sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Lotnisko w Świdniku: Kiedy w końcu odlecimy w świat?

Dodano: 25 czerwca 2010, 17:13

Lotnisko-Świdnik: Od dziesięciu lat czekamy na lotnisko dla Lubelszczyzny. I wciąż coś nam przeszkadza.

Najpierw były kilkuletnie "targi” z konkurencyjną Niedźwiadą, problem z susłami perełkowanymi, potem na drodze stanął las, miny, gaz, cmentarz… Kiedy zdawało się, że lotnisko wychodzi na prostą i budowa ruszy już w lipcu, do głosu doszli okoliczni mieszkańcy. Zaskarżyli lotnisko do generalnego dyrektora ochrony środowiska. Właśnie ruszyła biurokratyczna machina. Jak długo będzie się toczyć?

O lotnisku dla Lubelszczyzny zrobiło się głośno pod koniec lat 90. Podczas prac nad przygotowaniem Strategii Rozwoju Województwa Lubelskiego w 1999 roku nie było wątpliwości: lotnisko jest priorytetową inwestycją. Natychmiast powstało pytanie: Gdzie ma być ono usytuowane? Wybór był między Niedźwiadą, Niemcami i Świdnikiem.

Zdecydowano, że najlepsza będzie Niedźwiada. Uzasadnienie: brak w pobliżu zabudowań mieszkalnych, brak przeciwwskazań ekologicznych, duży ok. 600 ha obszar nieużytków. Uwadze ekspertów nie uszły jednak mankamenty tej lokalizacji: przede wszystkim brak połączeń komunikacyjnych (drogowych i kolejowych) z Lublinem.

Lotnisko w Świdniku czy Niedźwiadzie?

W Strategii Rozwoju Województwa Lubelskiego znalazł się stosowny zapis o budowie międzynarodowego lotniska, którego lokalizację przewidziano na terenie gminy Niedźwiada i Ostrówek. A także drugi zapis o dostosowaniu lotniska sportowego w Świdniku do usług transportu lotniczego w systemie general aviation (tzw. lotnictwo ogólne, ruch lotniczy nierozkładowy, obsługa prywatnych samolotów). Krótko mówiąc, wskazanie na Niedźwiadę jako miejsce pod potencjalny regionalny port lotniczy i zielone światło dla rozwoju portu w Świdniku.
Zaczął się wyścig o lotnisko.

Pierwszy był Świdnik

Już w grudniu 1999 roku powstała Spółka Port Lotniczy Lublin SA, która na bazie istniejącej infrastruktury w Świdniku, miała wybudować pasażerski port lotniczy obsługujący małe samoloty do 60 osób. Akcjonariuszami spółki zostały lubelskie samorządy, m.in. miasto Lublin i Świdnik, województwo, a także lokalni przedsiębiorcy. Jednak pierwsze lata działalności nie przyniosły efektów. Z prostej przyczyny: kasa spółki była pusta, a tereny potrzebne pod płytę lotniska zastawione w banku. W 2005 roku rozpoczęły się intensywne poszukiwania prywatnego inwestora, który zechciałby wyłożyć gotówkę na budowę lotniska.

Niedźwiada: Złote piaski Lubelszczyzny

Spółka Międzynarodowy Port Lotniczy Lublin Niedźwiada SA powstała w grudniu 2004 r. Jej akcjonariuszami zostało 25 samorządów Lubelszczyzny: największym województwo lubelskie, następnie powiat lubartowski i miasto Lubartów, powiat radzyński i gmina Ostrówek. Spółka miała wybudować regionalny port lotniczy typu low-cost. Miałoby ono obsługiwać przewozy międzynarodowe na liniach średniego i krótkiego zasięgu oraz krajowe o dużym i średnim natężeniu ruchu. Największym atutem lotniska miała być obsługa samolotów tanich linii lotniczych, które mogłyby startować z pasa dł. 2800 m.

Pod koniec 2005 roku sejmik województwa wyraził zgodę na nabycie przez województwo działek w gminach Niedźwiada i Ostrówek pod budowę portu lotniczego. W 2006 roku na ich wykup przeznaczono 5 000 000 zł. Za 1 ha nieużytków płacono ok. 15 tys. zł. Wszystkie działania związane z budową lotniska w Niedźwiedzie łącznie z wykupem gruntów, pochłonęły od 2000 do końca 2006 roku ok. 5 000 000 zł.

