wtorek, 26 września 2017 r.

Magazyn

Moja szkoła jest w domu

Dodano: 27 września 2007, 16:09

W szkole Korneliusza nie ma dzwonków, przerw, ocen, dzienników, klasówek, tablicy, kredy, stawiania do kąta, noszenia mundurków, wagarowania, ściągania.

Nie ma, bo Korneliusz chodzi do szkoły, w której nauczycielką jest mama, a lekcje odbywają się w kuchni i pokoju.
Siódma: budzi się Korneliusz i jego młodsze siostry: Lidia i Iga. Śniadanie, poranne krzątanie.
- Czas na lekcje - mówi mama do Korneliusza. - Ale ja się teraz bawię - wymiguje się chłopczyk. Nie ma mowy. Dyscyplina musi być.

Plan domowy

Najpierw angielski. Tak by było napisane w planie lekcji, gdyby chodził do tradycyjnej szkoły. - Ale my mamy plan domowy - śmieje się Anna Kopeć, mama chłopca. - I bez żadnych dzwonków, bo tresury nie uprawiamy. I nie przez 45 minut. Siedzimy 10-15 minut nad książką i dopiero później wracamy do nauki. Bo dzieci w tym wieku szybko się nudzą.
Kornel przechodzi do pokoju. Siada przy komputerze. Do nauki angielskiego ma specjalny program sprowadzony ze Stanów Zjednoczonych. - Home school edition - napis na pudełku pokazuje Radosław Kopeć, tata Kornela. - To program dostosowany do edukacji domowej. Z resztą w Stanach zbili na tym interes. Tam szkoły domowe są bardzo popularne. Tylko w Niemczech za naukę w domu rodzic idzie do wiezienia.

Do szkoły tylko na w-f

Rodzina Kopciów chciała mieć wybór. - Dlaczego się na to zdecydowaliśmy? Bo sami mamy przykre doświadczenia związane ze szkołą - twierdzi Anna. - Nauczyciele nas zniechęcali do nauki, a my nie wykorzystywaliśmy swoich maksymalnych możliwości.
Anna i Radosław chcą, by ich syn uczył się w domu przez całą szkołę podstawową i gimnazjalną. Później w tym samym trybie będą się uczyły Iga i Lidia. Z resztą już siadają obok brata i dopytują o literki. - To jest "C”, a to "A” - pokazuje dumnie Lidia. Za chwilę z siostrą śmigają do komputera, gdzie leci program do nauki języka. Powtarzają słówka. - Bo ja chcie się ucić jak Kojnel i citać tak jak on - tłumaczy Lidia. - Bo kiedyś pójdę do pjacy. Tak tata mówił.
O pójście do szkoły się nie dopytują. Tylko Korneliusz mówi świadomie, że do szkoły nie chce chodzić. - W domu jest fajniej - zapewnia na poważnie.
Tylko na w-f chodzi do szkoły. Kornel od dwóch lat wspina się na skałkach. - Trener zgodził się na to, bo syn jest zdyscyplinowany. W innym przypadku, nie zgodziłby się na wspinanie tak młodego dziecka - mówi Radosław.

Egzamin w pokoju

Korneliuszowi kolegów nie brakuje. Nie siedzi z nimi w ławkach, ale spotyka się na placu zabaw czy na podwórku przed blokiem. Albo na skałkach w szkole. - Tam też słyszy dzwonek, widzi szkolne korytarze. Jak pójdzie do liceum nie będzie mu to obce - tłumaczy tata chłopca.
Mimo, że chodzi do szkoły domowej, to egzaminy go też nie ominą. - Raz na pół roku będziemy zawozić Korneliusza na egzamin do szkoły. Tam sprawdzą, jak mu idzie nauka - mówi mama. - Jeśli dyrektor szkoły stwierdzi, że uczeń nie radzi sobie z materiałem, może odebrać zgodę na edukację domową.
Zresztą już teraz mierzy się z egzaminami. Na płycie z nauką angielskiego co dziesięć lekcji jest test sprawdzający wiedzę z przekazanego materiały. - Trzeba go robić ze skupieniem. Bo jeśli czegoś się nie wie, lub błędnie się wpisze, to program cofa o te dziesięć lekcji. Wtedy Korneliusz się wścieka - śmieje się tata.
Im chłopiec będzie starszy, tym przedmiotów zacznie przybywać. Już znajomi rodziców - matematycy, historycy - zaczynają podrzucać ciekawostki ze swoich dziedzin. Później Kornel będzie miał normalne lekcje z geografii, biologii, fizyki. - Skorzystamy z pomocy korepetytorów - mówi mama.

