środa, 18 października 2017 r.

Magazyn

Mała dziewczynka podgląda Kazimierz

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 lipca 2010, 17:32

Mała Dorotka nie miała jeszcze siedmiu lat, kiedy pierwszy raz przyjechała do Kazimierza z rodzicami. Dziś Dorota Seweryn-Puchalska jest kierownikiem Działu Sztuki Współczesnej w Muzeum Nadwiślańskim.

Stoimy przed Kamienicą Celejowską, nakrytą ogromną attyką, która zajmuje ponad jedną trzecią wysokości całej budowli. – Ludzie biegną, pędzą przed siebie. Nie zauważają św. Bartłomieja i św. Jana Chrzciciela. Nie widzą figury Chrystusa, przedstawionego jako Salvatora Mundi i Matki Boskiej jako Królowej Nieba – wylicza Dorota Seweryn-Puchalska.

Lody

Pierwsze wspomnienie? – Smak dwukolorowych lodów, które sprzedawano w miejscu, gdzie była "Baryłka”. Śmietankowo-czekoladowe, kręcone. Prawdziwe lody. Czasem z dodatkową porcją lodów owocowych – opowiada Dorota. W jej poważnych oczach błyszczą iskierki radości. Zresztą, w smaku kazimierskich lodów coś jest. Te dzisiejsze – według starszych turystów – nie umywają się do tych sprzed lat.

Do smaku lodów Dorota dołącza aromat drożdżówek z geesowskiej piekarni, kupowanych po to, żeby "zajeść” pierwszy głód i słodycz malin zrywanych ukradkiem w Mięćmierzu.

Spacery

Z dzieciństwa wspomina spacery w wąwozach. – To przejście przez zacieniony wąwóz nasączony wilgocią przypominało podróż po baśniowej krainie. Pokręcone korzenie wiły się wśród bujnej zieleni, zewsząd czyhały jamy, które mogły być mieszkaniem jakiegoś "stwora” – wspomina Dorota. Z tego półmroku, wilgoci, chłodu wychodziło się na jasną, ciepłą otwartą przestrzeń pól. – Dalej można było wyjść miedzą w kierunku wsi, domów, malw, studni, małych spichlerzyków. Podobnie można zrobić dziś. Dlatego namawiam przyjaciół, turystów, żeby poświęcili trochę czasu na wąwozy, oderwali się od zatłoczonego rynku i zadziwili się obrzeżami miasteczka.

Okale

Szło się i szło. To kolejne wspomnienie małej dziewczynki, wędrującej z rodzicami na Okale i na Mięćmierz. – Najsilniej pamiętam Mięćmierz, maleńką wioskę, w której życie toczyło się wokół studni stojącej na samym środku tej zagubionej miejscowości. Najpierw przysiadałam zmęczona na ławeczce, później próbowałam napompować wody ze studni – wspomina nasza przewodniczka.

Już wtedy dostrzegała piękno niecodziennej architektury, urodę zakątków i magię drewnianych płotów. – Urzekły mnie cztery drogi prowadzące w cztery strony świata. Jedna kończyła się na Wiśle, druga prowadziła pod górę, na której dziś rozsiadł się malowniczo wiatrak – mówi Dorota. I choć dziś przez Mięćmierz wędruje coraz więcej turystów, to nadal daleko stąd do gwaru kawiarni i restauracji.

– Okale są inną wioską, długą, ciągnącą się domami. W obu żyją ludzie schowani w zaciszu płotów i ganków. Jak byłam mała, podglądałam, co dzieje się za tymi płotami, wpatrywałam się w chaty poukrywane w czereśniowych i śliwkowych sadach.

Dziś malowniczości Mięćmierza dodaje postać Daniela Olbrychskiego, który przemyka się na koniu po okolicznych polach.

Krzywe Koło

Latem kazimierski rynek zatłoczeniem przypomina Krupówki. Lepiej oglądać go od poniedziałku do czwartku. Jak wędrować po samym Kazimierzu? – Każdy musi sobie wydeptać w naszym miasteczku swoje ścieżki. Proponuję zacząć spacer przy kawiarni Radka. Od wąskiego przejścia prowadzącego w kierunku synagogi, nazywanego miedzuchem. To jeden z najbardziej malowniczych zaułków Kazimierza. Kiedyś było tu kino "Wisła” z niebieskim neonem. Dalej, kolejnym zaułkiem, dochodzi się do Małego Rynku, który jest dla mnie bardzo urokliwy. Kiedyś było tu centrum miasta żydowskiego. Już w XVI wieku stały tu jatki, które zmieniały się w czasie. Zniszczone podczas II wojny światowej zostały odbudowane tak, jak wyglądały w XIX wieku.

Co takiego magicznego jest w tym miejscu?

– Zamykam oczy i myślę, że gdzieś tu musiała mieszkać Esterka, córka ubogiego krawca, którą tak pokochał król Kazimierz Wielki. Wąskimi schodkami wędrowała w kierunku ulicy Krzywe Koło, żeby dalej dotrzeć na zamek. Zamykam oczy, widzę jej postać.

Zapomniany

Idziemy na Krzywe Koło. Po drodze Dorota pokazuje mi krucyfiks z Ukrzyżowanym, schowanym we wnęce dawnego szpitala, przylegającego do malowniczego kościółka św. Anny.

– To taki zapomniany Chrystus. Ledwo go widać w tej wnęce. W Kazimierzu jest wiele takich zaułków.
Zapomnianych, każdy kryje jakieś tajemnice.

Taki zapomniany Kazimierz warto okryć w przewodniku "100 cudów Lubelszczyzny”.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
jijja
dorota
antoś
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jijja
jijja (2 czerwca 2012 o 20:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='antoś' timestamp='1278875119' post='314632']
Dorotko,wspomnienia twojego dzieciństwa sa takie szczere i piękne.Spójrz na Kazimierz dzisiejszy ile tu brudu,nieprzyjemnej obsługi w kafejkach bo jest wykorzystywana pracując na czarno za 5 zł na godz..Ci obecni włqaściciele często przejeli czyjeś mająti i dlatego nie potrafią prowadzić własnych biznesów.Głosują na ludzi zapyziałych i prymitywnych jak np. Kaczyński. Jaki może być Kazimierz bez parkingów na kazdej posesji,bez brudu i chamstwa - napewno piękny i przyjazny.
[/quote]Nie ma to jak wtrącić do wypowiedzi trochę polityki... ;/
Rozwiń
dorota
dorota (23 stycznia 2011 o 10:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bardzo piękne wspomnienia coś pamiętam z Tych wspólnych spacerów np. sady śliwkowe
Rozwiń
antoś
antoś (11 lipca 2010 o 21:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dorotko,wspomnienia twojego dzieciństwa sa takie szczere i piękne.Spójrz na Kazimierz dzisiejszy ile tu brudu,nieprzyjemnej obsługi w kafejkach bo jest wykorzystywana pracując na czarno za 5 zł na godz..Ci obecni włqaściciele często przejeli czyjeś mająti i dlatego nie potrafią prowadzić własnych biznesów.Głosują na ludzi zapyziałych i prymitywnych jak np. Kaczyński. Jaki może być Kazimierz bez parkingów na kazdej posesji,bez brudu i chamstwa - napewno piękny i przyjazny.
Rozwiń
~Alemaasa!~
~Alemaasa!~ (11 lipca 2010 o 20:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"okryć"? Płaszczem ?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!