czwartek, 19 października 2017 r.

Magazyn

Marihuana z domowego ogródka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 listopada 2003, 10:32




d Mieszczańska w wystroju kawiarnia w centrum Amsterdamu. Przy barze zasiada grupka dziewczyn i chłopaków. Po chwili barmanka realizuje zamówienie: piwo albo coca. Przy niektórych butelkach kładzie „skręta”, po 3 euro sztuka. Po chwili zapala swojego.
W Holandii, po akceptacji „kochających inaczej”, przyzwoleniu na eutanazję, teraz przyszła kolej na liberalizację prawa odnoszącego się do stosowania i handlu „miękkimi” narkotykami. Można je kupić już nie tylko w aptece, ale także w coffe-shop’s.
Precz z obłudą, wiwat holenderska wolność!
Granice słynnej wśród marynarzy i turystów Dzielnicy Czerwonych Latarń wyznaczają trzy muzea. W pierwszym czci się pamięć osiemnastowiecznego żaglowca „Amsterdam”, który, pełen armat i wojska mającego rozprawić się z Anglikami, zatonął, choć nie zdążyła go jeszcze drasnąć żadna nieprzyjacielska kula. Pech był tym większy, że zdarzyło się to w czasie dziewiczej podróży okrętu. Współcześni niedawno zbudowali identyczny statek, postawili w centrum miasta i ... głoszą w nim chwałę holenderskiego oręża.
Drugi z przybytków, to Muzeum Seksu. Jeśli przy wejściu nie ulękniesz się wrzasku i nie przestraszysz mechanicznego ekshibicjonisty, to dalej obejrzeć możesz oblicza miłości fizycznej. Jednakie, choć według wyobrażeń indonezyjskich, peruwiańskich, itd., na francuskich kończąc.
Jest też – będące na fali – Muzeum Haszyszu i Marihuany. Zajrzyjmy tu.
„Kustosz” tego jedynego w swoim rodzaju muzeum, jest taki, jaki powinien być. A więc: z biżuterią w uszach i nosie, delirycznymi tatuażami i oczami świecącymi jak dwie latarnie. Jednak to, co mówi, brzmi dosyć rozsądnie:
– Nasze muzeum odwiedza w ciągu roku około 60 tys. osób. Jedni chcieliby choć otrzeć się o „zakazany owoc”, inni uzyskać informację o wytwarzanych z konopi indyjskich lekach, które mogłyby być pomocne na ich chorobę. Niektóre z takich leków można u nas kupić. Narkotykami, nawet „skrętami”, aby nie było podejrzeń, nie handlujemy. Rozejrzyj się teraz, potem jeszcze pogadamy...
Przyjaciel z konopi
Przy wejściu do muzeum, w formie motta, fragment średniowiecznego, tureckiego poematu. W wolnym tłumaczeniu brzmi on: „Haszysz jest przyjacielem biednych, derwiszów i ludzi wiedzy, to jest wszystkich tych, którzy nie są obdarzeni ziemskimi dobrami i polityczną siłą...” I przypomnienie, że 5 tys. lat p.n.e. odkryte zostały lecznicze właściwości ziela, które dziś znamy pod nazwą konopie indyjskie (cannabis indica). Z niego to wytwarzane są pomocne w medycynie i ubarwiające życie – haszysz i marihuana. Jako narkotyki „lekkie” – głoszą cytowane tu publikacje – nie są szkodliwe. W odróżnieniu od stanowiących rzeczywiste i ogromne zagrożenie narkotyków „ciężkich”: heroiny i kokainy oraz chemicznych, m.in. amfetaminy i extazy.
W wyłożonych wydawnictwach zdjęcia i adresy osób, którym marihuana czy haszysz pomogły w chorobie. Szczególnie w przypadkach bólów artretycznych i reumatycznych, menstruacyjnych, a nawet SM i paraliżu. Obydwa „muzealne” specyfiki mają też być pomocne w kuracji antynarkotykowej i antyalkoholowej.
To jeszcze nie koniec pozytywnych wiadomości. „The Daily Telegraf” przyniósł – reprodukowaną tu na połowie ściany – informację, że specyfik uzyskany z konopi indyjskich, w połączeniu z plastikiem, daje materiał twardszy od stali, idealny do produkcji samochodów. I dalej: konopie, jako biomasa, uratować mogą Stany Zjednoczone, którym kończy się ropa, przed klęską energetyczną. A przy końcu ekspozycji nie sposób nie wzruszyć się widokiem uroczych dziecięcych przytulanek wykonanych z konopnego –oczywiście – włókna.
Natomiast temat narkomanii został tu zaledwie zasygnalizowany. Przy czym kontekst jest następujący: Sprowadzenie narkotyków do podziemia spowodowało powstanie zwyrodnień, takich jak czarny rynek, wojny gangów, korupcja władzy. Podobne objawy wystąpiły w Stanach Zjednoczonych podczas pamiętnej prohibicji na alkohol w latach 20. minionego stulecia, a po jej zniesieniu znikły. Olbrzymie sumy wydawane przez rząd USA na walkę z narkomanią (Regan – 22,5 mld dolarów, Bush – 42,5 mld) powinny zostać przeznaczone na „ucywilizowanie” obrotu nieszkodliwymi specyfikami.
Ogródek za szafą
Ci z amatorów „skrętów”, którzy chcieliby połączyć teorię z praktyką, znajdą w muzeum również część poglądową. Nosi ona nazwę „hydrofonicznej szafki”, dzięki której cannabis indica hodować można bez gruntu. Światło zapewni system lamp, pokarm zaś czerpać będzie z wody. Nasionka można kupić u „kustosza” muzeum: 15 ziarenek, w zależności od klasy, kosztuje od 33 do 150 euro. Uprawa możliwa jest w saloniku, a nawet w sypialni. Szafka jest bowiem dyskretna. Przed niepożądanymi oczami jej zawartość można zamknąć na szyfrowy zamek, a przed nieżyczliwym nosem chroni specjalny system wentylacyjny. Ale, niestety, wilgoć jest na tyle znaczna, że może grozić murom domu. Żniwa odbywają się aż 7 razy do roku. Pył kwiatowy nadaje się do fajki, herbaty albo czekoladek, zaś liście do „skrętów”.
I to już koniec muzealnej lekcji. Wnioski – we własnym zakresie.