Są pieniądze na lotnisko! Jednak Świdnik?

Kiedy wydawało się, że lotnisko w Niedźwiedzie jest przesądzone, powrócił temat Świdnika. W listopadzie 2006 roku ówczesny prezydent Lublina Andrzej Pruszkowski zapłacił Bankowi PEKAO SA 12 850 000 zł za 123 ha gruntów pod budowę płyty lotniska w Świdniku. Środki pochodziły z Kontraktu Wojewódzkiego dla Lubelszczyzny: na modernizację i rozbudowę Portu Lotniczego w Świdniku przeznaczono w nim 14 000 000 zł. – To milowy krok do lotniska w Świdniku! – nie krył euforii Karol Ścibior, ówczesny prezes spółki.

Kilkanaście dni później, po wygranej w wyborach samorządowych PiS i PO stało się jasne, że to Świdnik, a nie Niedźwiada będą forsowane przez nowe władze województwa. – Nie ukrywamy, że priorytetem jest budowa lotniska w Świdniku. Przemawia za tym wiele argumentów. W interesie regionu jest, by lotnisku było w dogodnym miejscu, niedaleko Lublina – tłumaczył Krzysztof Grabczuk, ówczesny członek zarządu województwa.

W ślad za rozmowami poszły pierwsze decyzje: pod koniec grudnia zarząd województwa wstrzymał wywłaszczenia gruntów pod lotnisko w Niedźwiedzie.

Lecimy na Świdnik!

Zmiana zarządu województwa z PSL-owskiego na POPIS-owy zaowocowała na początku 2007 roku decyzją: budujemy lotnisko w Świdniku. Raz na zawsze ucięto dyskusje, czy port lotniczy nie powinien zostać ulokowany w odległej o 40 km od Lublina Niedźwiadzie. – Lotnisko powstanie w Świdniku i to jak najszybciej – zapowiedział Jarosław Zdrojkowski, ówczesny marszałek województwa.

Inwestycję w Świdniku wpisano do Regionalnego Programu Operacyjnego zapewniając jej finansowanie (ok. 25 000 000 euro). Ale decyzja to za mało, żeby mogło powstać lotnisko w Świdniku. Okazało się, że obszar, na którym miałby powstać port, chroniony jest unijnym programem Natura 2000, ponieważ zamieszkuje go unikatowa kolonia susła perełkowanego. Na nic zdały się rozmowy władz portu z przedstawicielami Komisji Europejskiej.

– Przesuwamy lotnisko w stronę lasu Wilcze Doły. Tym samym unikniemy kolizji z programem Natura 2000, który może zablokować budowę lotniska na lata – zdecydował Grzegorz Muszyński, nowy prezes Portu Lotniczego Lublin.

To oznaczało przesunięcie pasa o ok. 1 km w kierunku lasu Wilcze Doły i wycięcie ok. 100 ha lasu. A wcześniej jego rozminowanie, bo okazało się, że na tym terenie zostało po wojnie sporo niewybuchów.

Jak latawiec

Władze portu ogłosiły konkurs na projekt lotniska. W sierpniu 2008 roku wygrało go polsko-hiszpańskie konsorcjum skupiające firmy Sener, Are i Polconsult.

– Lotnia, wydęty latawiec albo latające skrzydło, taki niepowtarzalny kształt będzie miało lotnisko w Świdniku – zapowiedział Grzegorz Stiasny z firmy Are.

Zgodnie z projektem, lotnisko zajmie powierzchnię 200 ha. Ogrodzenie będzie się ciągnęło 10 km, a pas startowy będzie miał długość 2520 m. Do środka terminala wjedziemy szynobusem, który do Świdnika przywiezie nas z dworca PKP w Lublinie. W głównej hali odlotów znajdzie się 9 stanowisk odprawy w klasie ekonomicznej, 2 w klasie biznes oraz 1 stanowisko automatycznej odprawy bagażowej. Na drugi poziom terminala, tzw. antresolę będą prowadzić ruchome schody i przeszklona winda. Tu znajdzie się restauracja, z której będzie rozciągał się widok na płytę lotniska, a także barek, z którego będziemy mogli oglądać przylatujące osoby. Jak zapowiadają architekci, terminal będzie przestronny i nowoczesny.

