sobota, 18 listopada 2017 r.

Magazyn

Offroadowa wyprawa do Rumunii. Trzy godziny pod wielką górę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 sierpnia 2010, 16:17

Wyobraź sobie wąską drogę, wijącą się stromo w górę. Z jednej strony skała, z drugiej przepaść. Na niej samochód terenowy. A raczej dziewięć samochodów. Jeden zły ruch kierownicą i auto leci... To nie scena z filmu, to jedna z rumuńskich tras, którą przemierzyli fani offroadowych wypraw z Polski.

Na wyprawę do Rumunii wybrało się osiem pań, dziesięciu panów i 9 terenowców. Kierowcy z różnych stron Polski: z Lublina, Poznania, Krakowa, Warszawy, Katowic i Sopotu.

Trzy godziny w pionie

– Halo, halo. Silnik mi się grzeje. Musimy stanąć – na kanale 28 w CB (polski kanał za granicą) słyszymy głos Bartka. Nic dziwnego. Podjazd pod górę prawie pionowy. I tak przez 3 godziny. Samochody mają dość. Zwłaszcza suzuki vitara. Kierowcy i pasażerowie także. – Jest ciężko. Przecież, gdyby ktoś teraz jechał z góry, to byłoby ekstremalnie. Tu nie ma gdzie się wyminąć – mówi Piotrek.

Po kilku godzinach mozolnego wjeżdżania, dziewczyny są lekko przerażone. – Wolałabym tędy wejść, niż wjechać – mówi Edyta z vitary cabrio.

– Gdybyśmy tylko miały inne buty... – dodaje Magda z drugiej vitary i zerka na swoje "japonki”.
Wieczorem docieramy do stacji meteo de pe Pietrosu Rodnei (1776 m.). Stąd następnego dnia już pieszo wyruszamy na najwyższy szczyt w górach rodniańskich: na Pietrosu.

Spanie na dziko, kąpiele w rzekach

Wszystko zaczęło się jeszcze w styczniu. Na forum fanów offroadowych 4x4, niejaki Hellboy 73 (Mateusz) rzucił hasło: wakacyjna wyprawa do Rumunii. Dlaczego tam? W jednej z gazet Mateusz przeczytał relację z wyprawy do Rumunii. Później sam zaczął się nakręcać na wyprawę. – Niby kraj już w Unii, ale jeszcze nie do końca "ucywilizowany” w sensie zakazów, nakazów, asfaltu i betonu. Spodobał mi się pomysł biwakowania na dziko i wolności, jaką daje taki rodzaj turystyki. No i gdzie indziej można byłoby wjechać samochodem na 2000 m n.p.m., rozbić obóz i rozpalić ognisko?

Cała wyprawa miała być przygodą, okazją do oderwania się od życia codziennego: zero luksusów, tylko spartańskie warunki. – Spanie na dziko – w samochodach lub namiotach, kąpiele raczej w rzekach, żarcie z puszek podgrzewane na butli lub przy ognisku – uprzedzał wszystkich Mateusz.

Wtedy pojawiło się pytanie: Rozumiem, że zabieracie żony na wyjazd? – napisał Galahad (Michał). – Moja ma obawy, że nie będzie miała z kim paznokci malować.

Dacia jest wszędzie

Kiedy jedziemy na szczyt, mijamy rumuńskie obozowiska. Dzieci podbiegają do samochodów i wymownie głaszczą się po brzuchach. – Dlatego wozimy ze sobą cukierki, które rozdajemy – mówią Dana i Magda, które cyklicznie dokarmiają rumuńskie dzieci.

Dla dorosłych też są niespodzianki przygotowane przez Mateusza i Rafała: polskie papierosy i alkohol. Przydają się, gdy trzeba zapytać o drogę, poprosić o wskazówki. I tak kiedy dojeżdżamy prawie do granicy z Ukrainą, słyszymy od Rumunów ostrzegawcze: "No asfalt, tam bul, bul, bul”.

Jeszcze tam wrócimy!

Dla nas to sygnał, że tam raczej obozu nie rozbijemy. Rumunom to nie przeszkadza. Trasy trudno dostępne dla nas, okazują się normalne dla samochodów dacia i camperów. Te auta prześladują nas już do końca. Wszyscy uczestnicy wyprawy znali się tylko z forum. "Na żywo” spotkali się dopiero podczas wyprawy.

