wtorek, 17 października 2017 r.

Magazyn

Mam płacić mordercy mojej córeczki!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 marca 2006, 19:30

- To coś, bo nie ktoś. Takiej kreatury nie można nazwać człowiekiem, nie jest nawet zwierzęciem, bo zwierzę nie zabija z tak niskich pobudek. To coś musi być usunięte ze społeczeństwa. Domaga się ochrony godności, której nie ma. Jest bestią, obrazem ludzkiego szamba, fekaliami, gangreną na zdrowym, ludzkim społeczeństwie - Krzysztof Orszagh, pełnomocnik rzecznika praw obywatelskich

Adrian W. dwa lata temu zgwałcił i zamordował 18-letnią Kasię. Sąd skazał go na ćwierć wieku więzienia. Teraz Adrian domaga się 70 tysięcy złotych odszkodowania za to, że Danuta Zegan miała go nazwać zwierzęciem. Bo pani Danuta naruszyła jego "godność”. Jaką godność?!

Jest noc z 23 na 24 sierpnia 2004 roku. Dochodzi 3 rano. W dyskotece w Grzywnie pod Chełmnem (woj. kujawsko-pomorskie) ze swoimi przyjaciółmi i chłopakiem bawi się 18-letnia Katarzyna. Impreza dobiega końca. Dziewczyna razem ze swoim chłopakiem idzie na pobliskie skrzyżowanie i tu się rozstają. Kasia ma do domu jeszcze kilka kilometrów i wraca sama. Jej zmasakrowane ciało znaleziono trzy dni później w przydrożnym rowie.

Morderstwo

Szczegółowo wyjaśniła to policja, prokuratura i sąd. Feralnej nocy Katarzynie zaproponował podwiezienie kierowca białego passata, 27-letni Adrian W. Dziewczyna wsiadła do auta. Zaraz potem Adrian ją zgwałcił i zamordował. Zmasakrowane ciało ukrył w rowie.
Adrian niemal od początku był podejrzany. A w niewielkiej miejscowości takie informacje szybko się rozchodzą. Po kilku dniach sam zgłosił się na policję. Nie, nie przyznał się. Przyszedł zapytać, dlaczego policja się nim interesuje. Przecież on jest niewinny.
Kolejne wyjaśnienia składał już w areszcie.
Niecały rok po morderstwie Adrian został skazany na 25 lat więzienia. Sąd nie miał żadnych wątpliwości. W samochodzie oskarżonego znaleziono fragmenty ubrań zamordowanej. Przeprowadzono również szczegółowe analizy materiału biologicznego. Badania DNA również potwierdziły winę Adriana.

Pozew

"Powód rozumie ból w sercu pozwanej po stracie bliskiej osoby i dlatego do dnia dzisiejszego nie reagował na zachowanie pozwanej. W dniu 23.06.05 naganne zachowanie pozwanej osiągnęło apogeum bezczelności. W obecności osób postronnych, mediów, naruszyła godność i cześć powoda(...), zwłaszcza przez wypowiedź, z której wynika, że powód nie jest człowiekiem, że powód jest zwierzęciem, które trzeba zabić. Powód nie ma nic wspólnego ze śmiercią córki pozwanej, co niebawem zostanie wykazane i kategorycznie sprzeciwiam się brutalnym atakom na moją osobę i rodzinę. Pozwana do dnia dzisiejszego nie przeprosiła powoda ze swoje zachowanie” - tak zwyrodnialec napisał w pozwie przeciwko Danucie Zegan.
Toruński sąd pozew przyjął i na dodatek zwolnił Adriana W. z kosztów sądowych. Bo ten nie pracuje i nie zarabia.
Mirosław Jasik, toruński prawnik, który pomógł kobiecie napisać odpowiedź na pozew, nazwał pismo Adriana wytworem chorej wyobraźni oskarżonego: - To jest totalne science fiction i zwykły wymysł - tłumaczył.
Niemal natychmiast sprawą zainteresował się minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro. Nakazał sądowi stanąć po stronie Danuty Zegan. Również prokuratura, rzecznik praw ofiar, a także rzecznik praw obywatelskich pomagają kobiecie, od której zabójca córki chce pieniędzy.
A Adrian W. wciąż mówi o swoim nieszczęściu.
Nie pierwszy raz zresztą.

