niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Magazyn

Na zawsze uziemieni w albumie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 lipca 2009, 12:48
Autor: Paweł Puzio

Z lekko pożółkłych zdjęć patrzą na nas gładko uczesani oficerowie lotnictwa. Żywe oczy, fantazja i szyk. Po 90 latach to jedna z nielicznych pamiątek, który pozostałe po tych dzielnych Polakach z II Eskadry Lotnictwa Wywiadowczego.


Feliks Przystupa, rocznik 1896, przyszedł na świat w Starej Wsi, tuż za Łęczną. Jako 22-letni młodzieniec na ochotnika, w 1918 roku, wstąpił do rodzącego się polskiego lotnictwa.

90 fotografii

– Tato otrzymał przydział do II Eskadry Lotnictwa Wywiadowczego. W lotnictwie służył od 1918 do 1922, cały czas na kresach, m.in. w Równym, Włodzimierzu Wołyńskim. Jak na tamte czasy był człowiekiem wykształconym, bo posiadał małą maturę, czyli ukończył cztery klasy gimnazjum – wspomina Kazimierz Przystupa, syn Feliksa.

Feliks z wojny przywiózł m.in. album ze zdjęciami dokumentującymi służbę w II Eskadrze. 90 unikatowych zdjęć przez lata leżało w rodzinnej szafie, ukryte przed wzrokiem niepożądanych osób. – Wyciągaliśmy je tylko podczas rodzinnych spotkań, aby powspominać, obejrzeć, pokazać historię kolejnym pokoleniom – dodaje pan Kazimierz. Dzięki temu fotosy w doskonałym stanie przetrwały prawie wiek. Dziś są unikatowym zapisem historii.

II Eskadra

Za datę sformowania II Eskadry przyjmuje się 5 listopada 1918 roku. W tym dniu lubelskie lotnisko, wraz z samolotami i sprzętem, zostało przejęte od Austriaków.
Niespełna miesiąc później z Warszawy przybył major pilot Jerzy Syrokomla-Syrokomski, który przystąpił do formowania eskadry. Początkowo wyposażenie oddziału stanowiło pięć samolotów typu Lloyd C.V Fornir.

Na początku 1919 roku jednostka otrzymała nazwę II Eskadra Lotnictwa Wywiadowczego. Formowanie zakończono w marcu 1919 roku, kiedy to eskadrę skierowano do dyspozycji gen. Aleksandra Babiańskiego, operującego pod Kowlem. Wtedy też mjr Syrokomla-Syrokomski rozpoczął organizowanie bazy we Włodzimierzu Wołyńskim.

Wielka ucieczka

Wiosną 1920 roku eskadra została przydzielona do udziału w ofensywie na Kijów, ale z powodu braków sprzętowych wkrótce zawrócono ją do Równego, a potem do Łucka. Pomimo bardzo słabego wyposażenia piloci eskadry zaliczyli wiele lotów bojowych.

– Tato opowiadał nam o wielu przygodach z tego czasu. Jeden z jego kolegów został zestrzelony nad terytorium kontrolowanym przez sowietów. Trafił do bolszewickiej niewoli. Długo jednak tam nie posiedział, bo po prostu ukradł Ruskim ciężarówkę i wrócił do eskadry. Na jednym ze zdjęć piloci pozują przy zdobycznym samochodzie z czerwoną gwiazdą na drzwiach – mówi Kazimierz Przystupa.

13 sierpnia 1920 roku eskadra liczyła 6 samolotów i bazowała przy dowództwie frontu środkowego w Lublinie. Pod koniec wojny została skierowana do uzupełnienia w Dęblinie, gdzie doczekała rozejmu i rozformowania.

Spółdzielnia zamiast samolotów

Po wojnie młody Feliks powrócił w rodzinne strony. Ożenił się w Witaniowie, z Zofią (z domu Bojarską). Jednak żywy charakter nie pozwolił mu spocząć na laurach. Prowadził duże gospodarstwo rolne w rodzinnej miejscowości żony.

W latach 30. XX wieku, aż do wybuchu II wojny światowej, pełnił funkcję wójta w gminie Ludwin. Był jednym z założycieli Spółdzielni Spożywców "Ogniwo” w Łęcznej, która przeciwstawiała się żydowskiemu monopolowi w lokalnym handlu. Spółdzielnię założyli miejscowy proboszcz, dziedzic, notariusz oraz najbogatsi gospodarze z okolic Łęcznej. "Ogniwo” miało własny sklep spożywczy oraz ogólnoprzemysłowy.

Znamy tych ludzi

Feliks Przystupa prowadził księgowość, ponieważ zawsze był biegły w rachunkach. – Do tej pory zachowała się księga rachunkowa "Ogniwa” – mówi Paweł Brodzisz, zaangażowany w drugą część projektu "Łęcznianie – ratujmy od zapomnienia”.

– Podczas zbierania materiałów do drugiej części wydawnictwa natrafiliśmy właśnie na ten unikatowy album. W naszej ocenie to perła, która przetrwała niemal nietknięta przez wszystkie zawieruchy dziejowe, które przetoczyły się przez nasz kraj.

Zdjęcia są w dobrym stanie, choć nie były przechowywane w warunkach muzealnych. – Ale, co najważniejsze, pan Feliks pięknie opisał każde zdjęcie. To kolejny walor tej rodzinnej pamiątki. Ludzie patrzący z fotografii są znani z imienia i nazwiska. Coraz częściej nosimy się z zamiarem wydania tego albumu w formie książkowej – dodaje Paweł Brodzisz.

Kułak

Podczas okupacji Feliks Przystupa działał w Batalionach Chłopskich. Po wyzwoleniu gospodarzył na sporym kawałku ziemi i dalej pracował w swojej spółdzielni, którą z biegiem czasu państwo znacjonalizowało i przekształciło w "GS”.

– W tym okresie album raczej tylko był wyciągany podczas świąt rodzinnych. Ludzie byli zawistni, często donosili na siebie do tzw. władzy ludowej. A że ojciec miał dużo pola, to uchodził za kułaka. I jeszcze ta przeszłość z wojny polsko-bolszewickiej – mówi dziś jego syn. – To było jak podpis pod wyrokiem śmierci.

Już się należał

Feliks Przystupa zmarł w 1970 roku. – Jak przyszli do mnie młodzi ludzie, aby spisać biogram taty do wydawnictwa "Łęcznianie”, to pomyślałem, że nasz album to coś więcej niż rodzinna pamiątka – mówi pan Kazimierz.

– To także świadectwo ważnych wydarzeń z historii naszego kraju. Już dość się należał w szafie, niech zobaczą go inni ludzie.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!