niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Magazyn

Mistrzynie kompromisu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 maja 2007, 15:49

Zapewniam. One są bardzo ugodowe - przyznaje Andrzej Wilczek, prezes Safo ICom, pytany o to, jak daje sobie radę z prowadzeniem klubu,

w którym grają same kobiety. A do okiełznania ma ich siedemnaście. Każda z zupełnie innym charakterem i zupełnie innym życiem. Życiem, w którym istnieje nie tylko sport.

Lubelskie piłkarki to świeżo upieczone mistrzynie kraju. Jakby tego było mało, Safo ICom sięgnęło po Puchar Polski i tym samym drugi rok z rzędu rozgrywki zakończyło z dubletem. Praca z kobietami, które wciąż "leją” swoje koleżanki po fachu, do łatwych nie należy.
- Najważniejsza jest umiejętność słuchania i rozmowa - podkreśla prezes klubu i dodaje, że dla swoich złotek stara, się być nie tyle szefem, co osobą, u której znajdą pomoc i wsparcie. - Nieraz bywa tak, że przychodzą z problemami. Pytają co zrobić, jak postąpić? Zawsze jednak udaje nam się wyjść z danej sytuacji - dodaje sternik Safo ICom.
Problemów natury wychowawczej jednak nie ma. - Była jedna niesforna, ale spakowała się i wyjechała - żartuje prezes Wilczek, podkreślając jednocześnie, że brak konfliktów i nieporozumień to zasługa tego, że dziewczyny są niezwykle skłonne do kompromisu. - Ja również. Przecież odpłacają się kolejnymi pucharami.

Mąż to dobry kucharz

Pogodzenie treningów, meczów, a co za tym idzie częstych wyjazdów, odbija się na życiu rodzinnym. Jak przyznaje Monika Marzec, gdyby nie pomoc ze strony męża, rodziców i teściów, zawodowe uprawianie sportu i wychowanie dziecka byłoby niemożliwe. - Ale jakoś daję sobie radę - mówi mama rocznego Mateuszka. - Pomaga mi w tym moja koleżanka Beata, która opiekuje się synem.
Z prowadzeniem domu też sobie radzi, choć jak przyznaje gotowaniem na ogół zajmuje się mąż Krzysztof. - Robi wyborne potrawy z mięsa. Palce lizać. Jest w tym tak dobry, że nie mam zamiaru tego zmieniać.
O tym, jak ciężka jest rola matki, dobitnie przekonuje się Magdalena Chemicz, która samotnie wychowuje 11-letniego Maćka. - Im starsze dziecko, tym więcej problemów. Na szczęście, syn do urwisów nie należy. Uczy się bardzo dobrze. Jest grzeczny i często, kiedy wyjeżdżam, dzwoni pytając czy wszystko jest w porządku, jak się czuję - komplementuje pociechę Magdalena Chemicz. - Jak mu wynagradzam nieobecność? Na pewno nie jest rozpieszczany. Ale każdą chwilę, kiedy nie muszę grać ani trenować, poświęcam właśnie jemu. Myślę, że po części mnie rozumie, bo sam gra w piłkę nożną i zdaje sobie sprawę, że sport oznacza wiele wyrzeczeń.

Grzeczne studentki

Jak się okazuje, natłok obowiązków nie przeszkadza w tym, by być dobrymi studentkami.
- Bardzo solidne. Poczucie obowiązku związanego z wyczynowym uprawianiem sportu, przenoszone jest na wiele dziedzin życia, w tym naukę. I one są tego bardzo dobrym przykładem - podkreśla Mariusz Korczyński, dziekan Wyższej Szkoły Społeczno-Przyrodniczej im. Wincentego Pola w Lublinie. Część piłkarek właśnie tam postanowiła podjąć naukę i to nawet po kilkunastoletnim rozbracie ze szkolną ławą.
- Przecież całe życie grać w piłkę nie będziemy. W obecnych czasach ważne jest wyższe wykształcenie, a skoro jesteśmy inteligentnymi zawodniczkami, to postanowiłyśmy to wykorzystać - mówi Ewa Damięcka, studentka I roku pedagogiki specjalnej.
A jak z nieobecnościami?
- Wszystkie są usprawiedliwione - śmieje się dziekan, który w pełni rozumie "ból” sportsmenek; w końcu sam grał w piłkę i w 1971 roku, występując u boku Władysława Żmudy, wywalczył z Motorem mistrzostwo Polski juniorów. Okazuje się jednak, że niektóre zawodniczki zdecydowały się przerwać edukację.
- Nie dawałam rady. Postawiłam na sport. Najbliżsi zawsze mi mówili, że najważniejsze to wsiąść do tego pociągu. A ja mam zamiar zajechać nim jak najdalej - przyznaje Małgorzata Rola, której trud został wynagrodzony i w weekend wychowanka lubelskiego klubu zadebiutowała w reprezentacji Polski.

Z parkietu na wybieg

Debiut, ale zupełnie innego rodzaju, ma za sobą również Katarzyna Duran. Urocza rozgrywająca wzięła udział w kampanii reklamowej jednego z browarów, udzielając swojego wizerunku na billboardach. - Byłam na tyle zaskoczona tą propozycją, że na początku nikomu o tym nie mówiłam. Sama chciałam zobaczyć, jak to wyjdzie. Później wiele osób przecierało oczy ze zdumienia, bo mnie... nie poznało - opowiada Katarzyna. Na razie nowych ofert do roli modelki nie ma, zatem... - Widocznie jestem lepsza jako zawodniczka - śmieje się piłkarka, dodając że jeśli jednak pojawiłaby się jakaś propozycja udziału w reklamie, to poważnie by się nad nią zastanowiła. - Od jakiej kwoty rozpoczęłabym negocjacje? Pieniądze nie są ważne. Istotą jest robienie czegoś nowego. Może kiedyś, jak nie będę jeszcze stara, na poważnie spróbuje swoich sił jako fotomodelka?
Tak czy siak, trener Edward Jankowski już się poznał na jej talencie. - Mówi mi, że podczas meczu poruszam się, jak na wybiegu. Może coś w tym jest?

Biegiem do Rady Miasta


Na brak zajęć nie narzeka też Sabina Włodek. Klub, dom, uczelnia i... Rada Miejska. - Kiedy zdecydowałam się kandydować na radną, myślałam że nie wrócę już na parkiet.
Na szczęście, stało się inaczej.
Jak wygląda jej zwykły dzień? - Synek wstaje przed godz. 8, więc sobie nie pośpię. Na 9 musi być w przedszkolu, a ja albo idę na posiedzenie komisji RM, albo na trening. Niekiedy bywa tak, że po zajęciach biegnę do urzędu. Później czeka mnie popołudniowy trening i dopiero po nim mam czas, aby zajrzeć do notatek i nieco się pouczyć. Wieczór spędzam już z rodziną. jak nam wszystkim udaje się pogodzić tyle rzeczy naraz? Każdą z nas cechuje zacięcie. Jasno stawiamy sobie cele i powoli dążymy do ich realizacji.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!