niedziela, 22 października 2017 r.

Magazyn

Norbert: Dzięki Internautom zmieniło się moje życie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 stycznia 2011, 14:46

- Mam satysfakcję, że czegoś się nauczyłem, wreszcie się rozwijam -mówi Norbert<br />
 (Fot. Jacek Świercz
- Mam satysfakcję, że czegoś się nauczyłem, wreszcie się rozwijam -mówi Norbert
(Fot. Jacek Świercz

Swoją historię Norbert z domu dziecka opowiedział w świątecznym Magazynie Dziennika Wschodniego. Szczerością poruszył wielu ludzi. Dzięki nim zmienia dziś swoje życie.

Bohater reportażu "Już nie muszę uciekać>” opowiedział nam o swoim życiu. O domu dziecka, do którego uciekł z rodzinnego domu. O chorym ojcu, którym się opiekuje. O zwierzętach, które karmi, leczy i znajduje im opiekunów. O tym, że z niesienia pomocy uczynił sens swojego życia, choć sam w życiu kiepsko sobie radzi.

• 22 grudnia 2010 roku skończyłeś 18 lat, dwa dni później ukazał się reportaż o tobie. Coś się od tamtego momentu zmieniło w twoim życiu?
– Wszystko się zmieniło. Poczułem, że komuś na mnie zależy, że moje życie jest coś warte. Zawsze myślałem, że jestem bezwartościowy, nikomu niepotrzebny i że na nikim nie mogę polegać. A tu się okazało, że kogoś interesuje moje życie. Mało tego: że ktoś bezinteresownie chce mi pomóc, wyciąga do mnie rękę.

• Trudno ci było w to uwierzyć?
– To był dla mnie szok! Chyba wciąż do końca nie wierze, że obcy ludzie mogą być tak otwarci i życzliwi. To największe pozytywne zaskoczenie w moim życiu.

• Co najbardziej poruszyło cię w reakcji ludzi na twoją historię?
– Największe wrażenie zrobiły na mnie słowa otuchy; że jestem coś wart i nie mogę się załamywać. Nikt mi nigdy w życiu nie powiedział, że jestem wartościowym człowiekiem. Wręcz przeciwnie, zawsze słyszałem, że jestem do niczego i po co w ogóle się urodziłem. Byłem dzieckiem nieplanowanym i niechcianym. Dopóki mama żyła, to jeszcze czułem się potrzebny, a potem było coraz gorzej. Byłem samotny i nikomu niepotrzebny. Jako dziecko miałem dwie próby samobójcze.

• Nie chciałeś żyć?
– A co ja miałem za życie? Nie chcę nawet wracać do tego, co było. Wolę zapomnieć. Ostatni rok to w ogóle żyłem na jakimś marginesie życia. Nie chciałem wracać do domu dziecka, ukrywałem się i czekałem na swoje 18 urodziny, żeby już być tym dorosłym i przestać uciekać.

• Wierzyłeś, że ta data coś zmieni w twoim życiu?
– Nie wierzyłem. Nie miałem żadnych marzeń. Chciałem po prostu przestać się ukrywać. Nic innego nie mogło się zmienić, bo jakim cudem?

• A jednak się zmieniło...
– Dosłownie wszystko. To, że ludzie zaczęli we mnie wierzyć sprawiło, że sam w siebie uwierzyłem i zacząłem działać. Myślałem: skoro ludzie widzą we mnie człowieka, wyciągają do mnie rękę, to ja nie mogę ich zawieść.

• Co zrobiłeś?
– Najważniejsza sprawa: wróciłem do szkoły. 5 lutego zaczynam naukę w 3 klasie gimnazjum. Zostałem przyjęty do szkoły i nie ma już odwrotu. To otwiera mi drogę, by starać się o rentę rodzinną. Czyli nie będę już wegetować. W końcu poszedłem do lekarza, zacząłem się leczyć. A mam poważne problemy ze zdrowiem, które zaniedbałem. Teraz chodzę po lekarzach, bo chcę być zdrowy, chcę po prostu żyć.

