piątek, 17 listopada 2017 r.

Magazyn

Nasi rabowali Zamość przez dwie godziny

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 maja 2009, 14:55
Autor: Piotr Stasiuk

Zamość uchodzi za twierdzę niezdobytą w walkach bezpośrednich. Ale to nieprawda. Bo zdarzyło się, że twierdzę wzięły polskie wojska. Szturm z 1809 roku, mało znany epizod w historii Zamościa, został ostatnio zrekonstruowany

- To się może zamościanom nie podobać, ale miasto zostało zdobyte - mówi Waldemar Zubek, dowódca 2 Pułku Piechoty wojsk Księstwa Warszawskiego. Za niebywałą odwagę w tej bitwie po raz pierwszy przyznano kobiecie order Virtuti Militari. A 16 maja w Zamościu można było przekonać się, jak to wszystko wyglądało.

Palić i rabować

Po bitwie pod Raszynem i kapitulacji Warszawy wojska ks. Józefa Poniatowskiego ruszyły do kontrofensywy w głąb Galicji. Zajęły po drodze Lublin, Sandomierz i sporo mniejszych miejscowości. 19 maja roku pańskiego 1809 wojska podeszły pod Zamość.

- Sytuacja nie sprzyjała szturmowaniu miasta, bo atakuje się przy co najmniej trzykrotnej przewadze liczebnej - opowiada Zubek. - Tym razem było inaczej. Wojsk broniących twierdzy było 2600. Liczba atakujących wahała się pomiędzy 1600 a 1800.

Trzeba wspomnieć, że wielu obrońców stanowili Polacy z okolic, którym nie paliło się do walki. Poza tym byli Wołosi i Szeklerzy (Węgrzy). Tym ostatnim wydano już zresztą rozkaz "ażeby mieszkańców wyrżnąć, miasto zrabować i zapalić, a potem opuścić”.

Zamościan uratował szturm. Rozpoczął się w nocy 20 maja. Wojska podzielono na cztery kolumny. Trzy z nich szybko osiągnęły swoje cele, wdarły się na mury i odwróciły armaty wałowe w kierunku wroga. Czwarty atak - na bramę Lwowską - miał być pozorowany, a też się udał.

Pierwsza była kobieta

Ogromnym męstwem wykazała się Joanna Żubr. Wraz z mężem, jako pierwsza wdarła się na mury, rozbijając niemieckie warty i zdobywając armatę. Po bitwie wpisała się do annałów historii, zostając pierwszą kobietą odznaczoną orderem Virtuti Militari.

Austriacy bronili się przez trzy godziny. Do niewoli wzięto cały garnizon, w tym rannego dowódcę pułkownika Ferdynanda Pulszkego. Już podczas szturmu mieszkańcy pomagali, wskazując najlepsze miejsca do podstawiania drabin. Po wszystkim owacyjnie przywitali wojsko, a żołnierze przystąpili do dwugodzinnego rabowania miasta. Generał Pelletier przystał na to, zaznaczając, że ma się ono ograniczyć do "…Żydów, Niemców i tych osób, które przez pochlebstwo i podłe usługi przeszłemu rządowi, szkodzili sprawie narodowej”.

Żołnierze byli i są

Wracamy do teraźniejszości. Szesnastego maja 2009 r. dowódca 2 pułku piechoty Waldemar Zubek chciał uniknąć grabieży. W związku z tym, już przed bitwą rozdał żołd w postaci bitych w Zamościu monet: sześciogrosza i dwóch złotych. Przy zamojskim muzeum zaczęto rozbijać namioty. Rozpoczęły się przygotowania do odtworzenia szturmu. - Takiej rekonstrukcji jeszcze nie było, choć podobne imprezy są co roku. To dwóchsetlecie bitwy i możliwe, że lepszej okazji już nie będzie - cieszył się Zubek.

Jego przygoda z rekonstrukcją bitew rozpoczęła się ponad cztery lata temu. Przypadkowo; jak u większości. - Miałem się spotkać ze znajomymi. Była jeszcze chwila, wstąpiłem do Empiku. Zacząłem czytać książkę na ten temat - opowiada. - Wcześniej interesowałem się uzbrojeniem. Każde hobby wciąga. Zaczyna się zauważać szczegóły. Spędza się dużo czasu, zastanawiając się czy guzik był przyszyty bardziej w lewo, czy w prawo.

Rafał Zembrzuski wcielił się w rolę fizyliera. - Fizylierzy to nazwa formacji piechoty. Tacy ludzie do odstrzału. Zwykłe mięso armatnie - tłumaczy. - Można powiedzieć, że jestem rekrutem. Bawię się w to półtora roku.

A jak się zaczęło? Oczywiście, przypadkiem. - Jestem listonoszem. Zostałem przeniesiony do innej jednostki. Siedziałem biurko w biurko z kolegą, który miał hopla na punkcie historii. Postanowiłem sprawdzić, jak to jest.

Najważniejszy jest plan

- Wszystko jest dobrze zaplanowane - mówi Dorota Betko, organizatorka jednej z największych rekonstrukcji w Europie, bitwy pod Raszynem. - W tym celu patrole wychodzą w teren.

Niektóre z nich zapuszczają się aż na zamojski rynek, by w restauracyjnych ogródkach, pokrzepić się przed bitwą. Patrole wracają, wymieniają się informacjami z dowódcą. Następuje wymarsz.

Wojska Księstwa Warszawskiego docierają do murów. Dochodzi do wymiany ognia, ale walka tylko na początku jest wyrównana. Dzięki umiejętnemu atakowi oskrzydlającemu, wojska austriackie zmuszone są do wycofania się na Rynek. Tutaj z kilku stron dopadają je Polacy. Raz po raz padają obrońcy twierdzy. Jeszcze jedna rozpaczliwa salwa z armat. I cisza...

Następna bitwa

Następna rekonstrukcja odbędzie się 29-31 maja bieżącego roku. Tym razem będzie to szturm wojsk kozackich z 1648 r. Oprócz potyczki jazdy polskiej z podjazdem kozackim i bitwy ogniowej, będzie można zobaczyć turnieje łucznicze i szabli bojowej. Będą też negocjacje o wykup kobiet z niewoli tatarskiej i wiele innych atrakcji.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!