piątek, 20 października 2017 r.

Magazyn

Ojciec - dyrektor

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 lutego 2006, 20:06

W psyk, albo dzwonię do rodziców - pytam ucznia. I co słyszę od dzieciaka? W pysk! Woli w pysk dostać - śmieje się Michał Bobrzyński, dyrektor Katolickiego Gimnazjum i Liceum im. ks. Gostyńskiego w Lublinie. - Więc strzelam lekko. Zaraz jest spokój i w przyjaznych klimatach wychodzimy z gabinetu. Jak ojciec z synem

Ale dyrektor nie karci wszystkich. Szturchańce, klapsy po łapach lub w "karczycho” otrzymują tylko niektórzy. Ci, którzy wykopują drzwi w lekcyjnej sali, wymiotują z upicia na szkolnym korytarzu, albo wyzywają pracownicę szkoły.

Wszystko dzięki dyrektorowi

A tak właśnie było ostatnio. Na dyrektorski dywanik trafił chłopak, który naubliżał woźnej. - Wyzwał ją od rozmaitych - opowiada dyrektor. - Nie mogłem tego tak zostawić. Przecież obraził starszą kobietę.
Chłopak oberwał w "karczycho” i poszedł przeprosić woźną.
Dyrektor mówi, że zawsze tak jest. Najpierw rozrabiają, a później przychodzi kara. - Broń Boże żadne katowanie - zarzeka się Bobrzyński. - Tylko raz zdarzyło się, że w oczach ucznia zakręciła się łza. Wtedy musiałem uspokoić, pocieszyć; jak ojciec.
Nie wszystkim takie "ojcowskie” metody się podobały. Po sprawie z woźną do redakcji zadzwonił rodzic innego chłopca i powiadomił nas, że dyrektor w szkole bije dzieci. - Te metody są jak ze średniowiecza. Jestem w szoku.
Jednak takie opinie ginęły w tłumie zwolenników Bobrzyńskiego. - To cudowny człowiek - zapewnia matka chłopca, który obrażał woźną. - W pełni akceptuję jego metody wychowawcze.
- Dyrektor Bobrzyński jest autorytetem, jakich brak w dzisiejszych czasach - dodaje Mariola Duda, matka dwóch uczennic z "Gostyniaka”.
Anna Bilińska też złego słowa o dyrektorze nie powie. - Dzięki niemu problemy z synem się skończyły. Stał się zdyscyplinowany i chce się uczyć. A wcześniej, jak chodził do gimnazjum, był zupełnie inny. Wszystko dzięki dyrektorowi.

Dyrektor na kuratora

- Jeżeli rodzic nie daje sobie rady z dzieckiem, to kto jest drugi do wychowywania? Wiadomo, nauczyciel. I ma on prawo dać klapsa czy kuksańca w bok - zapewnia Grzegorz Wilk, ojciec pierwszoklasistki Sary.
- My wszyscy na to wyrażamy zgodę - chórem uzgodnili rodzice. - Zwłaszcza że dyrektor nie ma dzieci. Nie ma rodziny. To my nią jesteśmy.
Entuzjazm i poparcie dla dyrektora jest tak duże, że jeden z rodziców wystąpił z pomysłem "Dyrektor na kuratora”.
Tyle rodzice. A uczniowie? Żadnego buntu nie ma. - Dyrektor z nami żartuje, wygłupia się. Ale jeśli ktoś zawini i zrobi coś nieodpowiedniego, to musi się liczyć z tym, że poniesie karę - mówi Sara Wilk. - Nikt nie ma o to do niego pretensji.
- Zdarzyło mi się oberwać w "karczycho” i było fajnie - staje w obronie dyrektora Andrzej Stanowski, uczeń II klasy liceum. - Wiem, że to służy kształtowaniu mojej osoby. Czasami jest to jedyna metoda na "uświadomienie” błędów. A najlepszą i najskuteczniejszą karą jest ta wymierzona natychmiast. Jestem dumny z mojej szkoły i mojego dyrektora - zapewnia Andrzej.
- Przez pewien czas chodziłem do innego gimnazjum. Nie miałem tam łatwego życia. Ciągłe zaczepki i problemy z "kolegami” - opowiada Kuba Kamiński. - A odkąd przeniosłem się tutaj, wszystko się zmieniło. To idealna szkoła.