Ostateczny projekt lotniska był gotowy w kwietniu 2009 roku. Kosztował wraz z nadzorem autorskim prawie 13 000 000 zł.

Domy na pasie

Przed władzami portu stanęły kolejne wyzwania. Okazało się, że na przesuniętym w stronę lasu pasie startowym stoi kilkanaście domów, w tym całkiem nowe. Ruszyły negocjacje z właścicielami gruntów na których miałoby powstać lotnisko. Do wykupienia było ponad 200 działek z kilkudziesięcioma zabudowaniami. Gdy ruszyły wyceny, nie obyło się bez protestów i awantur. – Takie inwestycje zawsze powstają na ludzkiej krzywdzie – skwitował na kolejnym burzliwym spotkaniu z właścicielami działek wicemarszałek Jacek Sobczak.

Do dziś udało się wykupić 96 proc. nieruchomości potrzebnych pod budowę lotniska: łącznie ok. 90 ha za kwotę ok. 46 000 000 zł. Z 8 właścicielami nie udało się dogadać. Czekają ich wywłaszczenia.
Kolejny problem: gaz ziemny. Okazało się, że pod planowanym pasem startowym lotniska biegną dwie gazowe rury, a kilkaset metrów dalej wydobywany jest gaz. – Przełożymy rury gazowe, a odwierty nie kolidują z lotniskiem – podsumował krótko prezes Muszyński.

Port Lotniczy Lublin - Nagrodzeni za wysiłki

Problemem dla portu nie był też cmentarz wojenny ulokowany tuż przy planowanym pasie startowym. Szczątki żołnierzy ekshumowano, a cmentarz przeniesiono do Świdnika. To kosztowało spółkę kolejnych 150 000 zł.

W czerwcu ubiegłego roku akcjonariusze spółki uznali, że władze portu świetnie sobie radzą i przyznali im sowite nagrody: 45 600 zł otrzymał prezes Grzegorz Muszyński, a 33 500 zł wiceprezes Dariusz Krzowski. – Te nagrody zdecydowanie się im należały – nie miał wątpliwości wicemarszałek Sobczak. – Zarząd wykonał w 2008 roku nadludzką pracę. Trzeba nagradzać ludzi za bieżące wysiłki, a nie za końcowy efekt.

To poruszyło nie tylko przeciwników Świdnika. – Niech najpierw wybudują lotnisko, a potem się nagradzają – pojawiły się oburzone głosy.

Logo lotniska w Świdniku: Bocian z cieniem

Tymczasem, spółka nie próżnowała. Rozpisała przetargi na poszczególne etapy inwestycji. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że budowa lotniska ma kosztować ok. 300 000 000 zł. Ale na tym może się nie skończyć. – Ostateczną kwotę poznamy po rozstrzygnięciu wszystkich postępowań przetargowych – mówił prezes Muszyński.

Spółka ogłosiła też konkurs na znak graficzny dla lotniska. Do głosowania, za pośrednictwem lubelskich mediów, zaprosiła mieszkańców Lubelszczyzny. Wygrał projekt Krzysztofa Rychtera z Warszawy: bocian podrywający się do lotu, rzucający cień na pas startowy. Logo kosztowało 20 000 zł. Kolejne 22 000 zł pochłoną projekty blankietów firmowych, wizytówek, pieczątek, a wreszcie oznakowanie budynków i ubiory dla pracowników lotniska.

Był projekt i logo, a wciąż brakowało najważniejszych dokumentów: decyzji środowiskowej i pozwolenia na budowę. Bez nich żadne prace nie mogły ruszyć.

Lotnisko w Świdniku: Jest decyzja środowiskowa!

Pół roku czekania i uzupełniania dokumentów i wreszcie 20 maja decyzja środowiskowa trafia do Portu Lotniczego Lublin. Na konferencji prasowej władze portu, województwa i lubelscy parlamentarzyści na czele z Januszem Palikotem obwieścili sukces. – Na ten moment czekaliśmy bardzo wiele lat, prowadząc batalię o lotnisko – mówił marszałek Krzysztof Grabczuk.

