wtorek, 24 października 2017 r.

Magazyn

O prapraprzodku galerii handlowej

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 sierpnia 2008, 17:54

Rozmowa z dr Grażyną Jakimińską z Muzeum Historii Miasta Lublina

• Dziś zaczyna się w Lublinie czterodniowa impreza - Jarmark Jagielloński. Ma być "połączeniem tradycji historycznych jarmarków ze współczesną wymianą kulturalną”. Po co naszym przodkom były jarmarki?

- Jarmark był dla miasta bardzo ważnym wydarzeniem. Po pierwsze, przyjeżdżali do Lublina kupcy z Europy i części Azji. Przywozili towary, które tu sprzedawali - przede wszystkim hurtowo kupcom lubelskim. Później zdarzało się, że lublinianie mogli je nabywać detalicznie. Mamy na to dowody: XIV- i XV- wieczne dokumenty królewskie (prawo składu i zwolnienia od ceł dla kupców lubelskich). Jest oczywiste, że jarmarki były źródłem bogactwa dla kupców i dla miasta. Dla miasta, bo pobierano różnego rodzaju opłaty, które zasilały kasę miejską. Była to część dochodu, z którego miasto realizowało różnego rodzaju inwestycje. Poza tym, przyjezdni kupcy nieśli ze sobą tak zwany powiew innej cywilizacji, kultury. To w pewien sposób zmieniało standard życia miejskiego. Oczywiście, nie we wszystkich grupach społeczeństwa miejskiego.

• Kto zarabiał na organizacji jarmarków?

- Zarabiało miasto. Ale nie tylko miasto jako gmina miejska ściągająca wspominane wcześniej opłaty, ale zyski osiągali kupcy lubelscy, wiozący dalej nabyte towary. Na pewno również przekupnie, kramarze, czeladź, pomagająca w realizacji transakcji.

• Dlaczego lubelskiemu jarmarkowi patronują Jagiellonowie? Król był zamieszany w ich organizację, czy to taka medialnie ładna nazwa miejskiej imprezy?

- Patronują Jagiellonowie, ponieważ powstanie i rozwój lubelskich zjazdów handlowych był przez nich zapoczątkowany i przedstawiciele tej dynastii są dla naszych jarmarków szczególnie zasłużeni. Jagiełło, jeszcze jako wielki książę litewski, w 1383 roku nadał "naszym kochanym mieszczanom lubelskim” prawo prowadzenia handlu z Wielkim Księstwem Litewskim i zapewniał kupcom lubelskim opiekę i bezpieczeństwo. Już od króla polskiego Władysława Jagiełły otrzymał Lublin w 1392 roku przywileje na jarmark zielonoświątkowy i prawo składu. W 1405 roku król ten zwolnił kupców lubelskich z cła. Przywileje te były potwierdzane przez jego następców. Syn Jagiełły, Kazimierz Jagiellończyk, w 1448 roku pozwolił na organizację czterech jarmarków w ciągu roku: na święto Oczyszczenia NMP, czyli "na gromnice” (2 lutego), na Zielone Świątki, na Wniebowzięcie NMP (15 sierpnia) i na Szymona i Judy (28 października). Dwa pierwsze trwały 16 dni i obowiązywało na nich zwolnienie od ceł. Dwa kolejne były jarmarkami ośmiodniowymi. Monarcha ten zezwolił na urządzenie w Lublinie kramnicy czyli szmatruza, co można określić jako powstanie hali targowej.

• Wiadomo, gdzie ta kramnica była?

- W Rynku, najważniejszym placu miasta.

• Wracając do dobrotliwości Kazimierza Jagiellończyka...

- Wprowadził też dla kupców podążających ze Wschodu na Zachód obowiązkowy przejazd przez Lublin. Miasto otrzymało od tego monarchy jeszcze inne ważne przywileje ale nie były one bezpośrednio związane z jarmarkami. Następni panujący z dynastii Jagiellonowie pozwolili na pobieranie opłat za wagę i tragarstwo. Za panowania Jagiellonów Lublin przeżywał okres świetności. Dlatego właśnie ta dynastia patronuje współczesnemu lubelskiemu jarmarkowi.

• W której części miasta handlowano i czy wiadomo co tam sprzedawano?

- Handlowano przede wszystkim na Rynku, najważniejszym placu miasta. Jednak rozwój Lublina spowodował, że handel towarami wielkogabarytowymi, np. suknem, przywożonym w postawach, musiał wyjść z terenu miasta w murach. Przeniesiono więc wagi - większą i mniejszą, służącą do ważenia takich towarów jak pieprz, szafran, imbir, goździki, migdały, rodzynki czy kminek - na plac w pobliżu Bramy Krakowskiej. Dziś są to okolice placu Łokietka i ul. Królewskiej czyli dawne Korce. Z dokumentów dotyczących Lublina wynika również, że handlowano poza Rynkiem i na przedmieściach - Krakowskim i Lwowskim czyli dzisiejszej Kalinowszczyźnie. Poza czasem jarmarków także handlowano, ale towarami tzw. pierwszej potrzeby: żywnością, odzieżą i innymi artykułami potrzebnymi w domach: kałamarzami, zwierciadełkami, paciorkami, obrazkami no i oczywiście lekarstwami. Handel mięsem miał swoją lokalizację w pobliżu kościoła oo. Dominikanów. Przed kamienicą Sebastiana Klonowica znajdowały się kramy wynajmowane przez tego rajcę bibliopolom czyli księgarzom krakowskim. Ponadto można było kupić towar w zakładzie rzemieślniczym: buty, sakiewki, pasamony czyli galony i różnego rodzaju wstążki i tasiemki.... Stragany nie miały wielkiej powierzchni. W połowie XVII wieku na Rynku w pobliżu Ratusza stały 33 takie kramy.

• Jak wyglądało życie miasta w czasie jarmarków?

- Na pewno było kolorowe. Ulica, pełna kupców z terenu Rzeczypospolitej, tureckich, ormiańskich, węgierskich, włoskich, z krajów niemieckojęzycznych, Szkotów i kupców z Wilna musiała wyglądach barwnie. Wszędzie było widać charakterystyczne ubrania przyjezdnych, słychać było obcą mowę. Jak finalizowano kontrakty, były na pewno uczty, ale i sprawy umów zawieranych przed sądem radzieckim (sąd rady Miasta). Jarmarki to była dodatkowo okazja do występów różnego rodzaju aktorów i sztukmistrzów czyli kwitło też życie kulturalne miasta.

• Kiedy jarmarki się skończyły i dlaczego? Jakaś ówczesna konkurencja je wykończyła?

- W początku wieku XVII można zauważyć spadek znaczenia lubelskich jarmarków. Wpływ na to miały wydarzenia w Europie, wojny, ale i ustanowienie Trybunału Koronnego. Wyrosła nam również konkurencja, handel przeniósł się do Jarosławia, Lwowa, Zamościa i Warszawy.

• Czy we współczesnym mieście można odnaleźć ślad po dawnym handlowaniu?

- Nie zmienił się kształt Rynku Starego Miasta. Do dziś są Korce czyli plac Łokietka i ul. Królewska. Na Kalinowszczyźnie utrzymała się nazwa Słomiany Rynek.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!