Spisek

Już podczas ubiegłorocznej rozprawy Adrian W. oskarżał wszystkich o spisek. W czasie jednej z rozpraw stwierdził, że w przerwie konwojenci nie odprowadzili go do celi, gdzie ma swoje notatki, więc nie mógł przygotować się do mowy końcowej. Sędzia musiał odroczyć rozprawę.
Kolejna rozprawa. Zeznaje okulistka. Jej przesłuchanie było konieczne, bowiem Adrian W. zakwestionował wzrok jednego ze świadków. Według niego bez okularów nie mógł go widzieć feralnej nocy.
Okulistka nie potwierdza wersji mordercy. Ale ten nie daje za wygraną. Widzi, że na sali są dziennikarze i postanawia wygłosić oświadczenie.
Zaczyna od przewodniczącego składu sędziowskiego, który miał się zapoznawać z materiałem dowodowym w domu, co zdaniem mordercy i gwałciciela jest niedopuszczalne. Ten sam sędzia był też nadgorliwy, bo zadawał świadkom takie pytania, które sugerowały odpowiedź. Zresztą świadkowie też byli źli.
Kłamali.
- Ci rzekomi świadkowie przypomnieli sobie co się stało dopiero wtedy, gdy o sprawie napisała prasa! - grzmiał na sali rozpraw zwyrodnialec. - Zresztą gazety były sterowane przez śledczych.

Wyrok

Bo w celi Adrian dużo czytał. Nie tylko gazety, ale też prawnicze kodeksy. Zaraz po tym, jak się poskarżył, że go bito w areszcie, zasugerował sędziom, że powinni się douczyć. - Jestem niewinny, a gniję w areszcie! - biadolił. - A sędziowie przesuwają rozprawy, bo mają urlopy.
Na koniec swojego oświadczenia stwierdził, że sędziowie robią wszystko źle, ale on nie chce ich wyłączenia, bo wtedy rozprawa zaczęłaby się od nowa. Po chwili zmienił zdanie i zażądał wyłączenia przewodniczącego Andrzeja Szadkowskiego. Dodał, że drugi sędzia - Piotr Rydzewski - może być. Ale i w tej kwestii zmienił zdanie.
W czasie kolejnych rozpraw okazało się, że Adrian W. pojawiał się w aktach jeszcze dwóch podobnych morderstw. Jednak tu śledczy nie znaleźli wystarczających dowodów.
Ostatecznie w czerwcu 2005 sąd skazał go na 25 lat więzienia za zabójstwo. W samochodzie Adriana W. znaleziono fragment z ubrania ofiary. Analiza DNA i pozostałe dowody potwierdziły, że Katarzyna została zgwałcona i uduszona przez Adriana.

Bandyta nie będzie ofiarą

Teraz Adrian W. domaga się 70 tysięcy złotych odszkodowania. Za co? Podczas rozprawy Danuta Zegan miała rzekomo powiedzieć, że jest zwierzęciem, które należałoby zabić. Zabójca powołuje się na materiał TVP3 wyemitowany w programie "Zbliżenia”, podczas którego miały paść takie słowa.
- Przejrzałem kasetę. Takie zdanie tam nie padło - mówi Jarosław Lewandowski, dziennikarz TVP3.
Na pozew mordercy pierwsza zareagowała Mariola Tuszyńska, kujawsko-pomorski rzecznik praw ofiar i zapewniła pani Danucie kompleksową pomoc prawną przed sądem.
Następny był Zbigniew Ziobro: - Poleciłem toruńskiej prokuraturze, by włączyła się do sprawy i stanęła po stronie kobiety.
W obronie kobiety stanął również rzecznik praw obywatelskich. Z rodzicami Kasi spotkał się też Krzysztof Orszagh, pełnomocnik RPO. - Ta pani musi tę sprawę wygrać. Nie wyobrażam sobie, by było inaczej. I my ją w tym wesprzemy zapewniając wszelką pomoc prawną. Przestępcy muszą sobie wreszcie uświadomić, że to oni są katami, a nie ofiarami. Mam nadzieję, że po tej sprawie więcej już takich pozwów nie będzie.
Danucie Zegan pomógł również Roman Jasiakiewicz, były prezydent Bydgoszczy, dzisiaj dyrektor Zakładu Produkcji Rolnej. - Nasza firma pokryje koszty pomocy prawnej, jeżeli taka będzie potrzebna - zadeklarował.

Kasia

Rodzice Kasi nie mają już siły na walkę. Stracili córkę. Wcześniej w wypadku samochodowym zginął ich syn. - Nie powiedziałam czegoś takiego. 70 tysięcy, które chce ten człowiek, to dla mnie nieosiągalne pieniądze. Mam 14 hektarów gospodarstwa. Musiałabym wszystko sprzedać, by mu zapłacić.
- To on nam powinien zapłacić - Stanisław Zegan nie wstydzi się łez. - Przez niego straciliśmy naszą kochaną Kasię.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!