środa, 20 września 2017 r.

Magazyn

Niech jakieś złamane psie serducho znajdzie dom. Zostało im tylko pół roku

Dodano: 2 września 2017, 18:09

Emocjonalne apele w internecie, prośby o adopcje psów i pomoc wolontariuszy. I nadzieja, że uda się wyjść obroną ręką z zaistniałej sytuacji. Stowarzyszenie prowadzące Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Krzesimowie (powiat świdnicki) ma umowę dzierżawy tylko do końca marca 2018 roku. A w przytulisku przebywa cały czas kilkaset psów.

Zdajemy sobie sprawę, że macie tysiące tematów bardziej czy mniej ważnych i może nasz apel też pozostanie bez odpowiedzi, ale zawsze jest nadzieja. Nadzieja, że ktoś zauważy naszych podopiecznych, których zawiedli ludzie i teraz ludzie muszą pomóc” – tak rozpoczyna się wpis wolontariuszy ze Schroniska dla bezdomnych zwierząt w Krzesimowie zamieszczony w miniony wtorek na facebookowym profilu Spotted: Świdnik.

Jeszcze tyle ogonków

Już dzień po jego zamieszczeniu miał ponad 400 udostępnień, w czwartek już ponad 600. „My, wolontariusze schroniska dla bezdomnych zwierząt w Krzesimowie naprawdę potrzebujemy pomocy w uświadomieniu mieszkańców naszego regionu, iż nasze schronisko jest likwidowane, mamy tylko pół roku na znalezienie domków dla ponad 300 cudownych psiaków. Nie wiemy już gdzie pisać, dzwonić kogo błagać o domy... proszę udostępnijcie nasz apel o dom, informację o likwidacji schroniska, o pilnych adopcjach... Niech jakieś złamane psie serducho znajdzie dom, adopcje stoją w miejscu, czas nam się kończy a liczy na nas jeszcze tyle ogonków. Z góry dziękujemy i pozdrawiamy wolontariusze schroniska dla bezdomnych zwierząt w Krzesimowie”.

14 lat działalności

Początki schroniska w Krzesimowie (na terenie Nadleśnictwa Świdnik) sięgają 2003 roku.

– Pierwszą umowę z nadleśnictwem podpisało jeszcze stowarzyszenie Animals – mówi Maria Gulanowska ze Świdnickiego Stowarzyszenia Opieki Nad Zwierzętami, które od 2007 roku prowadzi schronisko w Krzesimowie.

Schronisko jest wygaszane. – Umowa z Nadleśnictwem Świdnik obowiązuje do końca marca 2018 roku – dodaje Maria Ferens, prezeska Świdnickiego Stowarzyszenie Opieki Nad Zwierzętami.

Tymczasem w schronisku cały czas przebywa ponad 310 psów. W ubiegłym roku było ich blisko drugie tyle. Teraz jest mniej m.in. dlatego, że niektóre gminy swoje psy już zabrały. Zrobiła to gmina Mełgiew (powiat świdnicki). To na terenie tej gminy działa schronisko.

– Ta sprawa już nas nie dotyczy – mówi Ryszard Podlodowski, wójt gminy Mełgiew. – W tej chwili mamy podpisaną umowę ze schroniskiem w Nowodworze na odłów i utrzymanie bezdomnych zwierząt. Nasze psy ze schroniska w Krzesimowie, dzięki podjętym przez nas działaniom, zostały zaadoptowane i obecnie nic nas już ze Świdnickim Stowarzyszeniem nie łączy.

W ślady gminy Mełgiew chce iść także Jabłonna (powiat lubelski). – Mamy 10 psów na terenie schroniska w Krzesimowie – podlicza Magdalena Sałek, wójt gminy Jabłonna. – Ponieważ schronisko będzie zamykane, jesteśmy zobowiązani zwierzęta zabrać do innego miejsca. Obecnie jesteśmy na etapie przygotowywania porozumienia ze stowarzyszeniem w tej sprawie.

Co z psami?

Do podobnych działań przymierza się również gmina Piaski (powiat świdnicki). – W schronisku w Krzesimowie mamy 52 psy – mówi Michał Cholewa, burmistrz Piask. – Mamy podpisaną umowę wieloletnią ze Schroniskiem dla zwierząt „Baros” (województwo świętokrzyskie - przyp. aut.) i już w czerwcu chcieliśmy 20 psów tam przewieźć. Jednak na prośbę pani prezes Świdnickiego Stowarzyszenia, żeby jeszcze dać im czas na adopcje, odłożyliśmy tę decyzję w czasie.

– Dlaczego ja te psy muszę oddać? – głośno zadaje pytanie prezeska Świdnickiego Stowarzyszenia Opieki Nad Zwierzętami. – Ja nie przyszłam tutaj z chęci zysku, nie mam ani świąt, ani urlopu tylko z miłości do zwierząt. Wyrwanie tych psów stąd i przewiezienie ich w nowe miejsce będzie wymagać dodatkowej pracy nad tymi zwierzętami. To może być dla nich trauma.

Psy z Krzesimowa szukające nowego domu: Łatka, Baby, Orlen, Pin i Pinka

Problem z adopcjami i wolontariuszami

Tymczasem Świdnickie Stowarzyszenie Opieki nad Zwierzętami boryka się z problemami finansowymi. Stowarzyszenie po raz pierwszy w historii zamknęło ubiegły rok stratą, sięgającą ponad 40 tys. zł.