Jestem przeciw narkotykom


Moja deklaracja, że powyższy tekst nie jest reklamę narkotyków, a jeszcze jednym obrazkiem ze świata, który odwiedziłem – jak sądzę – uwłaczałaby inteligencji osób, które go będą czytać. Na wszelki wypadek oświadczam: jestem przeciw!
Ale też dobrze mieć świadomość, że Polacy coraz chętniej sięgają po marihuanę, czy haszysz. Wręcz do dobrego tonu należy w niektórych środowiskach zapalić „trawkę”. Dotyczy to nie tylko artystów, biznesmenów, ale także gimnazjalistów. Co dziesiąty z nich (a w miastach co szósty) przyznał się do kontaktów z narkotykami – podaje Instytut Spraw Publicznych. Tygodnik „Polityka” (15 listopada br.) raport „Polak na zielonej trawce” rekapituluje: „Marihuana (...) stała się najmodniejszą ponadpokoleniową używką. Wyjścia są dwa: albo ją zalegalizować, albo przestrzegać zakazu. Najgorsze jest – jak u nas – przymykanie oczu”.
I o to (także) chodzi. Ale to temat na oddzielną okazję.
ZM




Do ramki:
Haszysz
– zlepione wydzielającą się żywicą i sprasowane szczyty kwitnących pędów egzemplarzy żeńskich konopi indyjskich; produkowany głównie w południowej Azji, popularny od czasów starożytnych, środek narkotyczny palony w fajkach; jego działanie jest następstwem obecności w żywicy czterohydrokanabinolu, związku o wybitnych właściwościach narkotycznych; stosowanie powoduje euforię i narkomanię prowadzącą do degradacji psychicznej; obrót i stosowanie jest w wielu krajach (m.in. w Polsce) prawnie zabronione. Marihuana – lek i narkotyk o zbliżonym składzie chemicznym oraz analogicznym zastosowaniu i działaniu, również produkowany z konopi indyjskich (cannabis indica).
(Za: „Encyklopedia Powszechna”, PWN)

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!