poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Nosem w mordercę

Dodano: 29 listopada 2007, 16:02

Znajdą człowieka żywego lub martwego. Ich nos jest dla sądu ważnym ekspertem, co nie przeszkadza całej reszcie psa ganiać za ulubioną piłką.

Co roku walczą o atest gwarantujący ich roczną niezawodność.

• Czy wśród psów pracujących w policji jest równouprawnienie?

- Psów jest więcej, ale dziewczynki też są. Jedne, bardzo dobrze pracują przy wyszukiwaniu zapachu materiałów wybuchowych, inne zapachu narkotyków. Na naborach nie robimy różnicy, testujemy i psy, i suki, szukając najlepszego psa.

• Policja kupuje psa. Szkoli go kilka miesięcy. Kiedy pies zaczyna pracę i można powiedzieć, że już się wszystkiego nauczył?

- Zaraz, zaraz... Nie można po prostu mówić, że pies się wszystkiego uczy. My po prostu wykorzystujemy to, co dała mu matka natura. Jego węch, jego instynkt, który każe mu w czasie polowania szukać czy bronić. Człowiek może psie cechy rozwinąć, ja to nazywam "podciągnąć”. Jedne psy są bardziej agresywne więc lepiej sprawdzą się jako zwierzęta patrolowo-tropiące. I idą do pracy w prewencji. Z kolei te z pionu kryminalnego, używane do badań osmologicznych, muszą być łagodne.

• Co robi pies używany do badań osmologicznych?

- Każdy człowiek ma oprócz niepowtarzalnego DNA i linii papilarnych swój niepowtarzalny, niezmienny i nieusuwalny zapach. Bez względu na to czy bierze jakieś leki, używa kosmetyków itp. Zadaniem psa jest rozpoznanie woni konkretnego człowieka wśród innych. Osmologia to najmłodsza dziedzina kryminalistyki. Psi nos potrafi np. wskazać zapach, który zdradza sprawcę i jest to dowodem w sądzie.

• Ale pies patrolowo-tropiący też szuka człowieka, to czym się czworonóg prewencyjny różni od tego z pionu kryminalnego?

- Patrolowo-tropiące muszą odnaleźć ślad na przykład złodzieja lub przemytnika, który porzuca auto i dalej ucieka pieszo. Albo kogoś, kto zabłądził. Pracują w polu, lesie. Mają nie zgubić tego śladu, bez względu na hałasy, obecność innych ludzi, zamieszanie. Wybierając kandydata do takiej służby patrzymy jak szuka rzucanego przedmiotu. Czy śledzi go wzrokiem czy z nosem przy ziemi dociera do celu. Mimo że w tym czasie słyszy strzał. Bierzemy te używające nosa. Pies do badań osmologicznych to wyższa półka, taka policyjna psia elita. Musi się dobrze czuć w pomieszczeniach laboratoryjnych i z kilku próbek wybrać tę, która jest identyczna z zapachem mordercy czy złodzieja.

• Często mają zajęcie?

- Praktycznie codziennie. Ale trzeba je wykorzystywać racjonalnie, bo zwierzak się zniechęca do pracy. Zaczynają o 9 rano, po krótkim porannym wybieganiu, bo pies musi być wybiegany ale nie zmęczony...

• I najedzony?

- Nie, nie. Posiłki policyjnym psom daje się po pracy. Najedzony pies nie powinien np. wsiadać do auta lub w ogóle się poruszać. To grozi niebezpiecznymi dla zdrowia i życia psa konsekwencjami. Chodzi o jego przewód pokarmowy. Psi układ trawienny źle znosi wówczas wysiłek.

• Pies policyjny ma dostatecznie pełną miskę?

- Jak badam swoich pacjentów, to w większości zalecam odchudzanie. O 5-10 kilogramów za dużo! One mają stosunkowo mało ruchu, a opiekunowie ciągle swoim pupilom coś podrzucają, no i mamy grubego policyjnego psa. I jak taki patrolowo-tropiący ma na corocznym teście przeskoczyć 170- centymetrową przeszkodę?

• Lubi pani swoich podopiecznych?

- Zajmuję się nimi od siedmiu lat i mogę szczerze powiedzieć, że codziennie z przyjemnością idę do pracy. Jako specjalista od osmologii pracuję z kilkoma psami. Jako weterynarz na całej Lubelszczyźnie mam blisko setkę pacjentów, z czego 80 patrolowo-tropiących. Jestem przy wszystkich naborach, atestach, brakowaniach...

• Brakowanie to selekcja negatywna? Usypiacie te niepotrzebne?

- No chyba pani żartuje! Brakowanie to rzeczywiście nazwa dyskwalifikacji zwierzaka. Z powodu wieku, choroby itp. ale od kiedy tu pracuję to wszystkie psie emerytury kończyły się tak, że swojego pupila zabiera na własność policjant, który był jego opiekunem. Może jeden czy dwa przypadki nieuleczalnej choroby skończyły się uśpieniem psa.

• Prywatnie jest pani psiarzem?

- Chyba w ogóle zwierzęciarzem. A od dwóch lat jestem kociarzem, bo mi znajomi sprezentowali kociego arystokratę, bobtail mekonga.


• To pewnie umiera ze strachu jak wraca pani do domu przesiąknięta zapachem swoich służbowych brytanów...

- A skąd, mój kot nie wie co to pies. W życiu na oczy żadnego nie widział i pewnie nie zobaczy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!