środa, 23 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Lubię widzieć dno

Dodano: 26 sierpnia 2004, 10:59

Paulina wróciła właśnie z Grecji. Ale to potrafi każdy – wystarczy kupić sobie wycieczkę. Paulina pływała w greckim basenie. To też żadna sztuka. Paulina zajęła czwarte miejsce na Igrzyskach Olimpijskich. To już jest sztuka!




Na sukces Paulina pracowała 10 lat. W tym czasie przepłynęła ponad 23 tysiące kilometrów. Czyli 70 razy z Lublina do Warszawy i z powrotem. W fazie najcięższego treningu, przed zawodami, dziennie przepływa 18 kilometrów.
– Na trening idę o piątej rano
i pływam dziewięć kilometrów. Na drugim treningu to samo. W domu jestem o dwudziestej i na nic nie mam już siły – tłumaczy Paulina.
Nic dziwnego. Niektórzy po przejściu pięciu kilometrów rozglądają się za budką telefoniczną, z której mogliby zadzwonić po pogotowie. A jeżeli chodzi o pływanie, to większość zwykłych śmiertelników zapewne uważa, że to wanna jest najbardziej adekwatnym do ich zdolności akwenem.
– Do tego mam jeszcze ogólnorozwojowy trening: siłownia, trochę gimnastyki, piłka lekarska – wylicza pływaczka.
Na tym nie koniec. Trzeba jeszcze ćwiczyć siłę woli. Żeby nie jeść słodyczy.
– McDonalds też odpada. Najlepszy jest ryż i kurczak. Parę dni przed startem jadłam tylko to – śmieje się Paulina. – I właściwie ten kurczak to moja ulubiona potrawa.
Czasami mam dość
Żadne małe dziecko na świecie nie marzy o tym, żeby się ścigać na dystansie 200 metrów stylem dowolnym. Małe dziewczynki nie marzą też o czepkach pływackich.
– Najpierw był balet. Potem gimnastyka. Jakieś dziesięć lat temu trafiłam na basen – wspomina olimpijka z Lublina. – Zauważył mnie Marek Król, mój pierwszy trener. Stwierdził, że mam bardzo dobrą budowę ciała. I tak się zaczęło.
Oprócz budowy ciała Paulina ma jeszcze dwie rzeczy, dzięki którym jest coraz lepsza: płuca o 70 proc. pojemniejsze niż u zwykłego człowieka i wolę walki.
Podczas finałowego wyścigu na 200 metrów stylem dowolnym w Atenach przez większą cześć dystansu płynęła na końcu stawki. Ale wywalczyła czwarte miejsce. Do medalu zabrakło ledwie 0,17 sek.
– Jak każdy sportowiec, miałam czasami ochotę, żeby rzucić to całe pływanie – przyznaje Paulina. – Ale wytrzymałam.
Wrócę do Lublina
Australia i USA to największe na świecie potęgi pływackie. Większość pływaków z innych krajów chce trenować w USA.
– Tam są doskonałe warunki. Michael Phelps (ośmiokrotny medalista z Aten – red.) nigdy nie jest sam. Ma ekipę techniczną, która zajmuje się tylko nim. W Polsce w ciągu ostatniego roku bardzo się pod tym względem poprawiło, ale daleko nam do Stanów – podkreśla Paulina.
Ona sama nie chce trenować za granicą. Za rok idzie na studia w Warszawie (AWF). Potem chce wrócić do Lublina.
– Po skończeniu kariery chcę pracować z dziećmi na basenie.
I tu pojawia się ważne pytanie: czy z pływania można wyżyć?
– Nie biorę już nic od rodziców. Mam stypendium krajowe i klubowe. Za czwarte miejsce też coś dostanę – przyznaje skromnie pływaczka.
Oni pływali... w poprzek
W Atenach lublinianka przeszła przez większość stanów psychicznych i emocjonalnych, o jakich pisze się w psychologicznych podręcznikach: nerwy, stres, wyczerpanie, radość.
– Najgorsze jest czekanie na start. Nie miałam pojęcia, jaką mam formę. Na słupku i w wodzie myśli się już tylko o tym, żeby jak najlepiej popłynąć –tłumaczy Paulina.
A po starcie pojechała zaraz do wioski olimpijskiej na odpoczynek.
– Było bardzo fajnie. Nieznani ludzie gratulowali mi występu. Wspaniała atmosfera.
• A imprezy były?
– Duże słowo. Raczej spotkanie towarzyskie.
• W wiosce olimpijskiej jest w ogóle jakiś alkohol?
– Było piwo. Darmowe, bo od sponsora.
Na igrzyskach startują też pływacy z bardzo egzotycznych krajów, którzy płyną w tempie zaspanego ślimaka. Często stają się nawet gwiazdami dnia, bo udaje im się... nie utopić.
– Pływałam z takimi na rozgrzewce – wspomina Paulina. – I, szczerze mówiąc, to ciężka sprawa. Oni pływali... w poprzek. Trudno ich wyminąć.
Chlor nie przeszkadza
Pauliny nie interesuje specjalnie pozasportowa sława ani okładki kolorowych pisemek. Chce pływać, i to jak najlepiej. Teraz ma trochę spokoju. Potem zaczną się przygotowania do kolejnych startów. Ciekawe tylko, czy Paulina w ogóle ma jeszcze ochotę pływać „rekreacyjnie”. W rzece, w jeziorze...
– Tak, chociaż wolę basen. Chlor nie przeszkadza, widać dno. Kiedy nie widzę dna, odczuwam lęk.
Miejmy nadzieje, że przed olimpiadą w Pekinie Chińczycy nie wpadną na żaden głupi pomysł. Żeby np. barwić wodę na czarno albo zasłonić dno wodorostami...



Paulina Barzycka


• Urodzona
18 marca 1986 roku w Lublinie
• Wzrost
183 cm
• Waga
65 kg
• Klub
UTS Orlik Lublin
• Trener
Sławomir Pliszka
• Co robi, kiedy nie pływa?
Czyta; ostatnio „Powrót do życia” Lance Armstronaga
• Największe sukcesy
4. miejsce na 200 m stylem dowolnym – igrzyska w Atenach
1. miejsce na 100 m stylem dowolnym – mistrzostwa Polski 2004
1. miejsce na 200 m stylem dowolnym – mistrzostwa Polski 2004
Rekord Polski na 100 m stylem dowolnym: 55,41 sek

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!