czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Lekcja anatomii malarstwa

Dodano: 2 listopada 2008, 16:42

Naukowiec z Krakowa prześledził malarstwo polskie i światowe, pisząc pracę o zwłokach człowieka jako… modelu w malarstwie.

Najsłynniejszy jest chyba obraz Rembrandta "Lekcja anatomii dr Tulpa”. Później szkice anatomiczne Leonarda da Vinci i wszystkie sceny ukrzyżowania Chrystusa. Naukowiec z Krakowa prześledził malarstwo polskie i światowe, pisząc pracę o zwłokach człowieka jako… modelu w malarstwie.

- Wszystko zaczęło się, gdy znalazłem pamiętniki Leona Wachholza, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego i kierownika Katedry oraz Zakładu Medycyny Sądowej - opowiada dr med. Adam Gross, specjalista medycyny sądowej Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Collegium Medicum UJ. - Wachholz był znajomym Jacka Malczewskiego i opisywał, jak malarz przychodził do prosektorium, by rysować.

Obrazy, których nie ma

Rok 1900. Jacek Malczewski obiecał znajomemu plebanowi z pobliskiej prowincji, że namaluje obraz do ołtarza, przedstawiający Golgotę. Malarz począł odwiedzać Krakowski Zakład Medycyny Sądowej i tu malował studia zwłok, umieszczanych na ten czas w prosektorium na specjalnej podporze naśladującej krzyż. Jak pisał Wachholz, Malczewski bez cienia odrazy pozostawał sam w sali sekcyjnej; nieraz po parę godzin.

Pewnego dnia uwagę malarza zwróciły zwłoki młodej kobiety, topielicy. Postać tej zmarłej została wkrótce odtworzona wiernie na obrazie olejnym.

- Niestety, nie można zobaczyć żadnego z tych obrazów Malczewskiego. Kilka lat ich szukam i nie udało mi się ich odnaleźć - mówi Gross, który niczym detektyw szperał w bibliotekach, dyskutował ze znawcami twórczości Malczewskiego.

- Ale jeszcze się wybiorę do tej "pobliskiej prowincji” i poszukam w kościołach - odgraża się autor, który oryginalnie łączy zawodowe doświadczenie z prywatnym zainteresowaniem sztuką i malarstwem.

Pokrój i namaluj

Historia Malczewskiego - mówi Gross - ilustruje niezwykłą i rzadko spotykaną w historii malarstwa światowego sytuację, gdy zwłoki człowieka stawały się modelem dla artysty.

Tego typu zdarzenia datują się dopiero na epokę wczesnego Renesansu i wiążą się z podejmowanymi przez ówczesnych malarzy studiami anatomicznymi. - Poszukując ideału piękna ciała ludzkiego i prawdy w jego przedstawianiu, artyści ci byli praktycznie pierwszymi w historii anatomami. A wiedzę czerpali z wykonywanych przez siebie sekcji - pisze Gross w swojej pracy.

Badania zwłok jako pierwsi przeprowadzali Verocchio, Mantegna i Antonio Pollaiuolo. Po nich Michał Anioł, Rafael i Leonardo da Vinci. Pierwszym dziełem opartym na własnoręcznie przeprowadzanych badaniach zwłok, mających na celu anatomiczne przedstawienie rzeźby mięśni ciała ludzkiego, była "Bitwa nagich mężczyzn”, wyryta przez florentyńczyka Antonio Pollaiuolo w 1465 roku.

30 trupów

Najbardziej znane są jednak rysunki anatomiczne Leonarda da Vinci, który przeprowadził własnoręcznie badania około 30 zwłok. Michał Anioł współpracował w tej mierze z chirurgiem i anatomem, Realdo Colombo, który planował wydanie podręcznika anatomii dla malarzy i rzeźbiarzy. Przyjaciel Michała Anioła pisał wówczas: "Przestał krajać ciała, ponieważ długie zajmowanie się tym do tego stopnia osłabiło mu żołądek, iż nie mógł jeść ani pić z pożytkiem własnym”.

