wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Nie poszli z torbami

Dodano: 12 lipca 2007, 14:28

Historia GFN zaczyna się od warsztatu ślusarskiego na tzw. Nowym Świecie w Radzyniu, założonego przez Jana Laskowskiego i Edmunda Kurczyńskiego.

Początkowo mały zakład świadczył usługi dla ludności. Potem przekształcił się w fabrykę remontującą gorzelnie i produkującą maszyny rolnicze oraz kotły.

Pierwsza winda

- To tutaj po raz pierwszy w Polsce zrobiono parnik elektryczny - chwali się Jan Brożek. - A kilka lat temu, jak remontowaliśmy halę produkcyjną, przypadkowo znaleźliśmy tubę z aktem erekcyjny, napisanym przez jednego z synów Jana Laskowskiego. Dokument z 1928 roku, opatrzony znakami pocztowymi, opisuje położenie oraz profil produkcji fabryki. Złożono go w momencie rozpoczęcia budowy kotlarni.
W GFN była też pierwsza w Radzyniu... winda.
Po wojnie fabryka przekształciła się w spółdzielnię. W 1975 roku spółdzielnię zlikwidowano, a majtek włączono do kombinatu górniczego w Sułkowicach. Z biegiem czasu zakład zmienił profil produkcji, skupiając się na wytwarzaniu akcesoriów kolejowych dla potrzeby górnictwa. Wreszcie w 1992 roku fabryka sprywatyzowała się.
No i z tym kapitalizmem było trochę problemów.

Szkolenie u Amerykanina

Zakład stanął na skraju bankructwa. - Siedziałem na szkoleniu z ekonomii i zarządzania w Warszawie. Jakiś mądry Amerykanin zaczął mówić, że największą wartością firmy są ludzie, a oszczędzanie trzeba zacząć od złotówek, a nie milionów. We mnie jakby jasny grom strzelił. To jest to, pomyślałem. Po powrocie wezwałem ludzi i bez ogródek powiedziałem, że jak nie będziemy razem pracować dla zakładu, to pójdziemy z torbami. To był moment przełomowy - opowiada Brożek.
Cześć załogi natychmiast to zrozumiała.
Ci, którzy nie mogli zrozumieć, że zasada "czy się stoi, czy się leży...” już nie działa, szybko odeszli z GFN. Reszta sama zaczęła kombinować, jak wprowadzać oszczędności w produkcji, jak zdobywać kolejne kontrakty.

Każdy ma swoją działkę

- Było źle, ale poczuliśmy, że jesteśmy załogą, że to także nasz zakład - opowiada Zbigniew Skulimowski, kierownik produkcji w GFN. - Teraz już nikt nie mówi, że nie da się zrobić. Po prostu stajemy przed problemem i rozwiązujemy go.
W blisko 120-osobowej załodze jest 14 liderów. Każdy odpowiada za ściśle określoną działkę. Jednym z nich jest 30-letni Karol Dzięcioł, technolog, który sam o sobie mówi, że jego CV jest tak długie jak Wisła. - W życiu poznałem wiele firm, ale w tej jest inaczej. Dobra organizacja pracy, każdy odpowiada za swoją działkę i z tego jest rozliczany. I zdrowe zasady relacji między ludźmi - tak Karol Dzięcioł określa pracę w firmie.

Program sterujący

- To nie jest tak, że kapitalizm to ubabrany po pachy facet w berecie z antenką, a prezes wykorzystuje ludzi, bo jest podłym kapitalistą z cygarem w gębie. To było dobre 30 lat temu. Teraz to ludzie tworzą firmę - mówi Brożek. - W tamtym roku wydałem na szkolenia 200 tysięcy złotych. Najlepsi robią MBA, inni jeżdżą do zakładów Kruppa i innych, z którymi współpracujemy na Zachodzie. Regularnie występujemy na tragach, nawet w Chinach. To kosztuje, ale się opłaca, bo zdobyte doświadczenia oraz kontakty procentują w firmie. Ludzie to największy kapitał GFN.
Dariusz Okniński od roku jest operatorem cyfrowej obrabiarki. - Zamówień jest tak dużo, że ciężko to wszystko przerobić - dodaje Okniński, który sam napisał program sterujący nowoczesną maszyną.

Mamy lotnisko


A teraz najlepsze: GFN to chyba jedyna w regionie fabryka z własnym lotniskiem. Na łąkach przy GFN startują i lądują samoloty. Wprawdzie makiety, ale zawsze.
Jerzy Wołowik, mistrz narzędziowy i mistrz Polski w akrobacjach 3D modeli latających, tak to wspomina: Poprosiliśmy prezesa i wybudował nam lotnisko.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!