Pieniądze idą nie tylko na karmę dla psów. Są też inne koszty, m.in. opieki weterynaryjnej dla zwierząt oraz utrzymania i opłacenia pracowników schroniska. – Mamy zatrudnione na umowę osoby, na 4,5 etatu – mówi Maria Ferens. – Reszta to jakieś kawałki etatów i wolontariusze.

A pieniędzy nie przybywa. Ponieważ schronisko jest wygaszane, stowarzyszenie nie może zawierać żadnych nowych umów. – Obecnie mamy pieniądze od czterech gmin: Świdnika, Piask, Poniatowej i Cycowa. Miesięcznie to ok. 20 tys. zł. Resztę mamy od sponsorów i akcji pomocowych – dodaje Ferens.

W schronisku brakuje także wolontariuszy. Niewiele osób jest też zainteresowanych adopcjami psów. – Adopcje idą niespecjalnie. Powodem nie jest to, że nie szukamy nowych właścicieli dla psów ze schroniska, bo to robimy – podkreśla Gulanowska. – Nie mamy jednak szczeniaków, których ludzie szukają w pierwszej kolejności. Mamy tylko dorosłe psy. Poza tym położenie schroniska utrudnia adopcje. Z tych samych powodów mamy problem z wolontariuszami.

Cel: Nowe schronisko

Od pewnego czasu trwają rozmowy dotyczące planów budowy nowego schroniska na terenie powiatu świdnickiego.

– Znaleźliśmy nawet teren w lesie: w obrębie Podzamcze, na pograniczu gmin Milejów, Piaski i naszej – mówi wójt gminy Mełgiew. – Tyle, że jak było 20 gmin to wszyscy mówili „róbcie”, ale nie było żadnej mowy o współfinansowaniu.

Wójt Podlodowski ideę budowy nowego schroniska popiera, ale nie chce, by gmina, którą kieruje była w tym projekcie liderem. – Nam wydaje się, że liderem powinien być Świdnik – wskazuje burmistrz Piask i zapowiada, że gmina się dołoży.

Co na to Świdnik? Na pewno będzie w sprawie schroniska spotkanie. – Jesteśmy zaniepokojeni decyzją Nadleśnictwa Świdnik o wypowiedzeniu umowy Świdnickiemu Stowarzyszeniu Opieki Nad Zwierzętami funkcjonującemu na terenie Krzesimowa, które obsługuje gminy powiatu świdnickiego – mówi Waldemar Jakson, burmistrz Świdnika. – Postanowiłem zaprosić wójtów wszystkich gmin, które korzystają z usług schroniska na spotkanie w tej sprawie. Podejmę również rozmowy z władzami nadleśnictwa, aby przedłużyły stowarzyszeniu termin wypowiedzenia i w ten sposób dały samorządom czas na wypracowanie wspólnego rozwiązania dla wszystkich gmin. Jestem przekonany, że w tak ważnej sprawie spotkamy się z dobrą wolą władz gmin i terenu, na którym obecnie znajduje się schronisko.

Spotkanie zostało zaplanowane na 8 września. Ma zakończyć się konferencją prasową. – Jeśli będą przesłanki do tego aby umowę ze stowarzyszeniem przedłużyć to jesteśmy otwarci na rozmowy – zapowiada Rafał Cieślak, zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Świdnik.

– Ja chcę wierzyć, że nowe schronisko powstanie. Muszę w to wierzyć, bo inaczej oszaleję – dodaje Maria Ferens.

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (3 września 2017 o 14:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
chciałam adoptowac kiedys psa z tego schoniska. przyjechalam niby w godzinach otwarcia. nikt nie był zainteresowany. poza tym strach było wysiąść z samochodu bo po lesie biegały psy. po niecalej godzinie pojawiła się pani dyrektor. była bardzo niemiła i opryskliwa. zachowywała się tak jakby nie chciała oddać psa. odjechałam bardzo zniesmaczona i nigdy wiecej juz tam nie wroce. niestety ale jak ma się takie podejscie to jest jak jest...
Rozwiń
Gość
Gość (2 września 2017 o 19:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tyle się mówi, pisze o bezdomności zwierzaków i braku chętnych do adopcji. Jest mnóstwo schronisk, w których wiele psów całe życie spędza w schronisku - boksy, klatki, inaczej mówiąc jak w więzieniu z odrobiną atrakcji jak spacer, czy w niektórych miejscach plac do biegania, ale nikt nie zajmuje się karaniem za bezsensowne rozmnażanie zwierzaków. Każda gmina powinna mieć pracownika, który przejedzie po domach i po sprawdza, czy psy/koty są wysterylizowane, a jak nie, to wyznaczy termin, a potem kara co najmniej 1 tys. zł. Zapłaci jeden, drugi i skończą się bezdomne psy. Dzisiaj we wsiach i małych miejscowościach, psy biegają jak bezpańskie. Stanowią zagrożenie dla siebie, ludzi, w tym kierowców. Czas zacząć karać LUDZI, a nie zwierzęta. Pobyt w schronisku to niestety także kara.
Rozwiń
Gość
Gość (2 września 2017 o 18:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dostanę 500+ to będę za wami, niestety na tym polega w naszym kraju kapitalizm, gdzie każdy "drze" dla siebie jak najwięcej
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!