Zła szkoła niszczy

Tradycyjna szkoła przeraża Kopciów. - Tuż po rozpoczęciu roku szkolnego, jechałem samochodem i słuchałem radia. Jeden z rodziców, który puszczał dziecko do szkoły, zastanawiał się nad skierowaniem syna do psychologa - opowiada Radosław. - To jakaś paranoja! Dlatego sądzę, że źle uformowana szkoła, jest narzędziem do niszczenia ludzi.
Ale ogólnie nie są przeciw szkole. Zdają sobie sprawę, że należą do mniejszości, bo tradycyjny system edukacyjny zawsze wygra z edukacja domową. Przekonali się o tym szukając dyrektora szkoły, który wyrazi zgodę na naukę ich syna w domu. Taka aprobata, to warunek do tego, by dziecko uczyło się pod opieką rodziców. - I zaczęły się problemy. Odwiedziliśmy kilku lubelskich dyrektorów szkół i ci niechętnie podchodzili do naszego pomysłu. Dlatego nasze kroki skierowaliśmy do szkoły w innym województwie. Trafiliśmy do dyrektora, który już miał uczniów, pobierających lekcje w domu - mówi Radosław Kopeć. - Na naszą prośbę też spojrzał przychylnie.


Czytaj więcej o:
przeciętniak
Oświecony
Oświecony
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

przeciętniak
przeciętniak (4 października 2007 o 21:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do Oświeconego: powinieneś wybrać login Faszysta z takimi poglądami.
Rozwiń
Oświecony
Oświecony (3 października 2007 o 19:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wiem, że czego jak czego, ale rozumu i wiedzy, to im nie brakuje. To, że komuś było ciężko w szkole nie musi wcale oznaczać, że miał słabe wyniki w sszkole. Bez szkoły o poziomie jaki dzisiaj reprezentuje, prawdopodobnie można więcej osiągnąć. historia kołem się toczy, ponieważ już kiedyś tak było. Spadek jakości i elitarności szkół prowadził wielu rodziców do edukacji domowej. Brali sprawy w swoje ręce i ich dzieci lepiej na tym wychodziły.
Rozwiń
Oświecony
Oświecony (2 października 2007 o 23:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kłopoty z młodzieżą nie wzieły się z krtykowania szkoły. Kłopoty młodzieży biorą się z tego, że na siłę spędza się ją do obozów zwanymi szkołami. Spora część z tych ludzi powinna pracować a nie demoralizować i psuć innych. Ale niestety muszą chodzić do szkoły bo takie jest prawo. A rodzice nie chcą inaczej bo co inni powiedzą. Szkoła straciła swój prestiż, ponieważ stała się instytucją dla wszystkich. Jest to metoda socjalistów do zrównywania i ogłupiania ludzi.
Rozwiń
ania
ania (2 października 2007 o 20:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ja ciekawa jestem jakie wykształcenie mają rodzice tych dzieci skoro w szkole było im tak ciężko - to oczywiście ironia, myślę, że są wykształconymi ludźmi. Sama mam 2 dzieci, ale chyba nie chciałabym dla nich takiej aspołecznej szkoły, moim dzieciakom jest bardzo dobrze w ich szkole i całe szczęście
Rozwiń
ktoś
ktoś (2 października 2007 o 09:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A w mojej nie tylko stawiaja do kąta, każą także klęczeć na grochu, osadzaja w dybach , itd. - oczywiście ironizuję. Co to za informacja o tym stawianiu do kąta? W żadnym statucie szkoły nie ma tego typu kary " stawianie do kąta", dlatego też proszę w ten sposób nie deklasowac szkół ogolnodostepnych. Cieszę się , że w naszym państwie nauczanie odbywa się w różnych formach, miejscach, itd. , ale nie oznacza to, że każde inne jest be.... Już tak dużo złegpo powiedziano w mediach na temat szkół, że ranga ich upadła, stąd kłopoty wychowawcze z młodzieżą. Nie budujcie Państwo redaktorzy poczytności gazety na takich wypowiedziach.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!