Tymczasem parę lat później w Niderlandach staje się modne publiczne wykonywanie sekcji zwłok, 26-letni Rembrandt maluje portret grupowy członków gildii chirurgów Amsterdamu w czasie sekcji prowadzonej przez dr. Claesa Pieterszoona Tulpa. Do postaci badanego przezeń trupa pozowały Rembrandtowi zwłoki 28-letniego zbrodniarza Adriena Adrienszoona z Lejdy, zwanego Het Kint, który trudnił się wyrobem szkatułek i został stracony za rozboje.

Jeszcze więcej cierpienia

Mało kto z podziwiających obraz Caravaggia "Zaśnięcie Najświętszej Marii Panny” wie, że malarz użył jako modela dla postaci Dziewicy zwłok kobiety wyłowionej z Tybru. Tworząc "Wskrzeszenie Łazarza” skorzystał zaś z ciała człowieka wydobytego z grobu w sześć dni po pogrzebaniu.

Niezwykłe okoliczności towarzyszyły powstawaniu dzieła stworzonego przez francuskiego malarza Teodora Gericaulta, zatytułowanego "Tratwa Meduzy”. Obraz upamiętniał tragedię rozbitków fregaty "Meduza” w roku 1816, którzy zanim zostali uratowani, przez dwa tygodnie dryfowali na tratwie.

Z ponad 149 rozbitków na tratwie przeżyło jedynie 15 osób. Malarz chcąc wiernie oddać obraz ich cierpienia i śmierci, bywał w szpitalu w Beaujon, obserwując agonię umierających, umawiał się z lekarzami i pielęgniarkami, którzy dostarczali mu trupy i amputowane części ciała, a on gromadził je w swej pracowni i rysował.

Cykl zmarłych

Szwajcarski malarz Ferdinand Hodler w ciągu trzech lat wielokrotnie portretował niejaką Valentin Gode-Darel, swoją chorującą na raka przyjaciółkę, po raz ostatni dzień po jej zgonie, pozostawiając na tych obrazach przejmujący zapis postępu jej choroby i śmierci.

- Cały cykl postaci osób zmarłych, sportretowanych na łożu śmierci, odnajdujemy również w twórczości Gustawa Klimta - wylicza Gross. A polscy malarze? - Jan Matejko pozostawił pośmiertny portrecik swojej córeczki, która odeszła po przeżyciu zaledwie 23 dni.

Marian Gorzkowski, sekretarz i przyjaciel mistrza, zapisał wtedy w swym dzienniku: "Poszliśmy razem do Reni. Matejko wziął papier, ołówek i chciał ją rysować. Renia leżała w małej trumience na stole, wzięliśmy obaj stół ten z trumienką, przysunęliśmy do okna, by lepiej ją było rysować, dzień był pochmurny. Matejko zaczął, ale żal potrącał mu rękę, nie mógł rysować, po chwili odpoczął i rysunek zrobił”.

Taka moda

Teofil Kwiatkowski był świadkiem agonii i śmierci Fryderyka Szopena w Paryżu, wykonał trzy rysunki z natury utrwalające wygląd twarzy kompozytora na łożu śmierci, 17 października 1849 roku. - Portretowanie z natury wizerunku osób zmarłych było niezwykle modne w drugiej połowie wieku XIX i w początkach wieku XX - dodaje Adam Gross.

- Kiedy jednak wynaleziono fotografię, szybko zastąpiła ona w tym względzie artystów malarzy. Obecnie zaś malarskie portretowanie czy fotografowanie osób zmarłych należy już praktycznie do przeszłości.

Pełny tekst dr. Adama Grossa "Zwłoki człowieka jako model w malarstwie” są na stronie portalu Medycyna Sądowa wczoraj dziś jutro www.forensic-medicine.pl
Skróty publikujemy za zgodą Autora.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!