środa, 13 grudnia 2017 r.

Magazyn

Lekcja japońskiej kaligrafii u pani Sensui Oikawa

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 sierpnia 2012, 15:24

"lśnienie”<br />
<br />
W Galerii Ośrodka Praktyk "Gardzienice” przy ul. Grodzkiej w Lublinie do końca miesi
\"lśnienie”

W Galerii Ośrodka Praktyk \"Gardzienice” przy ul. Grodzkiej w Lublinie do końca miesi

To jest zajęcie dla nieomylnych i zdecydowanych. Ślad tuszu musi być prowadzony bez drgnienia ręki. Nie ma korekt. Pędzelek można moczyć w tuszu tylko raz, bez względu na to, jak złożony jest znak. Nic dziwnego, że nauka japońskiej kaligrafii trwa całe życie.

W Lublinie w Galerii Ośrodka Praktyk "Gardzienice” przy ul. Grodzkiej kilkadziesiąt osób brało udział w warsztatach kaligrafii. Brudząc palce tuszem i starając się fachowo trzymać pędzelki, próbowali napisać znak "marzenie”. Potrzeba 13 elementów by to zrobić. Fachowych rad udzielała Sensui Oikawa, Japonka, która ma w Tokio swoją szkołę kaligrafii.

Dwa zaskoczenia

Pierwsza konfrontacja z kaligrafią, to zaskoczenie, że wszyscy stoją, a nie siedzą dookoła stołu. Drugie, to lekcja ułożenia ręki i pędzelka.

– Pędzelek pionowo w dół, sztywny nadgarstek, ruchome ramię i łokieć – tłumaczy Sensu Oikawa, a na polski przekłada dr Joanna Pawłat. Lublinianka, adiunkt na Politechnice Lubelskiej, która 12 lat wykładała na uniwersytetach w Tokio.

– Sensu Oikawa ma w Tokio szkołę kaligrafii i prowadzi zajęcia w tamtejszych domach kultury. W jednym z takich domów ją spotkałam, gdy szukałam jakiegoś artystycznego zajęcia. I znajomych, bo całe dnie siedziałam w pracy, a weekendy miałam puste. Jak to przybysz w obcym mieście – wspomina Joanna Pawłat. – To była moja pierwsza tokijska przyjaciółka, była moim przewodnikiem po Tokio i bardzo mi pomagała poznać kulturę. Chodziłam na zajęcia do jej szkoły. Ale już dawno nie zajmowałam się kaligrafią, poświęciłam się malowaniu na szkle – śmieje się organizatorka lubelskich warsztatów i wystawy prac Sensui Oikawa.

Japońska artystka jest w rodzinie czwartym pokoleniem zajmującym się kaligrafią, to trudna sztuka, wymagająca nie tylko zdolności manualnych.

– Japończyk średnio zna 3 tysiące znaków. Przeczyta gazetę, porozumie się z innymi. Mistrzyni kaligrafii zna ich 10 tysięcy. Cały czas się uczy. I spełnia swoje marzenie, bo zawsze chciała podróżować po świecie i uczyć kaligrafii. Dlatego na warsztaty wybiera znak "marzenie”.

Uczestnicy warsztatów próbowali w 13 etapach napisać "marzenie”, które patrząc od góry składa się ze znaku "trawa”, "oko” i "wieczór”. Przygryzali wargi, ściskali japońskie pędzelki, które albo ciekły czarnymi stróżkami japońskiego tuszu, albo podstępnie wysychały.

Trzeci alfabet

– Studiuję japonistykę w Warszawie. Jestem na trzecim roku, na zajęciach notujemy po prostu długopisami, tak jak znaki w gazetach czy książkach, a nauka kaligrafii to sztuka. Tu można włożyć w znaki duszę. Uczę się tego jak inni uczestnicy warsztatów, choć jest mi łatwiej, bo nie potrzebuję tłumacza – mówi Beata Grzybowska z Lublina i pochyla nad kartką.
W galerii Gardzienice do końca miesiąca można oglądać wystawę prac Sensui Oikawa, która pokazuje na niej różne style kaligrafii. Wraca w nich do korzeni kanji – jednego z trzech alfabetów, w których pojęcia przedstawiane są za pomocą jednego znaku.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!