środa, 28 czerwca 2017 r.

Magazyn

Ludzkie szczątki w murach szkoły

Dodano: 2 listopada 2001, 18:14

Najwięcej kości żołnierzy niemieckich powinno się znajdować w pobliżu GS – mówi Anna Wolska
Najwięcej kości żołnierzy niemieckich powinno się znajdować w pobliżu GS – mówi Anna Wolska

Budynek szkoły w Trzciankach został wzniesiony przy użyciu zaprawy składającej się z fragmentów ludzkich kości. Setki niemieckich żołnierzy
w bezładzie spoczywa prawdopodobnie pod placem koło miejscowego sklepu.

W połowie sierpnia tego roku naturoterapeuta z okolic Zamościa Edward Gąska zakupił szkołę podstawową w Trzciankach. Samorząd gminy Janowiec ma za nią otrzymać 156 tys. zł. Po gruntownej modernizacji nowy właściciel zamierzał urządzić w niej dom starców dla około 50 osób.
- Niedawno okazało się, że na części szkolnej działki znajdował się cmentarz żołnierzy radzieckich, a w pobliżu wspólna mogiła żołnierzy niemieckich. Pochodzę z innych stron, więc nic nie wiedziałem o tych faktach. Dopiero w trakcie uprzątania terenu dowiedziałem się od starszej pani, że porządkuję... cmentarz - mówi E. Gąska.
Wstrzymanie poważniejszych inwestycji w nowej sytuacji prawnej stało się nie tyle koniecznością, ile uszanowaniem miejsca pochówku. - Absolutnie nie wiedzieliśmy o tych mogiłach. Do reformy przeprowadzonej w latach pięćdziesiątych tereny te należały do Gromadzkiej Rady Narodowej w Górze Puławskiej, a nie tak jak dzisiaj do gminy Janowiec. Podczas wielu zebrań jakie odbyliśmy z ludźmi, nigdy nie padła informacja o mogiłach - zapewnia nas Henryk Dębicki, wójt gm. Janowiec.
Niestety, żadnego śladu pochówku Niemców, ani też oznaczenia cmentarza żołnierzy rosyjskich nie udało nam się znaleźć na mapie geodezyjnej z okresu powojennego i uzupełnionej w 1990 roku.
Trupy pozostałe po ofensywie
W 1944 roku w okolicach Janowca trwały walki niemiecko-sowieckie związane z ofensywą Armii Czerwonej. Większość mieszkańców wysiedlono na ponad pół roku. Obie walczące strony poniosły niewyobrażalne straty w ludziach. Zwłoki swoich żołnierzy Armia Czerwona chowała na prowizorycznie urządzonym cmentarzu. Dopiero trzy lata po wojnie postanowili go zlikwidować. Przy ekshumacji był jeden z braci Anny Wolskiej, który opowiadał w domu, że chowano ich po trzech, w czymś co bardziej przypominało koryto z pokrywą, niż trumnę. Mówił, że zbierali ich do worków i wywozili przez trzy dni. Czerwonoarmiści trafili na kwaterę poległych żołnierzy w Czerniawach koło Kazimierza Dolnego.
Niemców zaś nikt nie zakopywał. Rosjanie zwozili ich zwłoki do Trzcianek z różnych miejsc nad Wisłą i porozbieranych do naga porzucali w okolicach dzisiejszego sklepu GS. - Potem w bestialski sposób pastwili się nad trupami żołnierzy niemieckich. Celowo jeździli po nich czołgami. Do drzew ich przywiązywali... - relacjonuje Anna Wolska, mieszkanka wsi.

Zaprawa z ludzkimi szczątkami

Po kilku latach od tamtych wydarzeń p. Anna kupiła działkę, na której znajdowała się mogiła. Nie przypuszczała jednak, że ówczesna władza bez jej zgody zaplanowała w tym miejscu budowę sklepu Gminnej Spółdzielni. Do dziś prześladuje ją makabryczna scena, w której spychacz, równający ziemię pod budowę, za każdym razem wydobywał coraz to więcej szczątków.
- W mgnieniu oka można było wtedy złożyć całego człowieka z przemieszanych kości. Mama wzięła wtedy koszyk i jak dostrzegła kości, zaraz je zbierała. Mogę nawet panu powiedzieć, gdzie je zakopała. Wróg wrogiem, ale to człowiek - mówi A. Wolska, naoczny świadek tragicznych wydarzeń sprzed ponad pół wieku.
Plac po którym codziennie chodzą mieszkańcy wsi stanowi więc mogiłę z niezliczoną ilością szczątków żołnierzy niemieckich. - Tam były nie dziesiątki, ale być może nawet i setki zwłok - twierdzi A. Wolska.
Niewiele też osób wie, że w murach szkoły też jest pełno... kości. W trakcie budowy w latach sześćdziesiątych (szkołę oddano do użytku w 1965 roku) robotnicy ściągali i równali ziemię. - I wtedy znów sytuacja się powtórzyła. Piach przemieszany ze szczątkami żołnierzy robotnicy brali wtedy na zaprawę... - wspomina A. Wolska.
Przez 35 lat funkcjonowania szkoły dzieci nie wiedząc o tym uczyły się w szkole zbudowanej przy użyciu zaprawy z fragmentami kości ludzkich.

Różdżka potwierdza

Zupełnie przypadkowo dowiedzieliśmy się, że nowy właściciel posesji E. Gąska wielokrotnie w różnych dziwnych miejscach wykonywał sondażowe badania różdżkarskie. Również i tym razem chętnie przystał na skontrolowanie terenu wokół GS, w miejscu wskazanym przez Panią Annę. Według niego szczątki ludzkie są tam rozłożone bardzo gęsto. W niektórych miejscach mogą się znajdować na głębokości od 20 do 50 cm. Potwierdziła się więc informacja, że kości zostały rozsunięte spychaczem podczas niwelowania terenu.
- Cierpienie ludzi tutaj pochowanych zostaje na zawsze. To musi być uszanowane. Narodowość nie gra tu żadnej roli - mówi E. Gąska.
Nowy właściciel działki w Trzciankach chciałby po wyjaśnieniu całej tej sprawy ufundować kapliczkę, aby zadośćuczynić duszom tragicznie zmarłych żołnierzy.
Wkrótce po ujawnieniu mogiły poinformował o niej polsko-niemiecką Fundację "Pamięć” oraz Lubelski Urząd Wojewódzki. W odpowiedzi usłyszał, że strona niemiecka nie wyklucza w najbliższym czasie ekshumacji swoich obywateli z Trzcianek. Puste kwatery na cmentarzu żołnierzy niemieckich w pobliskim Polesiu wciąż czekają na złożenie w nich kolejnych prochów.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!