Już następnego dnia władze portu wystąpiły do wojewody o wydanie pozwolenia na budowę. – Latem wejdziemy na plac budowy. Będziemy równolegle prowadzić wycinkę lasu i prace ziemne – zapowiadał wicemarszałek Sobczak.

Ale już wiadomo, że budowa nie ruszy latem. Wszystko przez odwołania od decyzji środowiskowej, które wpłynęły do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Było ich aż 54! – Jedno odwołanie złożyło stowarzyszenie, resztę osoby fizyczne z obszaru oddziaływania lotniska – poinformowała Aleksandra Woźniak-Figurska z RDOŚ.

Są też odwołania

Odwołania zostały w minioną środę zawiezione do Warszawy, gdzie rozpatrzy je generalny dyrektor ochrony środowiska. Zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego ma na to 30 dni.

Jeśli GDOŚ podtrzyma decyzję RDOŚ, wtedy będzie musiał minąć kolejny miesiąc, by się ona uprawomocniła. Strony będą ją mogły jeszcze zaskarżyć do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, a ostatecznie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. GDOŚ może też uchylić decyzję RDOŚ w całości lub części i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia przez RDOŚ w Lublinie. A to oznacza, że wszystkie procedury musiałyby ruszyć od początku.

Bez prawomocnej decyzji środowiskowej wojewoda nie może wydać pozwolenia na budowę. W Porcie Lotniczym Lublin nikt już nie wspomina o rozpoczęciu budowy latem.

Piotr Jankowski, rzecznik PLL: Liczymy, że budowę zaczniemy w tym roku.
Czytaj więcej o:
lublin rules
Etherel
:)
(34) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

lublin rules
lublin rules (7 października 2010 o 23:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
do kogos kto mowil, ze nowoczesne lotniska sa 50km od miasta - nic nie wiesz. w latach 70tych tak budowano, a teraz promuje sie male lotniska ale blisko miasta.

popatrz na przyklad malpensy we wloszech by lepiej zrozumiec temat.

modlin jest nieporozumieniem oczywiscie,bo lotnisko powinno powstac z drugiej strony wawy, maks 10 km od wawy.


w lublinie, nie wiem o co chodzi, ale lepiej by bylo w swidniku, i gdzies blisko miasta. niedzwiadki to jest tak daleko, ze juz chyba predzej do wawy bym latal. lotnisko, szczegolnie male, musi byc obslugiwane przez taksowki i podmiejsckie autobusy. koszt podrozy to tez koszt.

bydgoski przyklad jest dobry... lublin czeka podobna przyszlosc oczywiscie, choc moze ktos sie skusi na te starowke i oczywiscie srodowkisko akademickie. bydgoszcz to jednak straszne zadupie, nie ma nawet uniwestytetu. ogolnie jednak lotnisko, moze mniejsze i tansze, i szybciej budowane sie przyda.
Rozwiń
Etherel
Etherel (1 września 2010 o 19:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[url="http://www.itvl.pl/news/lotnisko-w-swidniku-juz-w-lipcu-2012"]Tu możecie zobaczyć wywiad o lotnisku w Świdniku z Jackiem Sobczakiem, członkiem Zarządu Województwa Lubelskiego i Przewodniczącym Rady Nadzorczej Port Lotniczy Lublin.[/url]
Rozwiń
:)
:) (31 sierpnia 2010 o 20:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
i cisza
Rozwiń
psyhiatra
psyhiatra (10 lipca 2010 o 18:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zaxczgc napisał:
Bardzo dobrze że się opóźnia. To najgorsza lokalizacja jaka była możliwa. Żadnych możliwości rozbudowy w przyszłości


Czy Ty sam rozumiesz to co piszesz?. Jeżeli tak to żal mi Ciebie. Jeżeli nie to nie martw się, można to leczyć.
Rozwiń
passanger
passanger (10 lipca 2010 o 18:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
kika napisał:
Krzyk o Niedzwiade to był nie krzyk o lotnisko a o grunty ktore wykupili PSL-owcy dzialacze wietrzac szybki zarobek a tutaj d....ka z teg wyszla....


I teraz jeszcze nie mogą się z tym pogodzić próbując blokować budowę w Świdniku??
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (34)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!