Przedział wiekowy? Jedna studentka, kilku dwudziestoparolatków, tylu samo trzydziestoparolatków i małżeństwo, które ma dzieci liczące prawie 30 lat.

Waldek przygodę z offroadem zaczął 10 lat temu w rajdach przeprawowych. Razem z synem zdobył kilka nagród. Teraz podróżuje z żoną Krysią. – Młodsza córka Ola była z nami w Rumunii. Starsza Ewa namawia męża na zakup samochodu 4x4 – śmieje się Waldek.

Michał zamiłowanie do samochodów terenowych miał od dawna. – Ale wiadomo: studia, mieszkanie, praca. Nie było okazji, by kupić coś konkretnego, a to jest droga zabawa.

Najpierw trafił do klubu suzuki. Szybko okazało się, że jazda w terenie na standardowych oponach to porażka, a wysokość zawieszenia również pozostawia wiele do życzenia i zwykłych schodów pokonać nie da rady. – Chciałem kupić większy samochód o większych możliwościach, ale żona namówiła mnie, abyśmy zostawili vitarkę – wspomina Michał.

Piotrek zawsze planował zakup sprzętu, który mógłby przemierzać górki i pagórki. Najpierw miały to być quad. – Ale w zimie raczej nie dałoby się nim jeździć – mówi i dlatego postawił na pajero.

Z Rumunii wszyscy wrócili z masą zdjęć i wspomnień. Ale wielu zgodnie mówi: Jeszcze tam wrócimy!
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Kuba
lolek
rumun
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Kuba
Kuba (10 sierpnia 2010 o 11:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
My wróciliśmy w lipcu z Rumunii i było pięknie, nie uważam, że wyprawy piesze i offroadowe muszą sobie wchodzić w drogę. Rumunia to przepiękny górzysty kraj i faktycznie są (nie za częste) momenty mrożące krew w żyłach, są przepaście, wąskie przejazdy i bywa nawet błoto na półkach skalnych nad przepaścią. Co komu przeszkadza, że jakaś droga, czy bród przez rzekę będzie pokonywany przez samochody 4x4? Panie i Panowie, trochę poszanowania cudzych pasji.
Rozwiń
lolek
lolek (9 sierpnia 2010 o 08:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Już w Bieszczadach widać co deb***e zostawiają po sobie. Rozjeżdżają ścieżki i strumienie z wypiekami na twarzy swoimi kładami i innymi pseudo terenówkami.
Rozwiń
rumun
rumun (9 sierpnia 2010 o 01:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Marcin' date='08 sierpień 2010 - 22:39 ' timestamp='1281299960' post='326702']
Sporo lat już łażę po górach w Rumunii i mam nadzieję że nasze drogi nigdy się nie przetną. Coraz więcej takich kret.ynów buja się tymi trupami i wszędzie tylko syf zostawiają. No tak, zawsze Rumunom to można przyszpanować byle czym...
[/quote]
??? sorry nie pjmuję o co tobie biega???
Rozwiń
lolek
lolek (9 sierpnia 2010 o 01:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
gówn9o praweda, gdzie wy byliście???? bo chyba nie w rumunii, o jkich dzieciach głodnych wy piszecie??? to jakaś kpina byłem tam w tym roku(lipiec) to bardzo prężne państwo, napewno bogatrze od węgier i słowacji, przestńmy ich oczerniać, pozdrawiam rumunów!!!!
Rozwiń
młody
młody (9 sierpnia 2010 o 01:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
można się podniecać rumunią, że jest taka ekstremalna, ale... to nie prawda... wy terenowi zapaleńcy pojedżcie na jeden rajd w polsce i poznacie co to znaczy prawdziwy teren. Rumunia jest piękna i są gorsze kraje do poznwania ostrego terenu, pieprzenie o skale z prawej a o przepaści z lewej,sorry to jakaś kpina wy jesteście amatorszczyzną z zapędami do ogólniania. Rumunia jest super i każdemu polecam, to na prawdę ciekawy kraj, taka polska lat 90-tych, tam się coś dzieje.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!