• Czy nasi czytelnicy mieli swój udział w realizacji twoich planów?
– Ogromny. Podam choćby taki przykład: Od pani Marzeny, która w Internecie przeczytała reportaż, dostałem komputer. Nigdy w życiu nie miałem kontaktu z komputerem, więc to było dla mnie wielkie przeżycie. Żeby nauczyć się pisać, zacząłem przepisywać książkę kucharską.

Szybko się uczę, więc już umiem pisać na komputerze. Mam satysfakcję, że czegoś się nauczyłem, wreszcie się rozwijam. Chcę pisać swój blog. Zacząłem dzień po dniu spisywać, co robię, myślę, czuję, jakie mam plany. To jakoś porządkuje moje życie. Chciałbym, żeby ten mój dziennik ludzie mogli przeczytać w Internecie, żeby zobaczyli, jak zmienia się moje życie. Kiedyś to wszystko wydawało mi się to nierealne, nieosiągalne. A jednak marzenia się spełniają.

• O czym marzysz?
– Marzę, żeby znaleźć stancję i wyrwać się z tego miejsca, w którym żyję. Chcę zacząć żyć od nowa i zapomnieć o tym, co było. To pierwsze, największe marzenie. Drugie jest takie, żeby skończyć gimnazjum, a potem szkołę kucharską. Chce być kucharzem. Lubię i umiem gotować. Nawet pierogi potrafię ulepić, a sosy to moja specjalność. Chyba byłbym dobrym kucharzem.

• A z takich marzeń osobistych?
– To marzenie numer trzy: założyć rodzinę. Chciałbym mieć dwoje dzieci naturalnych i jedno adoptowane z domu dziecka. Ta rodzina byłaby przeciwieństwem tej, w której ja się wychowałem. Dzieciom będę mówił, że są mądre, kochane i najważniejsze. Na pewno będę je rozpieszczał. W moim domu oczywiście byłyby też zwierzęta: kot, pies, kanarek, królik, chomik. Dużo kwiatów, bo je uwielbiam.

• Uda się?
– Jeśli będę bardzo chciał, to tak. Dlatego te trzy marzenia spisałem w zeszycie. Codziennie do niego zaglądam i myślę, co zrobiłem, by być bliżej ich realizacji. Dziś wydaje mi się, że mogę osiągnąć wszystko. Ja już nie idę, nie biegnę, ale wręcz uciekam do przodu.



  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
imię
Gość
wiktor
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

imię
imię (22 stycznia 2011 o 19:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Norbert trzymaj się i powodzenia! Magda, dałaś radę, brawo
Rozwiń
Gość
Gość (22 stycznia 2011 o 18:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Od pani Marzeny, która w Internecie przeczytała reportaż, dostałem komputer. Nigdy w życiu nie miałem kontaktu z komputerem, więc to było dla mnie wielkie przeżycie. Żeby nauczyć się pisać, zacząłem przepisywać książkę kucharską"

A 10-letnie dzieciaki wybrzydzają na telefony komórkowe tańsze niż 500 zł.

Trzymam kciuki za Ciebie, chłopie.
Rozwiń
wiktor
wiktor (22 stycznia 2011 o 18:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Trzymam za Ciebie kciuki :)Jeżeli mocno będziesz wierzył w swoje marzenia to któregoś dnia zapukają do twych drzwi.Co u Ciebie jest kwestią czasu bo masz wiarę większą niż niejeden którego mijasz w drodze z domu do sklepu.
Rozwiń
Filip
Filip (22 stycznia 2011 o 18:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wszystkiego dobrego Norbercie, my wierzymy w Ciebie a ty wierz w spełnienie swoich marzeń. Na pewno Ci się uda!
Rozwiń
juras
juras (22 stycznia 2011 o 17:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Słuchaj zrób sobie tablice wizji, kup małą tablice korkową i wieszaj tam swoje marzenia i wierz bo wiara czyni cuda.....Wszystko Ci się spełni. Tak jak mnie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!