz łatwiej. 
Rozwiń
jaszczurka123
jaszczurka123 (25 października 2017 o 13:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Primo: to jest historia, mało znany fakt, a może w Polsce wręcz nieznany pokazaliśmy w naszej książce. Zaś historia nie jest chwaleniem się. I jeśli już mowa o chwaleniu się, to pokazanie czegoś nowego w historii jest powodem dumy. Secundo: Historia Reisner, może w drobnym procencie, ale pokazuje jak światowy jest Lublin. Odsłaniając jego rolę w historii. Faktów się nie zmieni, ale warto wskazywać punkty węzłowe w procesie historyczny. Czasami przez przypadek, choć są tacy, którzy nazywają to zrządzeniem Boskim, te punkty węzłowe, lokowane np. w Lublinie; Tertio: Nikt personalnie nie odpowiada za te dziesiątki milionów ofiar bolszewików, no może oprócz kilku osób. Na pewno Łarysa Reisner do nich nie należy. A opowiedziana przez nas historia jest bądź co bądź ostatecznie próbą rozprawienia się z mitem i piszemy, że Reisner tak naprawdę… ale tu polecam lekturę „Naznaczonych”. Quatro: Nie podśmiewywałbym się z naszych bohaterów, w tym Reisner. Ich największą siłą jest obecność swego rodzaju stempla, który rewolucja odcisnęła na ich biografiach. Większość skończyła tragicznie. I warto studiować ich losy, żeby nie powtórzyć błędów. A jak się okazuje, o to coraz łatwiej. 
Rozwiń
Gość
Gość (22 października 2017 o 17:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Istotnie jest się czym chwalić.... No, ale mnie to nie dziwi, bo wiem, że Dziennik Wschodni kiedyś nazywał się Sztandar Ludu.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!