Dyscyplina

Szkoła nosząca imię ks. Gostyńskiego słynie z inności. Uczą się w niej dzieci, z którymi nie radzili sobie pedagodzy w innych szkołach. Część dzieci choruje na ADHD, czyli na zespół nadpobudliwości ruchowej. Niektóre są niepełnosprawne. Dyrektor ma na nich sposób. - Już przy zapisywaniu syna pan Bobrzyński spytał, czy będę miał coś przeciwko klapsom za złe sprawowanie dzieciaka - mówi Krzysztof Stanowski, ojciec Andrzeja. - Oczywiście, że nie miałem.
Kiedyś do "Gostyniaka” chodzili wyłącznie chłopcy. Dziś szkoła jest już koedukacyjna. Wszyscy elegancko ubrani. Tu nie ma dzwonków i nie ma lekcji. Uczniowie przychodzą do szkoły na sześć godzin. Przerwę każdy robi sobie sam. Kiedy chce, wychodzi. Kiedy chce, wraca.
Podobnie jest z feriami. Ich termin nie jest sztywno narzucony, tak jak w tradycyjnych szkołach. Uczniowie traktują ferie jak urlop. Mogą go wziąć w lutym, marcu, a równie dobrze i w maju.
Uczniowie muszą tylko terminowo zaliczać pewne partie materiału. Wiedzą, co muszą umieć, by dostać dwójkę, trójkę czy piątkę. Ten kto chce wyższą ocenę, uczy się trudniejszych pojęć. Ten, komu wystarcza mierna, wkuwa podstawowe informacje.
W "Gostyniaku” nie ma także dzienników. Wszystkie oceny zamieszczone są w Internecie. Rodzic może je w każdej chwili zobaczyć.
Uczniowie nie rozstają się ze szkołą nawet w dni wolne. - Bo tu jest ciekawiej - zapewnia Ola Mazur.
- Jeździmy na obozy przetrwania. Dyrektor uczy nas, jak przeżyć w lesie, czy jak przejść przez wodę - z zafascynowaniem opowiada Roland Czajkowski, gimnazjalista. - Jest ciągle z nami.
Do tych wszystkich oryginalnych rozwiązań dochodzi dyscyplina. - Dyrektor wychowuje uczniów w duchu harcerskim - mówi Grażyna Zawadzak, p.o. kurator lubelski. - I jeszcze nikt, przez te kilkadziesiąt lat, nie zakwestionował jego metod wychowawczych; nawet teraz. To sam dyrektor przyszedł do mnie i opowiedział o całej sprawie. Stwierdziłam, że postawienie na baczność ucznia, który wyzwał pracownicę szkoły, było na miejscu.

\"Karczycho” jest potrzebne

Dlatego wielkim szokiem dla rodziców i uczniów okazała się decyzja Bobrzyńskiego... o rezygnacji z funkcji dyrektora. Ale tylko z funkcji, bo ze szkoły nie rezygnuje. W końcu jest jej właścicielem. - Będę czymś na kształt naddyrektora - śmieje się. - Tyle tylko, że nie będę się zajmował uciążliwymi obowiązkami, sprawozdaniami i konferencjami.
Niedługo zamierza założyć stowarzyszenie. Będzie się w nim zajmował promowaniem normalnego wychowania i obroną zastraszonych nauczycieli. - Nie dziwię się, że niektórzy postulują przywrócenie kary śmierci. Wcale się nie dziwię - mówi. - Ale czy nie lepiej jest wcześniej dobrze wychować człowieka? Tak, żeby młody chłopak nie kradł, nie gwałcił, nie zabijał. Wystarczy dobrze wychować. W takich przypadkach "karczycho” jest czasami potrzebne.
Arleta Kubicka
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!