piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Nie ma jak u taty!

Dodano: 18 czerwca 2004, 18:01
Autor: (alf)

W trzecią niedzielę czerwca w USA, a u nas 23 dnia tego miesiąca – tatusiowie dostają prezenty, a przynajmniej życzenia. U nas bowiem nie jest to nadal uroczystość tak popularna jak Dzień Dziecka czy Matki.
A powinna – bo bez ojca nie ma życia!

Początki obchodów Dnia Ojca nie są jasne. Niektórzy twierdzą, że związany jest z działalnością kościelną w zachodniej Virginii. Inni zapewniają, że pierwszy raz Dzień Ojca obchodzono w Vancouver w stanie Washington.
Uczciwszy wszelkie okoliczności towarzyszące pierwszemu prawdziwemu początkowi obchodów Dnia Ojca, należy przyznać, że największą promotorką tego dnia była pani B.J. Dodd z Spokane w stanie Washington. Pani Dood miała niezwykłego ojca. Był weteranem wojny secesyjnej. Jego żona umarła w młodym wieku pozostawiając mu sześcioro dzieci, które wychował samotnie bez pomocy żadnej macochy.
W poszczególnych stanach różne organizacje rozpoczęły ostrą kampanię na rzecz oficjalnego ustanowienia corocznego Dnia Ojca. I już w 1916 roku prezydent Woodrow Wilson zaaprobował ten pomysł, jednak dopiero prezydent Calvin
Coolidge ustanowił, świętem narodowym, aby „podkreślić szczególnie serdeczny rodzaj związków między ojcami i dziećmi i aby mogły one wyrazić wszystkie swoje uczucia i powinności”.
Do Polski obchody tego dnia przyszły jakoś niepostrzeżenie i bez emocji. W porównaniu z walentynkami, nabijającymi kiesy handlowcom – czczenie zasług tatusiów nie obudziło większego zainteresowania. Prawdopodobnie handlowcy nie zwietrzyli w tym jeszcze dobrego interesu. Nie musimy przecież jednak kopiować Ameryki dosłownie i producenci czegokolwiek mogą dodawać do swoich produktów nalepkę z życzeniami dla ojców.

W naszej kulturze ugruntował się model rodziny, w której facet służy do przynoszenia pieniędzy, wynoszenia śmieci i bycia poza domem. I właściwie to same kobiety wyznaczają im taką pozycję, wychowując synów na dzielnych zdobywców i herosów. Nie dając im właściwie żadnego innego pozytywnego wzorca do wyboru, rzadko pozwalając na pielęgnowanie niemowlaków.
U nas więc święto ojca jest co sobota, kiedy „strażniczki domowego ogniska” robią wielkie sprzątanie. Wtedy wpychają ojcu dziecka wózek i popychają ich na spacer. Na spacerze po ulicach pełnych ludzi można mieć pewność, że dziecko nie będzie podrzucane, łaskotane itp.
Nic nie dzieje się jednak samo z siebie. Jeśli więc panowie chcecie, aby w przyszłości dzieci okazywały wam swoją miłość i przywiązanie, musicie je tego nauczyć. Pokażcie je swoim ojcom, gdy będziecie ich zapraszać na obiad wydawany na ich cześć. I pozwólcie dzieciom usłyszeć, jak dziękujecie swoim tatusiom, za wszystko, co wam ofiarowali. Bo jeśli nawet nie było to zbyt wiele – to pewnie nie mieli innej możliwości.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!