sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Gwałt to piekło dla kobiety. Tym większe, kiedy sprawcą jest ten, któremu ona ufa. Przyjaciel, mąż, czasem ojciec...

Rocznie policja notuje ponad dwa tysiące postępowań w sprawie gwałtu. Ale większość przypadków seksualnej napaści nie jest zgłaszana na policję. Tylko co piąta zgwałcona kobieta decyduje się na ten krok - wynika ze statystyk Centrum Praw Kobiet. I to jest najgorsze: bo sprawcą najczęściej jest osoba znana ofierze. A do gwałtu dochodzi nie w ciemnej uliczce, ale na randce albo w domowym zaciszu.

Rodzinna tajemnica

Krystyna ma 50 lat, smutne oczy i 20 lat małżeństwa z katem. - Na początku był aniołem. Miły, grzeczny, kulturalny. Nosił mnie na rękach. Nabrał całą moją rodzinę - opowiada kobieta.
Piekło zaczęło się rok po ślubie, miesiąc po narodzinach dziecka. Mąż pił coraz więcej. Kiedy był pijany, nie żałował jej razów. Zaczął też wymuszać na niej "wypełnianie małżeńskich obowiązków".
- Zaciskałam zęby i czekałam aż zaśnie. A potem płakałam do poduszki. Nienawidziłam siebie, bo nie potrafiłam tego przerwać. Nie potrafiłam od niego odejść - nikomu o tym nie mówiła. Nie wiedziała o tym ani rodzina, ani najbliższa przyjaciółka. Nikt. - Jedyne co mogłam robić, to każdego dnia modlić się o śmierć dla niego - wyznaje. I pewnego dnia odszedł. Do innej kobiety. - Niestety, zrobił to dwadzieścia lat za późno. Wtedy byłam już wrakiem człowieka - wspomina Krystyna. Potrzebna była pomoc psychologa, żeby nauczyła się znowu uśmiechać. - Ale chociaż rozwiodłam się osiem lat temu, to nawet teraz często budzę się zlana potem ze strachu. I pewnie nigdy się nie uwolnię od tego koszmaru - mówi.
W 83 proc. przypadków sprawcami gwałtów są osoby, które kobieta zna i którym ufa. W 20 proc. są to stali partnerzy, a w 33 proc. mężowie ofiar.

Gwałt na randce

Kiedy Kasia poznała Mateusza myślała, że wygrała na loterii. Po kilku randkach odwiedziła go w jego mieszkaniu. - Na początku było miło, zaczęliśmy się przytulać i całować. Ale później on zaczął ze mnie zrywać ubranie. Prosiłam, żeby przestał. Nie posłuchał" - mówi Kasia. Po tej nocy nigdy się z nim nie spotkała, ale na policję też nie poszła. - Dlaczego? Sama się pogubiłam w tym wszystkim, nie wiedziałam już, czy to był gwałt czy nie. W końcu to ja do niego poszłam. Nie chciałam, żeby zrobili ze mnie dziwkę - szepcze 30-latka. - Staram się o tym nie myśleć, ale nie umiem zbliżyć się do żadnego mężczyzny, boję się.
Jedynie 9 proc. gwałtów ma miejsce poza domem. Kobiety zgwałcone w mieszkaniu rzadziej zgłaszają to na policję z obawy, że i tak nikt im nie uwierzy.

Ważne pierwsze godziny

- Według statystyk, gwałciciel to zwykle ktoś z bliskiego otoczenia ofiary. Może to być mąż, partner. Największy horror, kiedy ojciec gwałci córkę - mówi komisarz Janusz Wojtowicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Jego zdaniem, to często matka zakazuje córce mówić o gwałcie, ukrywa wszystko i nie bierze pod uwagę dramatu dziewczyny. - W przypadku dorosłej kobiety również rodzina radzi jej by nie szła na policję, grozi odwróceniem się od niej - twierdzi Wojtowicz. I dodaje, że bez wniosku poszkodowanego w sprawie o gwałt policja nic nie może zrobić. To tzw. przestępstwo wnioskowe, którego policja nie ściga z urzędu.
- Najważniejsze są pierwsze godziny - podkreśla Wójtowicz. - Trzeba natychmiast zadzwonić na policję. Staramy się przyjechać jak najszybciej, żeby zabezpieczyć ślady i zebrać dowody. Nie zgłaszając przestępstwa ofiary popełniają błąd. Robią sobie krzywdę, bo horror trwa nadal.
Dwie na pięć badanych kobiet zostały zgwałcone lub stały się ofiarami innych form przemocy seksualnej. Tylko 20 proc. tego rodzaju przestępstw jest zgłaszanych organom ścigania.

Winna ofiara

Urszula Nowakowska, szefowa Fundacji Centrum Praw Kobiet, uważa, że gwałt powinien być ścigany z urzędu, a nie na wniosek. - Poza tym to źle, że śledztwo prowadzi się wokół ofiary i jej zachowania, a nie wokół sprawcy - zdaniem Nowakowskiej w ten sposób z ofiary robi się prowokatora; osobę która sama chciała współżycia. To główny powód, dla którego kobiety nie zgłaszają gwałtu na policji. Boją się oskarżeń, ale również wstydzą się tego, co się stało, bo same się obwiniają.
- Kiedy sprawcą jest ktoś bliski, wtedy jeszcze trudniej kobiecie pójść na policję. Myśli, że jak zgwałcił ją w domu, to nikt jej nie uwierzy - mówi Nowakowska. - Za niskie są też kary za gwałt, a i sądy nie są bez winy.
Szefowa Fundacji niedawno spotkała się z zadziwiającym orzeczeniem sądu w sprawie o gwałt: sędzina w wyroku uzasadniała, że gdyby kobieta nie odmawiała współżycia, do gwałtu by nie doszło.



  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!